Warning: Redis::get(): php_network_getaddresses: getaddrinfo for localhost failed: No address associated with hostname in /home/klient.dhosting.pl/rafalolisze/czujacinaczej.pl/public_html/wp-content/plugins/litespeed-cache/src/object-cache.cls.php on line 741

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/klient.dhosting.pl/rafalolisze/czujacinaczej.pl/public_html/wp-content/plugins/litespeed-cache/src/object-cache.cls.php:741) in /home/klient.dhosting.pl/rafalolisze/czujacinaczej.pl/public_html/wp-content/plugins/wp-force-ssl/wp-force-ssl.php on line 932

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/klient.dhosting.pl/rafalolisze/czujacinaczej.pl/public_html/wp-content/plugins/litespeed-cache/src/object-cache.cls.php:741) in /home/klient.dhosting.pl/rafalolisze/czujacinaczej.pl/public_html/wp-includes/feed-rss2.php on line 8
Archiwa: ocenianie - czując inaczej https://czujacinaczej.pl/tag/ocenianie/ strona o rodzicielstwie i spektrum autyzmu Mon, 06 Sep 2021 09:32:36 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=7.1.3 Oceniający specjaliści i uciążliwi rodzice, o drodze do współpracy w okiełznaniu specjalnych potrzeb https://czujacinaczej.pl/2021/09/02/oceniajacy-specjalisci-i-uciazliwi-rodzice-o-drodze-do-wspolpracy-w-okielznaniu-specjalnych-potrzeb/ https://czujacinaczej.pl/2021/09/02/oceniajacy-specjalisci-i-uciazliwi-rodzice-o-drodze-do-wspolpracy-w-okielznaniu-specjalnych-potrzeb/#comments Thu, 02 Sep 2021 08:39:14 +0000 https://czujacinaczej.pl/?p=5823 Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez czując inaczej (@czujac_inaczej) Specjalista, a rodzic, a może jedno i drugie? Odwieczny konflikt między rodzicami, a specjalistami diagnozującymi, czy zajmującymi się naszymi dziećmi, a przecież tak ważna jest nasza współpraca, by jak najbardziej pomóc naszemu dziecku. Mam o tyle komfort, że jestem i byłam po obu stronach...

Artykuł Oceniający specjaliści i uciążliwi rodzice, o drodze do współpracy w okiełznaniu specjalnych potrzeb pochodzi z serwisu czując inaczej.

]]>

Specjalista, a rodzic, a może jedno i drugie?

Odwieczny konflikt między rodzicami, a specjalistami diagnozującymi, czy zajmującymi się naszymi dziećmi, a przecież tak ważna jest nasza współpraca, by jak najbardziej pomóc naszemu dziecku. Mam o tyle komfort, że jestem i byłam po obu stronach i wiem jak bardzo inna jest perspektywa tych stron i jak ona się zmienia, gdy przechodzimy na drugą, lub nawet na trzecią stronę. O co chodzi? Już na studiach magisterskich, które robiłam niestacjonarnie, generalnie wszyscy już pracowaliśmy w jakiś formach edukacyjno-opiekuńczych. Czasami były ćwiczenia, na których dzieliliśmy się swoimi doświadczeniami, a właściwie żalami dotyczącymi roszczeniowych rodziców, którzy nie słuchają i nie rozumieją. Jednocześnie miałam wiele koleżanek, które już na trzecim roku uważały, że one tylko spojrzą na dziecko i wiedzą już co i jak. Kiedy przyszedł czas na pokorę? Niestety dla niektórych nigdy, dlatego często rozmawiając z rodzicami słyszę, że zostali ocenieni i zdiagnozowani po 30 minutach w gabinecie psycholog.

Zmiana perspektywy

Leona urodziłam na ostatnim roku studiów, od początku był cudownym dzieckiem, z którym nie miałam większych problemów, mimo to był moim pierwszym dzieckiem i pokazał mi, że perspektywa rodzica jest zupełnie inna niż ta, którą widać z za nauczycielskiego biurka. Po paru latach ta perspektywa znowu się zmieniła z rodzica, na rodzica dziecka niepełnosprawnego. I z tej perspektywy już wiem, że to że rodzic po parę godzin ćwiczy z dzieckiem, próbuje nowych metod, diet, terapii, nie zawsze jest widoczne na pierwszy rzut oka, że nie da się zdiagnozować dziecka, ani po pięciu minutach, ani po godzinie, a nawet jeśli „to od razu widać”, nie warunkuje tego, że diagnoza będzie trafna, szczególnie, że dziecko jest w nowym miejscu i nawet dziecko w normie, może zachowywać się takiej sytuacji nieadekwatnie.

Pamiętam jak zajmując się różnymi dziećmi w placówkach, wydawało mi się, że wystarczy ciężka praca, systematyczność i konsekwencja. I pamiętam, że ile razy rozmawialiśmy z rodzicami, o tym co byłoby fajnie, jakby robili w domu by polepszyć funkcjonowanie dziecka, to oprócz potakiwania, widać było w oczach zrezygnowanie i zmęczenie. Byli też tacy, którzy mieli pretensje, że za mało robimy, że to naszą rolą jest na przykład odpieluchowanie czy nauka jedzenia, dla których to był skandal, że muszą w domu z dzieckiem kontynuować terapię i ćwiczenia.

Są też sytuacje, gdy mieliśmy już tyle przykrych doświadczeń z pseudo-specjalistami, że jak natrafiamy na prawdziwych specjalistów, to jesteśmy już nastawieni na walkę i ciężko nam nawiązać współpracę.

Wyzwań jest znacznie więcej

Niestety zwykle specjalne potrzeby naszych dzieci, to nie jedyne co nas w życiu spotyka. I choć bardzo byśmy chcieli i się starali, to i tak nie poświęcimy całego czasu i przestrzeni na ich terapię. Tak też było u nas, gdy Leon był na pierwszej hospitalizacji u mojej mamy zdiagnozowano raka, gdy zaczęliśmy diagnozowanie Leona mój tato miał zawał. Zawsze coś jest, zawsze coś się dzieje, czasami partnerzy odchodzą, czasami my mamy problemy ze zdrowiem, czasami musimy zadbać o pozostałe dzieci lub o innych członków rodziny. Są problemy finansowe, społeczne, brak wsparcia, odrzucenie, konflikty, które utrudniają nam funkcjonowanie. Z tym całym bagażem przychodzimy na diagnozę dziecka, odprowadzamy go do placówek edukacyjnych, odbieramy go i znowu dokładamy do tego bagażu kolejne zadania i problemy z tychże miejsc.

To jak powinna wyglądać współpraca?

Z Leonem przeszliśmy wiele miejsc od poradni psychologiczno-pedagogicznych, przez różne gabinety terapii, po przedszkola terapeutyczne. Spotkaliśmy wiele pseudo specjalistów, usłyszeliśmy wiele oceniających i krzywdzących wypowiedzi. Na szczęście natrafiliśmy też na wspaniałe miejsca, mianowicie: Bliskie miejsce , Kuferek, pracownia rozwoju dziecka i rodzica i Przedszkole Sotis . Na podstawie funkcjonowania i działania tych placówek opowiem Wam, jak według mnie powinna wyglądać praca specjalistów z dzieckiem i rodzicami.

Komunikacja

Po pierwsze sposób komunikacji, tutaj mamy wiele aspektów, bo to mowa ciała, rodzaj komunikatów, przestrzeń na rozmowę, postawa, sposób zawiadamiania o problemach, potrzebie działań w różnych sferach. Zacznijmy od tego, że bardzo ważne jest miejsce, w którym rozmawiamy o dziecku, np z psychologiem czy to w gabinecie czy w przedszkolu. Byłam w sytuacji, gdzie siedziałam na niskim fotelu z nogami pod brodą, a dwie Panie siedziały na krzesłach, za dużymi biurkami, tak sytuacja jest zupełnie nie odpowiednia i pokazuje wyższość i brak szacunku do rodzica. Wielokrotnie też siedziałam na krześle, a specjalista siedział za dużym i wysokim biurkiem, obładowanym papierami i teczkami, tworzy to zbędny dystans i barierę między rozmówcami. To jak powinno być? Najlepiej jak rozmówcy siedzą na przeciwko siebie, jeśli specjalista potrzebuje pisać, to najlepiej jest jak biurko jest z boku, albo posiada taką sztywną podkładkę, teczkę, na której może pisać. Czasami pomiędzy może stać niski stolik kawowy, na wodę albo potrzebne rzeczy, jednak nie stanowi on granicy między rozmówcami. Taki układ mówi o otwartości, byciu na tym samym poziomie, skłania do dialogu i porozumienia.

Jeśli mówimy o komunikacji to także sposób mówienia o dziecku, zamiast mówić, że dziecko jest trudne, możemy powiedzieć, że jest wyzwaniem, zamiast mówić, że dziecko źle się odżywia, można porozmawiać o badaniach na nietolerancje pokarmowe i o pozytywnym wpływie diety, zamiast mówić, że dziecko robi aferę, można powiedzieć, że jest rozdrażniony i nie rozumie swoich emocji. Ważne by skupić się na konkretach i nie zarzucać rodzica wszystkim na raz, można zaznaczyć, że teraz proszę się skupić na uczeniu chodzenia za rękę, ale proszę też pamiętać, że za jakiś czas trzeba zająć się badaniami.

Ważne jest wzajemne docenianie, tak samo przez specjalistów, jak i rodziców. To buduje dobre nastawienie i każdy czuje, że jego praca jest zauważana i doceniana.

Szacunek

Tak samo jak rodzice, tak i specjaliści powinni darzyć się szacunkiem, nie zawsze musimy się zgadzać z diagnozą, metodami, czy zaleceniami, ale musimy o tym mówić bez oceniania otwarcie mówić o naszych lękach i obawach. Nie możemy też przy dziecku obrażać, osób które się nim zajmują, to utrudnia współpracę i dziecko nie czuje się dobrze, będąc centrum sporu.

Współpraca

By współpraca się powiodła, obie strony muszą być szczere, rodzic nie może zatajać, informacji o dziecku, ponieważ utrudnia specjaliście znalezienie przyczyny danego zachowania. Ważne jest by rodzic wykonywał zalecane ćwiczenia w domu, bo kontynuacja i konsekwencja obu stron usprawnia terapię i dziecko czuje, że to wszystko ma sens i ciągłość. Jednocześnie ważne by specjalista znał i pamiętał o możliwościach rodzica, za równo tych czasowych, jak i finansowych. Wygórowane wymagania też tu nic nie pomogą.

Rzeczywistość a teoria

Niestety jak to mówią wszystko pięknie ładnie, ale to teoria, a rzeczywistość wygląda o wiele inaczej. Oczywiście chodzi tu o możliwości, bo oczywiście jeśli mamy finanse mieszkamy w większym mieście i możemy wybierać, przebierać w różnych miejscach i specjalistach to jest fajnie. Gorzej jak mieszkamy w małej wsi, gdzie jest jedna poradnia i to oddalona o ileś tam kilometrów. To samo tyczy się samych specjalistów, którzy mają od górne pewne zasady, normy, czas na jedno dziecko, przestrzeń do której muszą się dostosować, albo szukać innej pracy.

Myślę, że jedyne co nas w tym wszystkim ratuje to otwartość, chęć spojrzenia na świat z innej perspektywy, otwartość na dziecko, jego potrzeby, ale też na dorosłych, bo w końcu obu stronom przyświeca jeden cel: pomoc dziecku i tego powinniśmy się trzymać.

Artykuł Oceniający specjaliści i uciążliwi rodzice, o drodze do współpracy w okiełznaniu specjalnych potrzeb pochodzi z serwisu czując inaczej.

]]>
https://czujacinaczej.pl/2021/09/02/oceniajacy-specjalisci-i-uciazliwi-rodzice-o-drodze-do-wspolpracy-w-okielznaniu-specjalnych-potrzeb/feed/ 1
O ocenianiu i ocenie, czyli dlaczego mentalnie nie wyszliśmy ze szkoły https://czujacinaczej.pl/2021/07/26/o-ocenianiu-i-ocenie-czyli-dlaczego-mentalnie-nie-wyszlismy-ze-szkoly/ https://czujacinaczej.pl/2021/07/26/o-ocenianiu-i-ocenie-czyli-dlaczego-mentalnie-nie-wyszlismy-ze-szkoly/#respond Mon, 26 Jul 2021 10:58:51 +0000 https://czujacinaczej.pl/?p=5734 Szkoła zostaje w naszych głowach Będąc w szkole, każdy z nas narzeka na oceny, bo zawsze mogły być lepsze, bo rodzice nie byli z danej usatysfakcjonowani, tylko czemu, gdy w końcu udaje nam się zakończyć naszą edukacje, to my wchodzimy w rolę oceniaczy. Czasami wydaje mi się, że przez to, że nie staram się żyć...

Artykuł O ocenianiu i ocenie, czyli dlaczego mentalnie nie wyszliśmy ze szkoły pochodzi z serwisu czując inaczej.

]]>
Koszulki od Aspiracje

Szkoła zostaje w naszych głowach

Będąc w szkole, każdy z nas narzeka na oceny, bo zawsze mogły być lepsze, bo rodzice nie byli z danej usatysfakcjonowani, tylko czemu, gdy w końcu udaje nam się zakończyć naszą edukacje, to my wchodzimy w rolę oceniaczy. Czasami wydaje mi się, że przez to, że nie staram się żyć na pokaz, bo mając tyle wyzwań, jest to trudne, lub wręcz niemożliwe, to tym bardziej jestem wystawiona na ocenę. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem osobą bardzo wrażliwą i mimo, że zdaje sobie sprawę, że to nie jest o mnie, a o osobie oceniającej, to czuje się bardzo zraniona.

Skąd takie oceny?

No właśnie skąd się biorą oceny? Z problemów i kompleksów, osoby oceniającej, tylko dlaczego one tak bardzo nas uderzają? Bo wielokrotnie czujemy naszą odmienność, że nie pasujemy, że u nas standardowe rozwiązania nie działają, a przecież każda inność jest weryfikowana i zanim zostanie zaakceptowana przez ogół, minie sporo czasu.

Jak sobie radzić z oceną? Bo jak to mówi moja Terapeutka: obraźliwy komentarz można skasować, ale on z nami zostaje. Tak samo wiele przykrych słów, które słyszymy na temat swój, swoich dzieci, swojej rodziny, mimo że wiemy, że to nie prawda to i tak słowa ranią.

Otwartość i kreatywność, zamiast oceniania

Naszemu społeczeństwu brakuje otwartości, co za tym idzie kreatywności, która pozwala spojrzeć na inność z różnej perspektywy, nie tylko swojej. Kreatywność pozwala na myślenie, że można inaczej, że nie istnieje, jedna słuszna droga, jedno słuszne rozwiązanie. Mowa tu o indywidualności. Zaakceptowaniu, że każdy jest inny, że każdy ma inny drogę rozwoju i inny na niego pomysł. W dzisiejszym świecie, nie widzę innego słusznego podejścia. Ujednolicenia nie działają, nie ma że coś jest czarne albo białe. Jak Wam już pisałam w przyrodzie nie istnieje, ani czysta biel, ani idealna czerń, za to jest mnóstwo odmian szarości.

Ocena jest tylko jedną zawężoną perspektywą

Strasznie nie lubię tego, że ilekroć czytamy o jakimś zaniedbaniu ze strony, najczęściej rodziców, to od razu padają oceniające komentarze typu, że matka na pewno na telefoniku siedziała, a dziecko samopas. Ja zawsze najpierw myślę, że może próbowała zamówić wizytę lekarską przez Internet, może po prostu ze zmęczenia na chwilę przysnęła, bo dziecko płakało całą noc. Dlaczego od razu myślimy o kimś, kogo nie znamy źle? Oczywiście też wpływ i manipulacja mediów robią swoje, ale czy te osoby z racji tego co się stało nie mają już wystarczająco cierpienia? Czy potrzeba im jeszcze tego, że wszyscy wokoło próbują ich potępić, a nie zrozumieć.

A co na to specjalne potrzeby?

Teraz zobaczmy co się dzieje, gdy my mamy dzieci niepełnosprawne i nie przyznają lub odbierają nam ulgi, świadczenia, twierdząc, że nasze dzieci są samodzielne. A nasze dzieci często są nadpobudliwe, mają większą potrzebę ruchu, zaburzenia czucia głębokiego, przez co często nie czują tak jak powinny ciepła, dotyku, docisku, i wiele innych, przez co tym częściej my rodzice jesteśmy narażeni na zaniedbania. A system dopiero się odzywa, gdy jest po ptakach, gdy już stała się tragedia i zwala winę na nas. System jest bardzo roszczeniowy, wielokrotnie słyszę jak kobiety po poronieniach, lub innych tragediach okołoporodowych zostają bez pomocy psychologów, terapeutów i innych specjalistów, a przecież mamy to zapewnione, czy nie? A co z ojcami, oni przecież z nami w tym wszystkim są, ale oni muszą być twardzi, właśnie nie muszą. Nie ma we mnie zgody na takie traktowanie, nie ma we mnie zgody na to, że nie dostajemy pomocy, a jesteśmy oceniani, zarzuca nam się zaniedbania, niedopilnowania.

Akceptacja nieidealności, czyli po co nam piątki i szóstki

Tak jesteśmy nieidealni, ale cała reszta, która ocenia też i ten system też, my po prostu przestaliśmy żyć pozorami, na pokaz, a zaczęliśmy żyć dla siebie. Mamy tyle wyzwań, więc po co tracić czas na udawanie i dostosowanie do ogółu, który i tak nam nie pasuje. Tak popełniamy błędy, ale nie chce żyć w świecie, w którym moje dziecko nie może ich popełnić, w którym nie widzi, że przepraszam, w którym ono też nie przeprasza bo uznaje, to za jakąś ujmę na honorze. Mam czasem dni, że krzyczę, że nie mam siły, że dłużej tego nie zniosę i dlaczego tak się dzieje skoro tak się staram i tyle już poświęciłam, a potem wszystkich przepraszam, łącznie z psem na którego wkurzam się, że znowu zjadł kawałek ogrodzenia. Uważam, że przepraszanie to jest moc, siła i pokazuje nas jako lepszych ludzi.

Koszulki od Aspiracje

I jeszcze to porównywanie

Jestem pełna nadziei, że kiedyś skończy się era porównywania. Porównywanie nic nie wnosi, jest niczym konkretnym i zawsze stawia, nas pomiędzy lepszym i gorszym, a ja nie znoszę tych określeń, bo wywołują one poczucie słabości, zazdrość, smutek, rywalizację, potrzebę dorównania komuś. Prawda jest taka, że jest to pogoń za białym króliczkiem, tylko że w tym wyścigu zapominamy o tym co najważniejsze, o naszych dzieciach i o naszej rodzinie.

Grafika z strony demotywatory.pl

Dla mnie ocenianie nic nie wnosi, to system wpoił w nas jakąś dziwną potrzebę dążenia do piątki, jednocześnie cały czas podkreślając, że jesteśmy ledwo trójczyną z minusem. Gdy odrzucimy ten wewnętrzny dzienniczek ucznia, nagle czujemy się wolni. Wyjdźmy z tej mentalnej podstawówki, a zobaczymy, że te oceny w realnym świecie nie mają żadnego odniesienia.

Artykuł O ocenianiu i ocenie, czyli dlaczego mentalnie nie wyszliśmy ze szkoły pochodzi z serwisu czując inaczej.

]]>
https://czujacinaczej.pl/2021/07/26/o-ocenianiu-i-ocenie-czyli-dlaczego-mentalnie-nie-wyszlismy-ze-szkoly/feed/ 0