Warning: Redis::get(): php_network_getaddresses: getaddrinfo for localhost failed: No address associated with hostname in /home/klient.dhosting.pl/rafalolisze/czujacinaczej.pl/public_html/wp-content/plugins/litespeed-cache/src/object-cache.cls.php on line 665

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/klient.dhosting.pl/rafalolisze/czujacinaczej.pl/public_html/wp-content/plugins/litespeed-cache/src/object-cache.cls.php:665) in /home/klient.dhosting.pl/rafalolisze/czujacinaczej.pl/public_html/wp-content/plugins/wp-force-ssl/wp-force-ssl.php on line 932

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/klient.dhosting.pl/rafalolisze/czujacinaczej.pl/public_html/wp-content/plugins/litespeed-cache/src/object-cache.cls.php:665) in /home/klient.dhosting.pl/rafalolisze/czujacinaczej.pl/public_html/wp-includes/feed-rss2.php on line 8
Archiwa: zaburzenie - czując inaczej https://czujacinaczej.pl/tag/zaburzenie/ strona o rodzicielstwie i spektrum autyzmu Wed, 21 Apr 2021 09:16:50 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=7.0.2 https://czujacinaczej.pl/wp-content/uploads/2021/03/cropped-133018484_106476488037038_8531112600200017433_n-1-32x32.jpg Archiwa: zaburzenie - czując inaczej https://czujacinaczej.pl/tag/zaburzenie/ 32 32 Szczotki, masażery, gniotki i gryzaki, czyli czym i jak masować https://czujacinaczej.pl/2021/04/05/szczotki-masazery-czyli-czym-i-jak-masowac/ https://czujacinaczej.pl/2021/04/05/szczotki-masazery-czyli-czym-i-jak-masowac/#comments Mon, 05 Apr 2021 08:03:12 +0000 https://czujacinaczej.pl/?p=4403 Jak już wcześniej pisałam tutaj, oprócz codziennego masażu dociskowego piłkami, robimy Leonowi masaż sensoryczny i logopedyczny, za pomocą szczotek i masażerów. Uzupełnieniem wpisu jest poniższy film: Piłki, masażery, rollery Na rynku mamy cały asortyment gotowych masażerów, w formie piłek z wypustkami lub kolcami, drewnianych lub gumowych rollerów itp. Możemy również użyć wyobraźni i kreatywności szukając...

Artykuł Szczotki, masażery, gniotki i gryzaki, czyli czym i jak masować pochodzi z serwisu czując inaczej.

]]>

Jak już wcześniej pisałam tutaj, oprócz codziennego masażu dociskowego piłkami, robimy Leonowi masaż sensoryczny i logopedyczny, za pomocą szczotek i masażerów.

Uzupełnieniem wpisu jest poniższy film:

Piłki, masażery, rollery

Na rynku mamy cały asortyment gotowych masażerów, w formie piłek z wypustkami lub kolcami, drewnianych lub gumowych rollerów itp. Możemy również użyć wyobraźni i kreatywności szukając przedmiotów użytku codziennego, które idealnie sprawdzają się do masażu, np zmywaków kuchennych, szczotek dla zwierząt, itp. A co masujemy? Przede wszystkim stopy, dłonie i buzie. Jeśli Leon jest w formie to także plecy, całe ręce i nogi. Pamiętajcie o omijaniu miejsc intymnych, okolic pach, klatki piersiowej i wewnętrznej części ud.

Często przydaje nam się, kołderka obciążeniowa od Sensoric, o faktach i mitach na temat kołderek obciążeniowych możecie przeczytać tutaj.

Piłki z wypustkami lub kolcami

Rollery gumowe

Masażery drewniane

Rękawice do masowania i kujące szczotki

Jeszcze więcej szczotek i innych przyrządów do masowania

Co jakiś czas poszukuje nowych przyrządów do masowania, teraz omówię Wam, te które ostatnio robią u nas furorę. Wszystkie możecie znaleźć na Lullalove

Ostra, okrągła szczotka do szczotkowania ciała – kokos

Szczotka z włóknem kokosa, wydaje się być jednocześnie szorstka i delikatna w dotyku, można dzięki niej uzyskać bardzo sensoryczne doznania. Jeśli Wasze dzieci tak jak Leon lubią się ocierać twarzą o chropowate powierzchnie, ta szczotka będzie strzałem w dziesiątkę,

Ostra szczotka tampico do masażu na sucho

Nasza pierwsza i ulubiona szczotka z tej serii. Jest mniej szorstka niż kokos, ale też daje uczucie przyjemnego mrowienia. Szczególnie dobrze działa na ręce i nogi.

Ostra szczotka na rączce do szczotkowania ciała – kokos

Kolejna szczotka z włóknem kokosa, o innym kształcie, który powiem szczerze jest dużo wygodniejszy poczas szczotkowania małych raczek i nóżek.

Profesjonalna szczotka do twarzy i szyi – naturalne włosie

Najmiększa i najbardziej delikatna szczotka. Jeśli Wasze dzieci mają problem z dotykiem, są bardzo wrażliwe, ta szczotka sprawdzi się idealnie. My masujemy nią twarz, nogi i ręce. Jednocześnie sprawdza się przy masażu logopedyczny i w momencie, gdy na przykład chcemy przyzwyczaić dziecko, do dotykania w obrębie twarzy, co przydaję się podczas wizyt u dentysty.

Rękawica do peelingu i masażu – len

Rękawica jest delikatna i lekko szorstka, tak jakbyśmy masowali się sznurkowym kocykiem. Idealnie nada się na początek, dla tych bardziej wrażliwych dzieci.

Szczotka do ciała z rączką – średnia twardość

Jest znacznie delikatniejsza od szczotki z włókna kokosa i trochę miększa od szczotki tempico, za to twardsza od szczotki do twarzy i szyi.

Szczotka do mycia i peelingu twarzy

Szczotka, którą używam do masażu logopedycznego, do odwrażliwienia okolic buzi, co przydaje się przy ćwiczeniach logopedycznych, lub jeśli chcemy przygotować dziecko do wizyty lekarskiej. Masuje nią, również dłonie w tym każdy paluszek z osobna.

Kamień do masażu – gua sha, krzemień pasiasty oraz masażer różdżka z serpentynitu

Kamienie mają ciekawą śliską fakturę, są chłodne, działają łagodząco i rozluźniająco na skórę twarzy. Kamienie również stosuję przy masażu logopedycznym.

Masaż logopedyczny

U nas używamy typowy masażer logopedyczny z różnymi nakładkami, szczotkę soniczną do mycia twarzy oraz płatek sylikonowy do mycia twarzy. Przy nadmiernej potrzebie gryzienia, do masażu buzi używamy szczoteczki elektrycznej, do zębów, dla dzieci. Staram się skupiać na konkretnych punktach dociskowych, czyli broda, wgłębienie pod dolną wargą, kąciki ust, miejsce między nosem, a górną wargą, skronią i środkiem czoła.

Gryzaki

Jeśli chodzi o gryzaki, to jest to dość szeroki temat. Ja kupiłam parę na własną rękę, ale tak naprawdę sprawdza się u nas ten, który dobrała nam Logopeda z przedszkola Leona. Dzieci gryzą z różnych powodów, dlatego dobrze by było gdyby specjalista dobrał kształt gryzaka, według zapotrzebowania dziecka.

Gniotki i inne manipulacyjne pomoce terapeutyczne

Gniotki i inne przedmioty manipulacyjne, są przydatnymi gadżetami przy dzieciach z opóźnionym rozwojem mowy. W naszych dłoniach istnieją receptory odpowiedzialne za mowę, dlatego podczas mówienia często gestykulujemy. Dlatego ważne jest by nasze dzieci układały dużo puzzli, bawiły się masami sensorycznymi, plastycznymi, miały masowane rączki, itp. Oprócz typowych gniotków, które się po prostu ściska, miętosi i wyciska, mamy niezwykle ostatnio modna matę „bąbelkową” do przyciskania. Bardzo prosta, gumowa, dwustronna zabawka. Z jednej strony przyciskamy, odwracamy na drugą stronę i zabawy nie ma końca. Tą czarną kupiłam na Aliexpressie, mamy jeszcze taki bryloczek z firmy Fat brain Toys, ale na Leonie nie robi wrażenia.

Na koniec 🙂

Tak jak zawsze podkreślam, że wszystkie opisywane tutaj masaże, sposoby, działania i pomoce terapeutyczne, nie są niczym UNIWERSALNYM. To są działania i rzeczy, które sprawdzają się u nas i działają na Leona, ale nie będą odpowiednie dla wszystkich, za to mam nadzieję, że znajdziecie tu coś dla siebie lub przynajmniej zainspirujecie się czymś, co pomoże Wam w codziennych wyzwaniach. Jeśli chcielibyście się podzielić czymś co się u Was sprawdza lub chcielibyście przeczytać o jakiś konkretnych pomocach terapeutycznych, piszcie komentarze, wiadomości. Bardzo dużo się od Was uczę i inspiruję 🙂

Artykuł Szczotki, masażery, gniotki i gryzaki, czyli czym i jak masować pochodzi z serwisu czując inaczej.

]]>
https://czujacinaczej.pl/2021/04/05/szczotki-masazery-czyli-czym-i-jak-masowac/feed/ 6
Czy to zaburzenie, a może „on tak ma”, czy to etap przejściowy https://czujacinaczej.pl/2021/03/03/czy-to-zaburzenie-a-moze-on-tak-ma-czy-to-etap-przejsciowy/ https://czujacinaczej.pl/2021/03/03/czy-to-zaburzenie-a-moze-on-tak-ma-czy-to-etap-przejsciowy/#comments Wed, 03 Mar 2021 09:10:58 +0000 https://czujacinaczej.pl/?p=2981 To pytanie zadaje sobie każdy rodzic. W zależności od wieku dziecka, gdy jest w okresie niemowlęcym zadajemy sobie to pytanie średnio raz na tydzień. Gdy dziecko kończy rok około raz na miesiąc, a jak czytamy fora o zaburzeniach dziecięcych, średnio 10 razy na minutę. Zmartwień nie widać końca Nie ważne czy nasze dziecko ma już...

Artykuł Czy to zaburzenie, a może „on tak ma”, czy to etap przejściowy pochodzi z serwisu czując inaczej.

]]>

To pytanie zadaje sobie każdy rodzic. W zależności od wieku dziecka, gdy jest w okresie niemowlęcym zadajemy sobie to pytanie średnio raz na tydzień. Gdy dziecko kończy rok około raz na miesiąc, a jak czytamy fora o zaburzeniach dziecięcych, średnio 10 razy na minutę.

Zmartwień nie widać końca

Nie ważne czy nasze dziecko ma już coś stwierdzone, czy nie, zawsze się o nie martwimy. Znacie tą zalewającą falę potu, gdy syn sąsiadki z trzeciego piętra, młodszy od Waszego dziecka o dwa tygodnie, mówi już 10 słów, a Wasza pociecha ledwo mówi „mama”. Ciągłe porównywanie i chęć nadążenia za światem, za ogólnie pojętą normą, często odbiera nam całą radość z rodzicielstwa. Najgorsze, że przestajemy wierzyć swoim przeczuciom, zaczynamy studiować liczne publikacje, jak i co mówić, jak i co czytać, jak i w co się bawić, co zmienia nas z rodziców w amatorów eksperymentatorów, którzy zamiast przytulić dziecko, gdy płacze, wypełnia rubryczki, co się stało przed, co po, jaka jest częstotliwość płaczu, itp.

Nierealistyczna rodzina

Choć często wcale mnie nie dziwi, to dążenia to normy. Wokół nas wszędzie kult idealnej rodziny, pięknych dzieci, które znają tabliczkę mnożenia w wieku pięciu lat, idealnych matek, które nie dość, że mają czysty dom pachnący wypiekami, to chodzą po domu umalowane i w dziesięcio- centymetrowych szpilkach, wspaniałych ojców prosto z siłowni w sportowych autach. W momencie, gdy patrzymy na nasze realia, które odbiegają znacznie od powyższych, odczuwamy żal i przygnębienie. Staramy się bardziej, zatracając siebie i tworzymy kolejną fikcję, w której nie czujemy się dobrze, bo ile można grać i udawać?

O skrajnościach

Niestety żyjemy w świecie skrajności, gdzie każdemu niepożądanemu zachowaniu przypisuje się autyzm, a przecież mamy cały wachlarz różnych zaburzeń. Ponadto zapominamy, że dzieci też wiele sytuacji przeżywają. Moim zdaniem to dobrze, że odchodzimy od nazywania dziecka „niegrzecznym”, za to szukamy jakiegoś drugiego dna. Tylko dlaczego doszukujemy się w tym zawsze zaburzenia. Czasami dziecko ma trudną sytuację w domu, ktoś z jego bliskich choruje, czasami znajduje się w nowej sytuacji, pojawia się rodzeństwo, rodzice biorą rozwód, tych przyczyn może być naprawdę wiele.

Co z tymi dziećmi?

W obecnych czasach każdemu dziecku „coś jest”, jak nie jest za niski, to ma nie dowagę, za słaby kontakt wzrokowy, alergie na życie, krzywo stawia nogi, za szybko zaczął chodzić, za późno zaczął siadać. Generalnie każdy rodzic od momentu narodzin dziecka zaliczy wizyty u co najmniej kilku specjalistów. I tu zaczyna się straszenie i moment, w którym często tracimy na pewności siebie jako rodzice i przestajemy słuchaj tego „czuja”.

Komu zaufać?

Dlaczego tak się dzieje? Bo jak, któryś raz słyszymy, że nasze dziecko ma koślawe nogi i jak nie będzie chodziło w ortopedycznych butach, które zalecił pan doktor, to w ogóle nie będzie chodziło i czeka je operacja. A na nasz argument, że dziecko nie chce chodzić w tych butach i je zdejmuje, słyszymy, że dobry rodzic zakłada dziecku ponownie buty. Jesteśmy załamani, no bo przecież to nasza wina, mimo że patrzymy na swoje nogi i są jeszcze bardziej koślawe niż naszego dziecka, no ale przecież pan doktor jest specjalistą. No właśnie nie do końca, to my jesteśmy specjalistami od naszego dziecka, a takie odpowiedzi ze strony lekarzy i innych specjalistów są agresją psychiczną. Czytam wiele Waszych historii, każdy z Was przynajmniej raz uświadczył agresji, przemocy psychicznej ze strony personelu medycznego. Dlaczego tak rzadko się bronimy? Ze strachu o własne dzieci, a może ten lekarz ma rację i jak stąd pójdę to nie uratuje mojego dziecka? Przecież nie znam się zupełnie na tych wynikach badań, może rzeczywiście są takie złe, więc znowu bierzemy wszystko na klatę, byleby naszemu dziecku było lepiej. Sęk w tym, że nie zawsze tak się dzieje, a lekarze nigdy nie przepraszają, nigdy nie biorą na siebie winy, że za wiele tych badań, że nie było to potrzebne, że za mało czasu nam poświęcili. Póki nie przestaniemy stawiać innych na piedestale, tylko dla tego że przed nazwiskiem mają skrót dr, to wiele się nie zmieni. Tyle, że ciężko jest gdy musimy podważać każdego zdanie i nie możemy tak po prostu zaufać.

Masz „czuja”?

A co jeśli rzeczywiście jest coś na rzeczy? Zwykle rodzice mają tak zwanego „czuja”, że to nie jest nic przejściowego, że trzeba sięgnąć po pomoc, poradę. Jednak ten „czuj” jest często zagłuszany, przez wiele czynników. Opinie ludzi postronnych, różniące się opinie specjalistów, problem ze znalezieniem specjalisty, który będzie chciał nas zrozumieć, a nie przykleić nas do szablonu. W tym całym procesie wiele razy dostanie nam się po tyłku. Przygotujcie się, że prawie dla każdego specjalisty, zawsze przychodzimy za późno. Wiele razy zastanawiałam się kiedy dla nich byłby ten idealny moment, aż nasza Terapeutka powiedziała mi bardzo ważne zdanie „Przyszliście Państwo, wtedy kiedy uznaliście to za stosowne”. I o to właśnie chodzi, pomijając już to, że zawsze musimy czekać na wizytę do specjalisty około parę miesięcy, nieważne czy idziemy prywatnie czy państwowo, ale to my decydujemy kiedy jest właściwy czas.

Znowu ten czas

Po za tym właśnie czas. Często jak już coś nas niepokoi zaczynamy panikować, bo wszędzie trąbią, że im wcześniej diagnoza tym lepiej. Ja powiem, że nie zawsze. Dlaczego? Sama nasza panika i szukanie pomocy na cito, wprowadza stres i negatywne emocje u dziecka. Nasze dzieci, często czują że coś jest nie tak, że wszyscy inaczej na nie patrzą, że mama ciągle nerwowo wydzwania do różnych miejsc. Tworzymy przez to spirale, w której sami nakręcamy dziecko do niepożądanych reakcji. Ono nie rozumie sytuacji, próbuje sobie samo z nią poradzić, może reagować agresją, płaczem lub po prostu odcięciem się. Czasami danie dziecku czasu, pozwolenie mu na dojście do nowych umiejętności w swoim czasie, prowadzi do lepszego rozwoju, niż zbyt szybkie diagnozowanie. Niestety, tu nie ma uniwersalnego rozwiązania, jednym dzieciom wystarczy trochę czasu innym potrzeba pomocy. Co więc robić? Działać, ale ze spokojem, bez paniki, szukać samemu różnych rozwiązań, rozwijać dziecko przez zabawę, cierpliwie czekać na wizytę u sprawdzonych specjalistów znających się na swojej pracy.

A jak jest u Was, macie czasem takie wątpliwości?

Artykuł Czy to zaburzenie, a może „on tak ma”, czy to etap przejściowy pochodzi z serwisu czując inaczej.

]]>
https://czujacinaczej.pl/2021/03/03/czy-to-zaburzenie-a-moze-on-tak-ma-czy-to-etap-przejsciowy/feed/ 4