Artykuł Dieta i suplementy, idealny przepis na przedobrzenie pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>
Hej, już wcześniej pisałam Wam o naszym przejściu na dietę, tutaj. Na diecie 3xbez jesteśmy od grudnia i choć nadal czuję, że jestem na początku drogi to mam już parę refleksji, którymi chce się z Wami podzielić.
W poprzednim wpisie kulinarnym, napomknęłam Wam, że przy tej diecie bardzo ważna jest suplementacja, dobrana przez dietetyka. W zasadzie dietę rozpoczęliśmy równo z zaleconymi suplementami, więc nie do końca wiedziałam czy poprawa zachowania, wyciszenie i spokój, to bardziej kwestia jednego czy drugiego. Przyjęłam, że to i to jest nam potrzebne i dobrze to działa w duecie. Suplementy które braliśmy to:






Chwile przed nowym rokiem dostaliśmy wyniki badań na nietolerancję pokarmowe i na florę bakteryjną jelit:
Tak jak Wam pisałam w poprzednim wpisie, okazało się, że Leon ma wysoką nietolerancję na gluten, mleko krowie i jaja, a ze względu na autyzm i problem z koncentracją zrezygnowaliśmy też z cukru. Oprócz tego okazało się, że nie mamy pasożytów za to flora bakteryjna, nie jest w idealnym stanie. Dlatego dostaliśmy zalecenie, w których dla dzieci z wysoką alergią i autyzmem mieliśmy podawać Leonowi:


Tutaj moje pierwsze potkniecie, nie mam w zwyczaju czytać etykietek. No dobra, teraz się tego uczę, ale ta sytuacja jest idealnym przykładem, że nie możemy ufać, mimo że coś jest przeznaczone dla dzieci ze spektrum, bo jak możecie przeczytać na powyższym zdjęciu produkt zawiera cukier.
Po dwóch miesiącach stosowania diety i suplementów, gdzie na początku mieliśmy bardzo dużą poprawę, czyli Leonowi poprawiła się koncentracja, wykonywał więcej poleceń, uspokoił się i ogólnie wszystko pięknie fajnie, nagle pojawiło się dziwne pobudzenie, połączone z nieopanowanym śmiechem. Leon był tak nakręcony, że czynności, które wcześniej nie stanowiły problemu, były dla niego nie do wykonania, bo albo nie mógł opanować śmiechu, albo nie mógł przestać skakać. Wyglądał jak uwieziony we własnym ciele, które go w ogóle nie słuchało.
Za radą dietetyk odstawiliśmy Symbio lact pur i mieliśmy obserwować Leona dalej. Zamiast tego Leon miał przyjmować:

Było lepiej, ale nadal pobudzenie było znaczące. Postanowiłam przeczytać etykietki wszystkich suplementów, które stosowaliśmy i zaobserwowałam, że prawie w każdy posiada w sobie witaminę D, oprócz tego Leon przyjmował też Witaminę D3 z K2. W naszej przeszłości, gdzie przeszliśmy wiele lekarzy, każdy miał inne podejście do przyjmowania Witaminy D. Niektórzy mówili, żeby podawać ją dzieciom tylko zimą, kiedy jest mniej słońca, inni uważali, że nie ważne czy słońce czy deszcz, a tę witaminę można przedawkować, ma nam dodawać energię, ale może też pobudzać nas za bardzo. Tak, że wyszło że naćpałam Leona Witaminą D.
Póki co odstawiłam wszystkie suplementy i po przeczytaniu paru artykułów Pana Tabletki, staram się wszystkie potrzebne składniki i witaminy uzupełnić Leonowi w diecie. Jesteśmy już jakieś 3 tygodnie bez suplementów i wszystko wróciło do normy, jest nawet lepiej. Leon jest spokojny, nie ma problemów z koncentracją, robi postępy w terapii. Oczywiście jak każde dziecko bywa zmęczony, szczególnie na koniec zajęć, ale pamiętajmy, że oprócz tego, że Leon jest dzieckiem z autyzmem, jest też przede wszystkim dzieckiem. Jeśli chodzi o suplementy to robiłam jeszcze podejście w weekend, ale od razu pojawiało się pobudzenie i ten histeryczny śmiech. Oczywiście widzę, dużo pozytywów, z brania przez Leona witamin. Przede wszystkim dzięki temu, że pił tran nauczył się jeść rybę. Oprócz tego, przez to że suplementy nie miały polepszaczy smaków, ani aromatów, Leon otworzył się na nowe smaki i tak doszło nam więcej warzyw, orzechów i nasion i strączków.





Dobrze, więc napisałam Wam czego już nie bierzemy, zatem opowiem Wam czego, w kuchni u nas więcej, a czego mi jeszcze brakuje.
Ryby









Według Pana Tabletki, żeby zadbać o wystarczającą ilość kwasów Omega należy jeść przynajmniej dwa razy w tygodniu rybę i wzbogacić dietę w oleje. Leon obecnie chętnie je dorsza, łososia i pstrąga. Co z panierką? smażę rybę w mące jaglanej, lub obtaczam w zmielonych migdałach i piekę. Jeśli chodzi o oleje to staram się wprowadzać olej z czarnuszki, polewam nim surówki.
Mięso












U nas króluje drób, choć nie tylko. Często pieczemy kurczaka, indyka i kaczkę, ale też sporo u nas risotto, makaronów bezglutenowych mięsno – warzywnych, oraz kotletów. Oprócz tego pierogi z mięsem, ale o pierogach opowiem Wam oddzielnie, no i oczywiście zupy. U mnie zawsze bazą jest mięso z kaczki, kurczaka, indyka lub mięso wołowe z dodatkiem włoszczyzny. Gotuje rosół około dwóch godzin, pamiętając że długo gotujące się wywary zawierają kazeinę.
Kasza








Z kaszy jaglanej, robimy dosłownie wszystko od przekąsek, w formie paluszków czy krakersów, poprzez placki, czy kopytka. Leon polubił też komosę ryżową, którą używamy jako dodatek do ryby lub mięs lub robimy z niech pieczoną przekąskę z przepisu od Bezglutenowy tata
Nadal Bardzo wiele przepisów używam z e-booka Nicpoń w Kuchni:
Oraz z przepisów na stronie 3xbez:
Pieczywo i inne wypieki








Z początku pieczywo było dla mnie najtrudniejsze. Te sklepowe chleby zawsze coś miały, a to cukier, a to jajka. Najprostszy wydawał się chleb z kaszy gryczanej, ale Leonowi nie bardzo smakował. Pierwszy chleb , który mi wyszedł i do tej pory co jakiś czas go piekę, jest z przepisu od Bezglutenowy tata:
Później odważyłam się i zaczęłam nastawiać zakwas z przepisu od Bezglutenowe jadło i do tej pory jest to nasz numer jeden jeśli chodzi o chleb.
Autorka bloga Bezglutenowe jadło napisała książkę z swoimi przepisami, którą wraz z Leonem Wam serdecznie polecamy.
Oprócz chleba w tym roku obchodziliśmy pierwszy bezglutenowy tłusty czwartek:
Placki, gofry, pierogi i kluchy, czyli tam gdzie pierwsze skrzypce grają bezglutenowe mąki



















Leon jest mega fanem pierogów, kopytem, placków i gofrów, więc jak zobaczyłam, że w diecie 3xbez istnieje wiele ich wersji to kamień spadł mi z serca.
Owoce i Warzywa

















Jeśli chodzi o warzywa, to Leon je ich coraz więcej. Przede wszystkim kiszonki, są źródłem witaminy C i świetnie działają na odporność. Poza tym nauczył się jeść kalafiora, zaczęliśmy od piure, obok lub z ziemniakami, obecnie, to już nie musi być taka „pacia”. Moje chłopaki bardzo lubią kotlety mielone, więc ucieram tam wszystko co się da, cukinię, brokuł, marchew, szpinak, seler, por. Jeśli chodzi o owoce, to głównie możemy jeść jabłka, owoce jagodowe, kiwi, cytryny, limonki i grejpfruty. Jabłka schodzą szybko i chętnie. Z dozwolonych cytrusów wyciskamy sok i też szybko znika. Póki co kiwi i borówki nie bardzo pasują Leonowi. Próbowałam robić smoothie, ale na razie mój młodszy syn jest ich fanem, więc tutaj muszę jeszcze pokombinować.
Orzechy i inne przekąski








To, że Leon wcina orzechy jak wiewiórka jest dla mnie niewiarygodną radością. Zawsze się staram by miał duży wybór i by ich nie zabrakło. Leon zaczął od orzechów włoskich, jadł je garściami, potem doszły orzechy laskowe i migdały, obecnie doszły jeszcze nerkowce, orzechy brazylijskie, pekan i pistacje. Staram się by w domu były też wafle ryżowe i inne bezglutenowe przekąski, bez cukru.
Mleka







Używamy i wypróbowaliśmy parę mlek roślinnych. Najbardziej odpowiada nam mleko jaglane, mimo to są dla nas ogólnie za słodkie. Naszym odkryciem smakowym jest mleko wielbłądzie, które zaleciła nam dietetyk. Jest bardzo smaczne i a przede wszystkim zawiera dużo witaminy D. Jedyny minus. że jest dość drogie i można je zamówić tylko z jednego miejsca w Polsce, choć jak podliczę sobie koszt suplementów, to wychodzą znacznie drożej, więc może warto?








Jak już wcześniej pisałam Leon chodzi do przedszkola terapeutycznego w systemie pięciu godzin dziennie, więc w przedszkolu je dwa posiłki. W przedszkolu jest bardzo fajny katering z wieloma opcjami dietetycznymi, jednak z racji tego, że dieta jest dla nas nadal czymś nowym, a poza tym i tak gotuje dla nas wszystkich w domu, to sama przygotowuje mu posiłki do przedszkola. Przygotowuje śniadanie i obiad. Na śniadanie zawsze staram się przygotować Leonowi kanapki, jakieś warzywa i placki, gofry, naleśniki lub bezglutenową parówkę. Zwykle jest tak, że zjada większość, czasem zostaje jedna kanapka, czasem jakieś placki, ale zależy mi na tym żeby miał wybór. Obiad zwykle przygotowuje dzień wcześniej, wieczorem i jest to jednocześnie kolacja dla Leona. Staram się zawsze w domu sprawdzać nowe potrawy by nie było sytuacji, w której Leon nie zje posiłku w przedszkolu.
To co nam się jeszcze przydaje






Ogólnie zrobiłam sobie taką własną wersję papierowej książki kucharskiej z przepisami, o których wyżej Wam wspomniałam. Leon często ją przegląda i potrafi już czasem wskazać palcem na co ma ochotę. Z takich rzeczy, które jeszcze pomagają nam w tej diecie są wegańskie serki do smarowania chleba na bazie oleju kokosowego. Leon wcześniej uwielbiał kanapki z serkiem typu almette, po przejściu na dietę chciałam mu jakoś zastąpić ten serek. Jednocześnie użyłam go jako pretekstu by dołączyć do kanapki wędzonego łososia i się udało
. Oprócz tego często też robię twarożek z pestek słonecznika z przepisu od Nicpoń w Kuchni , którym także smaruję Leonowi kanapkę.
To co bym jeszcze chciała dołączyć do diety Leona, a póki co nie wychodzi, to na przykład więcej strączków, Leon na razie nie ma smaka na humus. Zupy krem, na razie też są be. Oprócz tego tak jak Wam wyżej pisałam chciałabym go przekonać do kiwi i owoców jagodowych. A w idealnym świecie fajnie by było jakby jadł więcej warzyw, bez potrzeby przemycania ich w mielonych lub drobno startych w innych potrawach.
Wszystko jeszcze przed nami
Jak na to, że jesteśmy na tej diecie 3 miesiące to jestem bardzo zadowolona i zmotywowana do dalszych działań. Podsumowując, wszystko co Wam tu opisałam to nasz sposób, nasze doświadczenia. Nie jest to nic uniwersalnego, ale może ktoś miał podobnie i też szuka przyczyn nagłej zmiany zachowania u dziecka. Ja nauczyłam się, że muszę czytać etykietki, skład itp. Niestety to, że coś jest eko, nie znaczy, że jest bezglutenowe, lub to że coś jest przeznaczone dla dzieci ze spektrum, nie znaczy, że nie zawiera cukru. Uczę się dalej na swoich błędach i idę gotować dalej ;). Do następnego wpisu!

Artykuł Dieta i suplementy, idealny przepis na przedobrzenie pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>Artykuł Nasze święta, o tym czy święta ze spektrum mogą być wesołe pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>
Od razu, na wstępie rozwieje Wasze wątpliwości i odpowiedzią na pytanie w tytule: oczywiście święta z dzieckiem z spektrum autyzmu mogą być wesołe. Opowiem Wam jak my się do nich przygotowujemy.

Czas przed świętami dla dzieci jest niezwykle trudny oczekiwanie na prezenty, wiecznie zabiegani rodzice, bo przecież trzeba tyle zrobić: kupić i ubrać choinkę, wysprzątać cały dom, zrobić zakupy, ugotować nie jeden gar bigosu. Dzieciom ze spektrum jest jeszcze trudniej: wokół tyle zmian: śpiewanie świątecznych piosnek w przedszkolu, zamiast „my jesteśmy krasnoludki”, wszędzie jarzą się i mrugają kolorowe światełka, które oślepiają i przytłaczają, wszędzie mikołaje, renifery i inne ozdoby. To tylko parę przykładów ale dla niektórych dzieci to już o wiele za dużo. A jednocześnie my rodzice tak bardzo chcemy normalności, chcemy ładnych zdjęć przy choince, chcemy by dziecko cieszyło się z prezentów, by wystąpiło na jasełkach i by piekło z nami pierniczki. Mamy na to jednak parę sposobów 

Już na początku grudnia zaczynamy czytać książki nawiązujące do tematyki świąt. Codziennie w łóżku przed spaniem czytamy, teraz już cztery książeczki. W większości z nich głównym motywem jest choinka. Kwestie religijne wydają nam się w tym momencie zbyt abstrakcyjne a choinka jest namacalnym i konkretnym symbolem świąt.
Przedstawiam Wam nasze faworyty:
„Czas na choinkę ” Patricia Toht – Uwielbiam ilustracje w tej książce, są bardzo lekkie, stonowane i przyjemne dla oka. Książka zawiera jedną końcową ilustrację w formie „pop-up”, czyli taką jakby trójwymiarową jak było w dawnych baśniach. Leon uwielbia formę wiersza, pozytywnie reaguje na rytmiczność. Książka opowiada o całym procesie wybierania, kupowania, przycinania i ubierania choinki, nawiązując przy tym do relacji rodzinnych, współpracy i wzajemnym pomaganiu.

„Jano i Wito zapach świąt” Wiola Wołoszyn– Jest to nasza czwarta książka z serii „Jano i Wito”. Kolekcja, niezwykle wpadła w oko Leonowi ze względu na to, że każda z książek ma jakieś sensoryczne elementy. Cała seria jest stworzona pod kontem rozwijania mowy, autorka ma wykształcenie logopedyczne a książki w swojej prostocie są genialne. W każdej części bohaterowie książki czegoś szukają, w „Jano i Wito zapach świąt” poszukują choinki. Najfajniejsze jest to, że ta książka pachnie, po potarciu wybranych stron czuć choinkę, więc już wiecie dlaczego Leon uwielbia tę książkę 

„Przesuń paluszkiem. Pod choinką” Clima Gabriele – Seria „Przesuń paluszkiem” także niezwykle wpadła nam do gustu. Książki są niezwykle aktywizujące, dzięki nim dziecko nie musi być bierne podczas czytania. Ponadto nadają moc sprawczą i pozwalają samemu, kontrolować przebieg zdarzeń. W tej części możemy między innymi, ulepić głowę bałwanowi lub zapalić światełka na choince.




„Wesołych świąt moc zabawy + 12 figurek i mata do zabawy„ Książka zawiera krótkie rymowanki, związane z Mikołajem. Najfajniejsze w niej jest to, że zawiera 12 figurek, przedstawiające postacie i przedmioty występujące w książce ,które na dodatek mają zawieszki dzięki którym możemy od razu przyozdobić nimi choinkę.





Ubieranie choinki jest niezwykle ważnym rytuałem, który uczy planowania, nadaję niezwykłą moc sprawczą a także uczy dostrzegać walory artystyczne i estetyczne. Osobiście by uniknąć niepotrzebnych rozczarowań, odkąd mam dzieci kupuję jedynie ozdoby nie tłukące się czyli pluszowe, drewniane, plastikowe.
Jeśli chodzi o ozdoby, które mogą zrobić dzieci, to jest masa „pół gotowców”, w tym roku zaopatrzyłam się w sklepie Flying Tiger . Plastikowe bombki i ceramiczne dzwoneczki, chłopaki ozdobili, flamastrami (również z tego sklepu) i farbami.









Robienie pierniczków jest naszą co roczną tradycją, Leon uwielbia przyprawy korzenne i lepienie ciasta. Jednak w tym roku było nieco inaczej. Od września Leon chodzi do przedszkola terapeutycznego i zrobił niesamowite postępy dzięki terapii a także dzięki diecie. Początkowo wyeliminowaliśmy cukier i Leon niesamowicie się wyciszył a jego koncentracja znacznie się poprawiła. Po wizycie u Dietetyka, pozbyliśmy się także glutenu i mleka krowiego, tak więc jesteśmy na diecie „3xbez”, która jest zalecana dla osób ze spektrum.
Początkowo obawiałam się czy Leo zaakceptuje inne smaki, okazało się jednak, że bardzo szybko się przestawił. Przyznam, że dopiero zaczynam się wgłębiać w tą dietę i jestem na początku drogi, aczkolwiek w Internecie jest mnóstwo fajnych blogów, stron z przepisami na dania bez glutenu, cukru i mleka.






W tym roku robiliśmy pierniczki z dwóch przepisów. Pierwsze znajdziecie tu: https://www.smakoterapia.pl/2014/12/pierniczki-ostatniej-szansy/ Są bardzo mięciutkie, robi się je szybko i naprawdę nie wiele różną się od tych tradycyjnych.
Drugi przepis znajdziecie tu: https://www.kwestiasmaku.com/kuchnia_polska/wigilia/pierniczki_bezglutenowe/przepis.html
Jeśli chodzi o pierogi to zakochałam się w cieście z tego przepisu: https://nicponwkuchni.pl/ciasto-bezglutenowe-na-pierogi/





Zrobiła trzy wersje farszu: mięso z cebulką, kapusta i pieczarki, ziemniaki z cebula i boczkiem (smakują jak tradycyjne ruskie).
Bardzo dużą rolę w przeżywaniu świąt ma przedszkole. Oczywiście prace plastyczne i tworzenie dekoracji świątecznych odgrywają dużą rolę, ale nasze przedszkole przygotowało nam dwie super niespodzianki. Po pierwsze List do świętego Mikołaja znaleziony w skrzynce na listy.

W skrzynce, tym razem e-mail, dostaliśmy nagranie z jasełek, do które dzieci przygotowywały się parę tygodni. Dla nas niezwykłe przeżycie i jednocześnie szans na przeżywanie tego święta jak rodzice dziecka w szeroko pojętej normie.
Artykuł Nasze święta, o tym czy święta ze spektrum mogą być wesołe pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>