Artykuł Dobry docisk z produktami od Fox team + stały rabat %, szczegóły w wpisie pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>Na blogu często pokazuje Wam różne sposoby na okiełznanie czucia głębokiego, więc teraz krótka przypominajka, co to w ogóle jest?
W moi wpisie: Mocniej, bardziej, więcej, czyli o zaburzeniu Czucia Głębokiego, znajdziecie dość obszerny opis.
O Czuciu Głębokim mogłabym Wam pisać wiele. Jednak o tym, że to inaczej Propriocepcja i wiele innych książkowych informacji, możecie przeczytać wszędzie. Jak to wygląda rzeczywiście? To tak jakby Wasze dziecko było okręcone wieloma warstwami foli bąbelkowej i nie czuło po czym stąpa, czego dotyka, lub co widzi. Zaburzenia czucia głębokiego może objawiać się w wielu sferach życia naszego dziecka od poczucia smaku, temperatury, wzroku, równowagi, tak na prawdę wszędzie.
Jednak najczęściej widzimy zaburzenia czucia głębokiego w sferze dotykowej, a raczej dociskowej i dzisiaj wraz z firmą Fox team pokaże Wam jak możemy okiełznać specjalne potrzeby.
Pufy sensoryczne mają bardzo wiele zastosowań, choć są bardzo niepozorne. Są w różnych wariantach kolorystycznych i wagowych. U nas znajdziecie wagę 300g, 1,5kg, 3kg, 5kg, 7kg, ale twórcy są otwarci też na inne propozycje.









Masaż
Rodzaj masażu zależy od ciężkości pufy.
Jeśli mamy dużą wtedy rolujemy całe ciało i dociskamy w dużych partiach ciał.
Pamiętamy, że w trakcie masażu unikajmy sfer intymnych, czyli wewnętrznych części ud i pach, okolic klatki piersiowej i pach. Szczególnie przy masażu punktowych, bo przy rolowaniu dużą pufą, ten docisk rozkłada się równomiernie na całym ciele.
Jeśli mam mniejsze pufy, czyli te około 1 kg, możemy masować punktowo i mniejsze partie ciała, jak ręce i nogi.
Taki masaż bardzo wycisza, pomaga dziecku poczuć własne ciało, daje ulgę przy zaburzeniach czucia głębokiego.



















Ścieżka sensoryczna
Pufy mogą być świetną ścieżką sensoryczną.
Dzięki temu że są wypełnione gryką i wykończone przyjemną bawełną, dają ciekawe i sensoryczne doznania dotykowe stóp.
Oprócz tego dobrze działają na prawidłową postawę i płaskostopie.
Jedocześnie, dzięki swojemu plastycznemu kształtowi, stanowia nie lada wyzwanie podczas aktywności i ćwiczą równowagę.












Docisk













Docisk, czyli potrzebna mocnego przerzucenia energii na przedmiot.
Możemy docisnąć się pufami w masażu, jak opisywałam wyżej, lub mocno się w nie wtulić lub po prostu się w nich zatopić.
Po prostu pufa, czyli wyciszenie
Pufa to też siedzisko, leżanka czy podusia. Dzięki swojemu plastycznemu kształtowi dopasuje się do ciała i potrzeb w danym momencie.

















Duszek sensoryczny, to nic innego jak rozciągliwy przytulaśny i otulający worek, który zaspokaja potrzeby czucia głębokiego, wyciszenia, można schować się w nim przed całym światem, a także jest pretekstem do wiele aktywności jak zabawa w dżdżownice i wtedy ćwiczenie motoryki dużej, czołganie się i turlanie.

Gdy dziecko jest w duszku, możemy je jeszcze poodciskać, pomasować, wtedy ma podwójne doznania.
Tylko jak zawsze: nic na siłę!




















Jak widzicie pufy i duszek mają wiele zastosowań, choć są bardzo niepozorne.
Oczywiście żadna z tych pomocy nie jest uniwersalna i nie każdemu dziecku będzie odpowiadać.
U nas się sprawdza, ciekawa jestem Waszych wrażeń 





No i na koniec prezent dla Was
Stały kod: czujacinaczej, z rabatem 10 %, na zakupy na zawsze w Foxteam Handmade
Uwaga! kod działa na wszystkie produkty widniejące na sklepie poza 1 kategoria ,,panele i klocki,, (nie są to produkty stworzone przez Fox team)
Artykuł Dobry docisk z produktami od Fox team + stały rabat %, szczegóły w wpisie pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>Artykuł Panele i ścieżki sensoryczne, czyli wszystko co dobre dla małych rączek i stópek pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>Ścieżki i panele sensoryczne, to jedne z najbardziej atrakcyjnych i uniwersalnych, pomocy w terapii przez zabawę. Możemy je zrobić sami, dostosowując do potrzeb dotykowych naszych dzieci, możemy kupić gotowe, w różnej formie, np. gumowe, plastikowe, drewniane, mieszane itp.
O ścieżkach sensorycznych, które daje nam natura i które możemy znaleźć w różnych miejscach, pisałam Wam już tu: Ścieżki sensoryczne, czyli jak to jest gdy ma się dwóch Hobbitów w domu
Dotyk jest bardzo ważną funkcją poznawczą. Dzieci, szczególnie te z wyzwaniami uczą się najwięcej, doświadczając, czyli dotykając, badając, odczuwając.
Dzięki stymulacji dłoni, nie tylko wspomagamy motorykę małą, ale także rozwój mowy, dzięki receptorom znajdującym się w naszych dłoniach, które wysyłają sygnały do ośrodka odpowiadającego za mowę w mózgu.
Stymulacja stóp nie tylko rozwija motorykę dużą, ale jest odpowiedzialna za równowagę, postawę i kondycję całego organizmu.
Jeśli mówimy o dotyku, to ważnym jego aspektem, jest jego natężenie, czyli napięcie, które możemy ćwiczyć i korygować poprzez, między innymi sensoryczne czynności.
Naszą ulubioną ścieżką sensoryczną, którą stworzyliśmy wspólnie z dziadkami, 3 lata temu, na dzień dziecka, dla chłopców. Jest to jeden z naszych ulubionych i najbardziej użytecznych prezentów.









Podstawą ścieżki są najtańsze, piankowe puzzle, zakupione na allegro. Nasza składa się z dwóch zestawów, po 10 puzzli. Łącznie nasza ścieżka składa się z 20 elementów, każdy z innym sensorycznym doznaniem.

















Przedmioty były przytwierdzane do puzzli na trzy sposoby, mianowicie na klejem na gorąco, vicolem, a część została przyszyta. Piankowe puzzle są dość podatnym materiałem, na różne ingerencje.


















Jeśli chodzi o, to co znajduje się na puzzlach, to zbiór odpadów, resztek z domowej codzienności, oraz część z resztek z stolarskich prac dziadka, czyli filce do szaf i drzwi, elementy mozaiki, próbniki, gąbki, zmywaki, rzepy, gumowe tacki kuchenne, włochate ściereczki, papiloty, pompony, itp . Znajdziecie u nas też sporo naturalnych elementów, jak muszle, kamienie czy drewienka.

















Nasza ścieżka dostarcza wiele różnorodnych doznań dotykowych i sensorycznych. Dodatkowa funkcja puzzli, ułatwia i stabilizuje, tak że elementy się nie rozjeżdżają, ale także pozwala na własny układ, kolejność i dobór doznań
Sensoryczne pudełka, to bardzo fajna forma ścieżki sensorycznej w pudełkach, przez co nie potrzebujemy kleju, ani niczego, by przytwierdzać przedmioty. Ta forma super się sprawdza do sezonowych zbiorów natury, jak jesień, czy do bardziej sypkich substancji, jak kasza czy makaron.































Plus, a zarazem minus takiej formy ścieżki sensorycznej, że nie jest wielorazowa, zwykle starcza na jakiś czas, ale szybko się brudzi i sama też nie jest ” czystą” formą. Za to, najłatwiejszą i dającą sporo frajdy i potrzebnych doznań sensorycznych.
Recyklingowe ścieżki sensoryczne, to zwykle najbardziej kreatywne i niezwykłe twory. Najczęściej są to kartonowe. Karton ma bardzo wiele sensorycznych struktur i zastosowań.
















U nas dziadek chłopców jest stolarzem i ma mnóstwo nieaktualnych próbników, które świetnie nadają się na ścieżkę sensoryczną. Także zachęcam Was do porządków domowych i poszukiwania niebanalnych rozwiązań.
Jeśli lubicie niesamowity design, a jednocześnie chcecie by ścieżka była dostosowana do potrzeb Waszego dziecka, a sami nie macie przestrzeni na tworzenie, to idealną ścieżkę sensoryczną znajdziecie u Senso-rynki.

















Możliwe jest wybór kształtu paneli, oraz jego wypełnienia (gdzie mamy ogromny wybór). U nas znajdziecie kształt puzzla, który jest świetny, ponieważ można go łączyć, co sprawia że ścieżka się nie rozjeżdża.
Na rynku mamy całkiem sporo, gotowych ścieżek sensorycznych. Mogą to być gumowe kujące półkule, czy maty do akupresury. Plusem tej opcji jest zwykle niższa cena, jednak z drugiej strony, są najmniej indywidualne i najmniej dostosowane do konkretnych potrzeb.








Niekiedy ścieżka sensoryczna, jest taką opcją „przy okazji” jak w platformie sensorycznej od Good Wood










Zobaczcie jakie u nas nowości! Kafelki sensoryczne Liquid Floor, kiedyś kupiłam jeden mały, ale zupełnie nie robił na chłopakach wrażenia. Te duże, 50cm to zupełnie inne bajka. Kafelki mają w środku ciecz, która porusza się, jak po niej stąpamy, uderzamy w kafelki, skaczemy po nich i w ogóle robimy różne szalone rzeczy. Kafelki są nie zwykle atrakcyjne do aktywizowania dzieci, jeśli nasze dzieciaki nie chętnie biegają i skaczą, te płytki to super rozwiązanie. W dotyku są lekko chropowate, dzięki czemu nie tylko dostarczają wizualnych ale i sensorycznych doznań. Są jak sucha, kolorowa kałuża
Opublikowany przez Czując inaczej Czwartek, 29 kwietnia 2021
Nasz hit i coś „magicznego” czyli kafelki sensoryczne „sucha kałuża”. Jest to ciecz zamknięta w chropowatym kafelku, która porusza się gdy po nim stąpamy, idealnie udając kałużę.































Może być bardzo pomocne dla dzieci, które boją się zmoczyć.
Jest aktywizującą formą ruchowej terapii, wciąga i uspokaja. Jest „magiczna”.
I ostatnie i nasza nowość, to wąż sensoryczny od Sensoraki. Wąż, to materiałowe woreczki, o różnej fakturze i wypełnieniu, przyczepiane na napy. Wspaniałe dotykowe doznania, a do tego funkcja ścieżki sensorycznej, jest tylko jedną z wielu opcji węża.













Jest wiele różnych ścieżek, paneli sensorycznych, ich dobór zależy o potrzeb i możliwości. Nie ma jednej uniwersalnej ścieżki sensorycznej, ale życzę Wam byście znaleźli swoją najlepszą, indywidualną 
Artykuł Panele i ścieżki sensoryczne, czyli wszystko co dobre dla małych rączek i stópek pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>Artykuł Piłki, czyli skoczny i dociskowy sposób na specjalne potrzeby pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>
Piłki, niby jedna z najprostszych narzędzi z zakresu terapii integracji sensorycznej, fizjoterapii, pilatesu czy zwykłych ćwiczeń ogólnorozwojowych, a jednak jest ich tak wiele rodzajów, że wybór nie zawsze jest prosty. Dlatego dzisiaj przybliżę Wam główne zastosowania i czym się różnią konkretne wielkości, kształty i ciężary.
O piłkach pisałam Wam już przy okazji wpisu o czuciu głębokim: Mocniej, bardziej, więcej, czyli o zaburzeniu Czucia Głębokiego











Jak zawsze mówię nie ma uniwersalnej terapii, tak samo piłki nie są odpowiednim narzędziem dla każdego. Szczególnie trzeba zwrócić uwagę na nadwrażliwość dotykową. Chodzi o to, że piłki są gumowe. Guma jest śliska, giętka, specyficzna w dotyku, dlatego dla niektórych nie do zniesienia. Wtedy warto wybrać pufy, tunele sensoryczne, maty. walce lub szyte produkty obciążeniowe.



Przykładowe alternatywne rozwiązania znajdziecie tutaj:
Tunele, dociski, worki i tak dalej, czyli kolejne podejście do okiełznania czucia głębokiego
Kołderki i kocyki obciążeniowe, czyli jak dobre obciążenie odciąża nasze zmysły
Mata i walec sensoryczny od Senso-rynki, czyli jak czuciu głębokiemu dać niezły wycisk
Pierwsza najbardziej standardowa to okrągła piłka. Jest wiele różnych wielkości.

















Te, które my mamy to 65cm średnicy, to taki standard dla przedszkolaka czy dla dziecka wczesnoszkolnego. Jest odpowiednia by na niej siedzieć, leżeć, odbijać się i jest na tyle standardowa, że nadaje się do masażu dociskowego i nie przytłacza swoją wielkością.










Duża piłka z wypustkami czy kolcami, to nasz faworyt. Mamy ją od początku terapii i kupiłam ją w lumpeksie, ale wiem, że nie często takie okazje się zdarzają, więc możecie ją kupić np tu: Piłka 65 cm wypustki – Niska cena na Allegro.pl



















Co jest w niej takiego wyjątkowego?
Po pierwsze posiada wszystkie możliwości standardowej okrąglej piłki, czyli można na niej skakać, siedzieć, stymulować przy tym potrzebę kołysania, bujanie i rozwijać równowagę, można na niej leżeć i oczywiście masaż dociskowy stymulujący czucie głębokie.















Dodatkowym atutem są oczywiście kolce, wypustki. Dodatkowo masują, zaspakajają sensorycznie i dodają więcej wrażeń dotykowych.
Mała piłka z kolcami jest idealna do masażu mniejszych partii ciała, jak ręce czy nogi. Świetnie sprawdzi się w ćwiczeniach stópek, by odpychać lub chodzić na leżąco na piłce, to bardzo dobre ćwiczenie na poprawny chód.



Piłka jest też dla niektórych dzieci atrakcyjniejsza podczas nauki rzucania i łapania piłki, lub w innych gra z udziałem piłki.






Piłka jest atrakcyjna sensorycznie dotykowo, pobudza receptory dotykowe i pomaga w nauce wielu umiejętności.

Nasz drugi faworyt, również zakupiony w lumpeksie, to piłka o wielu nazwach: orzeszek, peanut, fasolka, ósemka, piłka do pilatesu czy jogi lub walec. Możecie ją kupić tutaj: Piłka rehabilitacyjna ORZESZEK ABS PSB-50 fasolka – porównaj ceny – Allegro.pl






Piłka fasolka, ma dzięki swojemu kształtowi wiele pozytywnych walorów. Sam masaż daję inne wrażenie dotykowe, niż przy zwykłej okrągłej piłce, ponieważ docisk rozkłada się na innej płaszczyźnie i bardziej wałkujemy niż rolujemy.

























Jest bardzo fajna do siedzenia i balansowania, przez co ćwiczymy równowagę. Do tego możemy siedzieć po środku, w dołku lub na wybrzuszeniach i wtedy też ćwiczymy różne partie mięśni.
Można na nim też leżeć, wyginać się i wykonywać różne inne bardziej zaawansowane ćwiczenia z zakresu jogi czy pilatesu.
Oprócz tego wsadzony w tunel sensoryczny beczkę o Senso-rynki robi za walec i także spełnia formę masażu, ćwiczenia równowagi i stymulowania czucia głębokiego.




Piłka walec, to nasz nowy nabytek, choć znamy go już z zajęć integracji sensorycznej, a znajdziecie go tutaj: Wałek rehabilitacyjny 30 x 50 cm (empis.pl)







Piłka walec świetnie nadaje się do masażu dociskowego, dzięki swojemu nie za wielkiemu rozmiarowi, docisk skupia się na ciele dziecka. Piłka jest dość twarda, a jej docisk konkretny.
Piłka z „czymś w środku”, lub inaczej chrupiąca piłka, to bardzo atrakcyjna forma piłki dla dzieci, które potrzebują stymulacji dźwiękowej.












Piłkę znajdziecie tutaj: Duża chrupiąca piłka Kajkosz (sklep-kajkosz.pl)












Piłka jest cała chropowata więc dodatkowo stymuluje sensorycznie. Przesypujące się w środku konfetti stymuluje dźwiękowo i jest atrakcyjne dla niektórych dzieci, dla których masowanie jest zbyt nudne i żmudne.
Piłka dzięki swojej wielkości nadaje się do siedzenia, rzucania i innych zabaw z udziałem piłki, a także do masażu.
Piłka lekarska z kuleczkami, to nasza nowość i szybko trafiła do faworytów. Znajdziecie ją tutaj: Piłka lekarska z kuleczkami (empis.pl) Możecie wybrać wagę: 1kg, 2kg(u nas ta opcja) i 3kg.








Piłka świetnie nadaje się do masażu dociskowego, dzięki ciężarowi i wypustką. Świetnie działa na czucie głębokie.






















Piłka jest bardzo atrakcyjna dotykowo, dzieci badają ją, podnoszą i uczą się sami szukać ukojenia swoich potrzeb.









Piłka duży włochaty balon, to był nasz hit parę lat temu. To bardzo wytrzymały balon z sensorycznymi frędzelkami. Nadaje się raczej dla przedszkolaków. Można na nim siedzieć, jest przyjemny i atrakcyjny dotykowo. Można nim rzucać, gdyż jest dużo lżejszy niż gumowe piłki.








Jeśli chodzi o skoczki, to u nas zdecydowanie bardziej sprawdza się forma pieska, czy innego zwierzaka, niż forma piłki z uchwytami do trzymania. Forma zwierzaka jest dużo stabilniejsza i atrakcyjniejsza. Piłka z uchwytami na pewno sprawdzi się u starszych dzieci.
Skoczki ćwiczą równowagę i poczucie własnego ciała. Dodatkowo idealnie rozładowują napięcie u małych sensomaniaków.
Jeśli chcemy by piłki zagościły u nas na dobre, ważne by zabezpieczyć jakoś podłogę, bo upadki zdarzają się na prawdę często. Dodatkowo, jeśli chcemy stosować piłki do masażu, to warto by dziecko nie leżało na twardej podłodze.
Materac składany z Ikei











Bardzo lubię ten materac, bo łatwo się składa i zajmuje mało miejsca. Można go schować pod kanapą lub za szafą.
Mata sensoryczna od Senso-rynki









Jeśli chcecie by materac nie był tylko zabezpieczeniem, a żeby posiadał jeszcze inne wartości terapeutycznej, to polecam Wam mate sensoryczną od Senso-rynki. Matą możemy zwijać w naleśnika i dodatkowo stymulować czucie głębokie.








Podsumowując, jest wiele rodzajów piłek, które mają różne zastosowania w zaspakajaniu sensorycznych potrzeb. Tak samo możemy je kupić w różnych cenach. Nie zawsze musimy kupować wszystko w sklepach rehabilitacyjnych. Często w supermarketach są organizowane sportowe promocje i można się zaopatrzyć w ciekawy asortyment.
Nie warto też kupować wszystkich na raz, gdyż jest to przytłaczające dla dziecka. My nasze zbieramy od jakiś pięciu lat i co jakiś czas dokupuję coś do sprawdzenia.
Jeśli miałabym Wam polecić nasz top trzy, to będzie to: duża piłka z kolcami, piłka fasolka i piłka lekarska. Jeśli chodzi o czucie głębokie, to najlepiej się sprawdzają i są dla dzieci najatrakcyjniejsze.
Warto by dzieci miały na co dzień dostępną, choć jedną z piłek. Nasze dzieci uczą się poznawać swoje potrzeby, a to że mogą je sami zaspokoić, dodatkowo uczy ich samodzielności i samowystarczalności. Pomaga to bardzo w samoregulacji i może pomóc w uniknięciu wybuchów napięcia.
Pamiętajcie, że terapia jest najskuteczniejsza jeśli jest zabawą i przyjemnością, tak samo dla dzieci, jak i dla nas 
Artykuł Piłki, czyli skoczny i dociskowy sposób na specjalne potrzeby pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>Artykuł Mata i walec sensoryczny od Senso-rynki, czyli jak czuciu głębokiemu dać niezły wycisk pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>Temat czucia głębokiego przewija się na blogu niemal przez wszystkie zagadnienia, choć szczególnie dużo piszę o nim w wpisach: Mocniej, bardziej, więcej, czyli o zaburzeniu Czucia Głębokiego i Tunele, dociski, worki i tak dalej, czyli kolejne podejście do okiełznania czucia głębokiego.















Czucie głębokie jest niezwykle złożonym odczuciem, wrażeniem w naszym ciele, które reguluję poziom naszych odczuć z zewnątrz. Co to oznacza? Dzieci, u których czucie głębokie jest zaburzone, mają rozregulowany poziom odczuwania, czyli często potrzebują mocnego docisku, jak się przytulają robią to na prawdę mocną, że aż boli, wiele rzeczy chcą odczuwać bardzo intensywnie, jak mocne bujanie, zawijanie, dociskanie. Odczuwanie bólu i temperatury również bywa zaburzone, dlatego zaburzenie czucia głębokiego, powinno być jak najlepiej zaopiekowane terapeutycznie, by zadbać o bezpieczeństwo dziecka i otoczenia.
Leon ma dość duże zaburzenia czucia głębokiego, które udaje nam się okiełznać na jakiś czas po czym znowu wybuchają przez różne czynniki, jak choćby zmiana pory roku. Zima jest dla nas zawsze trudna, bo ilość nakładanych warstw ubrań sprawia, że Leon nie czuje swojego ciała i próbuje je poczuć w sposób, który utrudnia nam codzienną egzystencję. Takie zachowania, to pokładanie się na ziemi i niechęć do spacerowania, gdy musi być cały ubrany. Obcieranie twarzą, rękami, a nawet językiem o chropowate obcierające faktury. Leon ma problem z odczuwaniem temperatury, przez co już dwa razy się poparzył, bo podszedł za blisko ognia. Oprócz tego Leon ma największą potrzebę odczuwania stopami, przez co uwielbia chodzić na boso, nawet po bardzo kujących powierzchniach, samo patrzenie często boli. I oczywiście kwestia okazywania uczuć, przytulanie, bywa na prawdę mocne i czasem, do tego dochodzi szczypanie lub gryzienie.
Jak widzicie mam spore doświadczenie w tym obszarze i cały czas szukam nowych sposobów, bo potrzeby się zmieniają i w różnych dzieci mają też inne objawy. Ważne jest byśmy pamiętali jako osoby dorosłe, że te zachowania, nie są intencjonalne, że dziecko nie robi tego bo jest agresywne, czy chce zrobić nam krzywdę, ale dlatego że nie radzi sobie z tym co się dzieję w jego ciele, z tym napięciem i potrzebą silnego odczuwania.
Jeśli czucie głębokie zostanie zaopiekowane w właściwy sposób, regularnie z odpowiednim natężeniem, to na prawdę powinno ulżyć nam i dziecku, jednak nie zawsze jest to proste. Nie każde dziecko chce się poddać masażowi, mimo że widzimy, jak bardzo mu jest potrzebne. Nie każde narzędzie jest odpowiednie dla danego dziecka, u jednych idealnie sprawdzi się tunel sensoryczny, a dla innych dzieci będzie zbyt klaustrofobiczny by do niego wejść. Dla jednego dziecka ścieżka sensoryczna będzie jedyną słuszną trasą, dla innego będzie drogą nie do przejścia. Dlatego staram się Wam pokazać różne opcję, żadna nie jest uniwersalna, ale mam nadzieję, że znajdziecie tu sposób dopasowany do Waszych potrzeb.
Mata i Walec sensoryczny, to już kolejne i pewnie nie ostatnie nasze hity od Senso-rynki. Wcześniej pisałam Wam o tunelach sensorycznych, hamaku i sensorkach. Wszystko świetne sprawdza się w domowych i nie tylko sposobach na terapię integracji sensorycznej.
Matę i walec, możecie kupić osobno, jednak tworzą one wspaniały duet, dlatego obdarowałam nimi Leona na święta. Mata jest w jednym rozmiarze 120x200cm, za to walec możecie wybrać 60cm, 80cm,100cm,120cm, 150cm. U nas widzicie ten największy 150cm. Oba produkty mają zdejmowane pokrycie, które można prać. Pokrowce zapinane są na suwak. Materiał jest bardzo fajny, z jednej strony przyjemny, trochę śliski, z drugiej strony mocny i porządny, mi przypomina takie wodoodporne kurtki.
Mata może być przede wszystkim materacem, na którym leży dziecko, które masujemy, lub ochronną powierzchnią przy drabince lub zjeżdżalni, do amortyzowania upadku.








Może również być matą do zapasów pod kontrolą.






Mata może być materacem do zawijania w „naleśnika”, jedno z najlepszych i najprostszych ćwiczeń zaspakajających czucie głębokie. Po pierwsze zawijanie, rolowanie, a przede wszystkim docisk i manewry wychodzenia z tego zawijasa, świetnie trenują całą motorykę dużą.



















Walec ma mnóstwo zastosowań w integracji sensorycznej. Pierwsze z nich to masaże dociskowe, świetnie działające na zaburzenia czucia głębokiego. Po prostu wałkujemy dziecko, z różnym naciskiem. Jest to bardzo dobra alternatywa, dla dzieci, które nie lubią gumowych piłek. Walec jest miękki jak poduszka.








Walec może być poduchą, do siedzenia, bujania na boki, można się na nim położyć na leniwca i mocno poprzytulać, może być kłodą, na której ćwiczymy równowagę i wieloma innymi rzeczami, które wymyślimy. W tej formie, dziecko samo reguluje sobie potrzeby czucia głębokiego, docisku, nacisku, formę wyciszenia, potrzebę ruchu.














I wreszcie, dzięki paskom do zaczepienia z jednej strony, walec może być workiem treningowym. Idealny sposób, by zrzucić napięcie. Bardzo pomocna forma odreagowania przy dzieciach z dużą nadpobudliwością, lub dla tych z przejawami agresji. Walec nie jest tak ciężki jak prawdziwy worek treningowy, dlatego jest bardzo bezpieczny. Można na nim wykonać trening małego wojownika lub mocno go przytulić jak to lubi Leon. W tej formie również oddziałujemy na czucie głębokie, rozładowujemy napięcie w atrakcyjny zabawowy sposób.



















Mata i walec sensoryczny są bardzo fajnym narzędziem terapeutycznym w codziennej terapii. Sprawdzą się idealnie w domu jak i w gabinecie terapeutycznym. Nie zajmują dużo miejsca, są lekkie i pod wieloma względami, można dostosować je do indywidualnych potrzeb. Mają wiele zastosowań i są jednym z najlepszych pomocników, przy okiełznaniu czucia głębokiego. Oczywiście jak zawsze mówię, nie jest to uniwersalne narzędzie, ale u nas się sprawdza, dlatego opierając się na własnych doświadczeniach serdecznie, wraz z chłopakami polecamy kolejne produkty od Senso-rynki.
Artykuł Mata i walec sensoryczny od Senso-rynki, czyli jak czuciu głębokiemu dać niezły wycisk pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>Artykuł Kołderki i kocyki obciążeniowe, czyli jak dobre obciążenie odciąża nasze zmysły pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>
O naszym kocyku obciążeniowym od Sensoric, pisałam Wam już przy okazji wpisu o czuciu głębokim i masażach, tutaj. Możecie, też zobaczyć jak produkty obciążeniowe przydają nam się na filmikach:
Teraz oprócz kocyka obciążeniowego, do naszej „ciężkiej ekipy”, dołączyła kołderka obciążeniowa „rośnij ze mną”.
Postaram się teraz opisać każdy z produktów, trochę je porównam by ułatwić Wam dobranie najodpowiedniejszego dla Was.

Kocyk mamy już od ponad dwóch lat i pomaga nam przy codziennych masażach i dociskach, przy wyciszaniu, kiedy czytam książki przed zaśnięciem i oczywiście przy zasypianiu. W obecnej chwili, gdy mamy już kołderkę, kocyk został przemianowany na terapeutyczny i służy nam za dnia.







Jeśli chodzi o masaż, to są dni, że Leon potrzebuje na prawdę silnego docisku, dlatego przykrywam go kocykiem, oczywiście bez głowy i dopiero wtedy dociskam go piłką lub pufom sensoryczną. Podobnie jest, gdy masujemy nogi i ręce, tylko tutaj kocyk dociska te miejsca, które akurat nie są masowane i pomaga dziecku usiedzieć w miejscu, przy nad ruchliwości. Kocyk może być , też dodatkowym dociskiem, w innych pomocach terapeutycznych. My dodajemy kocyk, jak Leon siedzi w materacowej oponie, w tunelu lub gdy jest zawinięty w worek sensoryczny.





O kołderce opowiem Wam w kontekście usypiania, spania i wyciszenia. Kołderka jest znacznie cieńsza i bardziej pościelowa niż kocyk, za to bardzo fajnie rozkłada się ciężarem na ciele. Dla nas kołderka odgrywa główną rolę podczas czytania książek i ogólnie jest najważniejsza w momencie wyciszenia przed usypianiem.














Jeśli chodzi o sam proces zasypiania to kołderka pomaga nam, podczas nadmiernego pobudzenia, gdy Leon wierci się macha nóżkami, przekręca się z boku na bok. Kołderka skraca ten czas i pomaga łatwiej uporać się mu z nadmiarem energii , poprzez ciężar i docisk. Oprócz tego kołdra przyjemnie otula, dociska i pomaga mięśniom odpocząć. Sama często po ciężkim dniu, gdy usypiam Leona, nakrywam sobie nogi jego kołderką i rzeczywiście czuję przyjemną ulgę w mięśniach. No właśnie, często słyszę pytania rodziców, którzy niepokoją się o swoje młodsze pociechy, które też pakują się pod kołderkę, czy nie zrobią sobie krzywdy, czy im to nie zaszkodzi. Sama mam jeszcze młodszego syna, który często chce to samo co starszy i przykrywa się też kołderką, jednak jest to tak krótka chwila, że nie ma się co martwić. Jeśli jednak widzimy, że młodsze dziecko długo leży pod kołderką i nie chce jej oddać, może być to oznaka problemów sensorycznych i wtedy warto to skonsultować.

















Jeśli chodzi o same spanie, to u nas kołderka po jakiejś godzinie jest skopywana przez Leona podczas snu, ciało samo daje mu znak, gdy jest już za ciężko. Wiem, że są pewne wyliczenia, o tym że kołderka powinna być nałożona na dziecko, w fazie głębokiego snu, około 30 minut po zaśnięciu, na jakieś 30 minut, ale ja jestem raczej za obserwacją i podążaniem za indywidualnymi potrzebami dziecka. Jedno będzie zasypiało pod nią, a inne spało całą noc i to jest okej.
Jeśli chodzi o wersje „Rośnij ze mną” to świetne rozwiązanie, gdy chcemy by kołderka została z nami na dłużej. Otrzymujemy kołdrę w dwóch kawałkach, jeden duży główny z aktualną wersją rozmiarową i drugi mały dopinany na suwak z dodatkowym obciążeniem. Bardzo fajne rozwiązanie, gdy mamy dzieci w fazie intensywnych zmian fizycznych, które potrafią urosnąć parę centymetrów w ciągu kilku miesięcy.

Ogólnie najlepiej by było by zakup produktu obciążeniowego zalecił terapeuta od integracji sensorycznej, także od niego powinien zależeć procent obciążenia, standardowo jest do wyboru 10 lub15% masy ciała. Niestety diagnozy są robione coraz krócej, szybciej i po łepkach, przez co często zalecenia wyglądają podobnie. Zatem jeśli nie jesteście pewni zaleceń, skonsultujcie się z samymi twórcami kołderek obciążeniowych, mają oni ogromną wiedzę w dopasowywaniu produktów do indywidualnych potrzeb. Nasze mamy od Sensoric , twórczyni prowadzi również blog, na którym znajdziecie odpowiedzi na nurtujące pytania dotyczące samego snu i tego jak go polepszyć. Jeśli już wiemy, że będziemy kupować pościel obciążeniową, musimy dokładnie zmierzyć i zwarzyć naszego małego człowieka. Kołderki są szyte na indywidualny rozmiar, a obciążenie dostosowane do wagi i potrzeb dociskowych dziecka. Zatem cena również jest zależna od wielkości i ciężkości zamawianego produktu.



Najlepiej oba
, ale wiem, że to raczej mało realne rozwiązanie dlatego podam Wam najważniejsze cechy. Kołderka, jest cieńsza, bardziej pościelowa, gdy Wasze pociechy są zmarźlakami, lepiej sprawdzi się kocyk, bo ma od spodu miękki polarek, z wypustkami, które są przyjemnie sensorycznie, przez co kocyk lepiej nadaję się do masażu i ćwiczeń dociskowych. Kołderkę możemy zamówić w wersji „Rośnij ze mną”, przez co starcza na dłużej niż kocyk. Poza tym oba produkty, spełniają najważniejszą dociskowo- obciążeniową rolę, dlatego oba serdecznie Wam polecamy!








Tak jak zawsze podkreślam, że wszystkie opisywane tutaj sposoby, działania i pomoce terapeutyczne, nie są niczym UNIWERSALNYM. To są działania i rzeczy, które sprawdzają się u nas i działają na Leona, ale nie będą odpowiednie dla wszystkich, za to mam nadzieję, że znajdziecie tu coś dla siebie lub przynajmniej zainspirujecie się czymś, co pomoże Wam w codziennych wyzwaniach. 
Artykuł Kołderki i kocyki obciążeniowe, czyli jak dobre obciążenie odciąża nasze zmysły pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>Artykuł Szczotki, masażery, gniotki i gryzaki, czyli czym i jak masować pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>
Jak już wcześniej pisałam tutaj, oprócz codziennego masażu dociskowego piłkami, robimy Leonowi masaż sensoryczny i logopedyczny, za pomocą szczotek i masażerów.
Uzupełnieniem wpisu jest poniższy film:

Na rynku mamy cały asortyment gotowych masażerów, w formie piłek z wypustkami lub kolcami, drewnianych lub gumowych rollerów itp. Możemy również użyć wyobraźni i kreatywności szukając przedmiotów użytku codziennego, które idealnie sprawdzają się do masażu, np zmywaków kuchennych, szczotek dla zwierząt, itp. A co masujemy? Przede wszystkim stopy, dłonie i buzie. Jeśli Leon jest w formie to także plecy, całe ręce i nogi. Pamiętajcie o omijaniu miejsc intymnych, okolic pach, klatki piersiowej i wewnętrznej części ud.
Często przydaje nam się, kołderka obciążeniowa od Sensoric, o faktach i mitach na temat kołderek obciążeniowych możecie przeczytać tutaj.
Piłki z wypustkami lub kolcami








Rollery gumowe





Masażery drewniane







Rękawice do masowania i kujące szczotki









Co jakiś czas poszukuje nowych przyrządów do masowania, teraz omówię Wam, te które ostatnio robią u nas furorę. Wszystkie możecie znaleźć na Lullalove
Ostra, okrągła szczotka do szczotkowania ciała – kokos





Szczotka z włóknem kokosa, wydaje się być jednocześnie szorstka i delikatna w dotyku, można dzięki niej uzyskać bardzo sensoryczne doznania. Jeśli Wasze dzieci tak jak Leon lubią się ocierać twarzą o chropowate powierzchnie, ta szczotka będzie strzałem w dziesiątkę,
Ostra szczotka tampico do masażu na sucho



Nasza pierwsza i ulubiona szczotka z tej serii. Jest mniej szorstka niż kokos, ale też daje uczucie przyjemnego mrowienia. Szczególnie dobrze działa na ręce i nogi.
Ostra szczotka na rączce do szczotkowania ciała – kokos






Kolejna szczotka z włóknem kokosa, o innym kształcie, który powiem szczerze jest dużo wygodniejszy poczas szczotkowania małych raczek i nóżek.
Profesjonalna szczotka do twarzy i szyi – naturalne włosie





Najmiększa i najbardziej delikatna szczotka. Jeśli Wasze dzieci mają problem z dotykiem, są bardzo wrażliwe, ta szczotka sprawdzi się idealnie. My masujemy nią twarz, nogi i ręce. Jednocześnie sprawdza się przy masażu logopedyczny i w momencie, gdy na przykład chcemy przyzwyczaić dziecko, do dotykania w obrębie twarzy, co przydaję się podczas wizyt u dentysty.
Rękawica do peelingu i masażu – len











Rękawica jest delikatna i lekko szorstka, tak jakbyśmy masowali się sznurkowym kocykiem. Idealnie nada się na początek, dla tych bardziej wrażliwych dzieci.
Szczotka do ciała z rączką – średnia twardość





Jest znacznie delikatniejsza od szczotki z włókna kokosa i trochę miększa od szczotki tempico, za to twardsza od szczotki do twarzy i szyi.
Szczotka do mycia i peelingu twarzy



Szczotka, którą używam do masażu logopedycznego, do odwrażliwienia okolic buzi, co przydaje się przy ćwiczeniach logopedycznych, lub jeśli chcemy przygotować dziecko do wizyty lekarskiej. Masuje nią, również dłonie w tym każdy paluszek z osobna.
Kamień do masażu – gua sha, krzemień pasiasty oraz masażer różdżka z serpentynitu







Kamienie mają ciekawą śliską fakturę, są chłodne, działają łagodząco i rozluźniająco na skórę twarzy. Kamienie również stosuję przy masażu logopedycznym.

U nas używamy typowy masażer logopedyczny z różnymi nakładkami, szczotkę soniczną do mycia twarzy oraz płatek sylikonowy do mycia twarzy. Przy nadmiernej potrzebie gryzienia, do masażu buzi używamy szczoteczki elektrycznej, do zębów, dla dzieci. Staram się skupiać na konkretnych punktach dociskowych, czyli broda, wgłębienie pod dolną wargą, kąciki ust, miejsce między nosem, a górną wargą, skronią i środkiem czoła.














Jeśli chodzi o gryzaki, to jest to dość szeroki temat. Ja kupiłam parę na własną rękę, ale tak naprawdę sprawdza się u nas ten, który dobrała nam Logopeda z przedszkola Leona. Dzieci gryzą z różnych powodów, dlatego dobrze by było gdyby specjalista dobrał kształt gryzaka, według zapotrzebowania dziecka.




Gniotki i inne przedmioty manipulacyjne, są przydatnymi gadżetami przy dzieciach z opóźnionym rozwojem mowy. W naszych dłoniach istnieją receptory odpowiedzialne za mowę, dlatego podczas mówienia często gestykulujemy. Dlatego ważne jest by nasze dzieci układały dużo puzzli, bawiły się masami sensorycznymi, plastycznymi, miały masowane rączki, itp. Oprócz typowych gniotków, które się po prostu ściska, miętosi i wyciska, mamy niezwykle ostatnio modna matę „bąbelkową” do przyciskania. Bardzo prosta, gumowa, dwustronna zabawka. Z jednej strony przyciskamy, odwracamy na drugą stronę i zabawy nie ma końca. Tą czarną kupiłam na Aliexpressie, mamy jeszcze taki bryloczek z firmy Fat brain Toys, ale na Leonie nie robi wrażenia.
















Tak jak zawsze podkreślam, że wszystkie opisywane tutaj masaże, sposoby, działania i pomoce terapeutyczne, nie są niczym UNIWERSALNYM. To są działania i rzeczy, które sprawdzają się u nas i działają na Leona, ale nie będą odpowiednie dla wszystkich, za to mam nadzieję, że znajdziecie tu coś dla siebie lub przynajmniej zainspirujecie się czymś, co pomoże Wam w codziennych wyzwaniach. Jeśli chcielibyście się podzielić czymś co się u Was sprawdza lub chcielibyście przeczytać o jakiś konkretnych pomocach terapeutycznych, piszcie komentarze, wiadomości. Bardzo dużo się od Was uczę i inspiruję 
Artykuł Szczotki, masażery, gniotki i gryzaki, czyli czym i jak masować pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>Artykuł Tunele, dociski, worki i tak dalej, czyli kolejne podejście do okiełznania czucia głębokiego pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>
O naszych codziennych masażach, dociskach i innych sposobach na czucie głębokie pisałam Wam już tutaj, w jak do tej pory najpopularniejszym wpisie na blogu, który na tę chwilę ma ponad 6 tysięcy wyświetleń, za co serdecznie Wam dziękuję i mam nadzieje, że ten kolejny wpis pomoże Wam w waszej domowej terapii. Tym razem opowiem Wam o tunelach, workach i pufach sensorycznych. Będziemy się masować, dociskać, turlać i kołysać.
Uzupełnienie wpisu, stanowi filmik:

Tunel miękki od Senso-rynka

Tunel sensoryczny to pufa, do której możemy wejść do środka z otworami po obu stronach. Tunel służy to stymulowania czucia głębokiego, poprzez przeciskanie się przez niego. Masuje i dociska całe ciało. Ponad to pobudza sensorycznie, dotykowo, poprzez fakturę materiału oraz wypełnienie granulatem, który stymuluje także słuchowo. Dzieci z nadwrażliwością słuchową mogą być początkowo zmieszane dlatego warto zacząć wtedy od potraktowania tunelu jako pufy. Dla niektórych dzieci problemem może być też wejście do ciemnego worka, dlatego ja zaczynam od włożenia swojej ręki do środka i przewlekam ją przez cały tunel, tak żeby wskazać dziecku kierunek i drugi koniec.



Tunel to ręczna robota, stworzony przez Senso-rynka, jest dostępny w paru rozmiarach, my mamy 120x70cm. Kiedy dobieracie rozmiar tunelu dla dziecka, dobrze by było jakby był trochę dłuższy niż nasz mały człowiek. Powinien być w miarę ciasny by dociskał, ale musi mieć trochę luzu, by dziecko mogło się do stymulować.


W ofercie jest mnóstwo materiałów, od jednolitych odcieni, po różnorodne wzory i motywy. Pokrowiec jest zdejmowany i na rzepy, możemy go spokojnie prać. Granulat jest w osobnym worku. Jeśli chodzi o samo użytkowanie, to w zasadzie nie trzeba wiele, prócz pomocy dziecku w nałożeniu lub wejściu do tunelu, jednak możemy, także sami jeszcze podociskać i pougniatać dziecko w tunelu, w zależności od jego potrzeb.










Tunel sensoryczny Vest-Pol

Inną wersją tunelu jaki posiadamy jest z firmy Vest-Pol, jest bardziej uniwersalny, znajdziecie go w większości sali do integracji sensorycznej. Można go kupić na allegro, my mamy akurat tańszą wersję, bez wymiennego pokrowca, choć według producenta, można go prać w wannie lub przecierać wilgotną szmatką.

W porównaniu do tunelu od Senso-rynka, jest znacznie luźniejszy i mniej dociskowy. Na pewno jest mniej dostosowany do indywidualnych potrzeb. Za to tak, jak pisałam na początku, jest bardziej uniwersalny i na pewno lepiej sprawdza się w prowadzeniu zajęć z różnymi dziećmi.




















Tunel sensoryczny beczka od Senso-rynka

Beczka jest bardziej aktywną formą tunelu, można się w niej turlać, kołysać na boki, chować i dociskać, lub przez nią przechodzić. Tutaj również można dobrać rozmiar oraz materiał. U nas beczka ma wymiar 80x50cm. Jest w nim więcej miejsca na różne manewry. Idealnie sprawdza się w formie relaksacyjnej, zabawowej, terapeutycznej. Jest świetnym materiałem na fragment toru przeszkód. Będzie pomocny, także dla młodszych dzieci, które dopiero raczkują i uczą się przewracania z brzucha na plecy.














Tunele sensoryczne posiadają, również funkcje pufy, więc jeśli nie macie za wiele miejsca, to tunel będzie idealnym dwa w jednym. Oprócz tuneli posiadamy dwie pufy w formie worków sako.










Pufy są wypełnione granulatem, więc podczas leżenia, zatapiamy się w nich i miło nas otulają. Spełniają funkcję relaksacyjną, dociskową, można trochę w nich tego małego człowieka powygniatać. Materiał i wypełnienie dają sporo wrażeń sensorycznych. Kształt pufy dopasowuje się do ułożenie ciała, przez co dobrze wpływa na kręgosłup.

Worek sensoryczny to u nas ostatnio must have! Szczerze mówiąc nie sądziłam, że Leon da sobie go założyć, a tym bardziej, że nie będzie chciał z niego wychodzić. Zwykle raczej, z dużą dozą ostrożności podchodził do wszelkiego rodzaju tuneli czy klaustrofobicznych przestrzeni. Tutaj w ogóle nie było problemu.
Worek cechuje doskonała jakość materiału, bardzo rozciągliwy, miły w dotyku, nie ogranicza ruchów, dziecko nie ma problemu, by samemu dostosować sobie wysokość, na którą naciąga worek. Materiał jest oddychający, w stonowanym, uspokajającym kolorze. Idealnie działa na czucie głębokie, dociska, otula, wycisza, uspokaja, ogranicza ilość bodźców z otoczenia.





















W zasadzie worek jest bezobsługowy, zakładamy go dziecku, a potem dzieje się magia w postaci stymulacji czucia głębokiego, ale oczywiście możemy ten cały proces jeszcze usprawnić. Możemy poodciskać rękami, kującymi masażerami. Przez worek dziecko będzie czuło przyjemne mrowienie. Możemy też wrzucić dziecko na huśtawkę, wtedy prócz docisku, będzie odczuwało delikatne kołysanie, co będzie idealna symulacją poczucia bezpieczeństwa w tak jak, łonie matki.
Mam dla Was jeszcze parę ciekawych, pomocy terapeutycznych, ale zostawię je na kolejny wpis, bo co za dużo to nie zdrowo. Tak jak zawsze podkreślam, że wszystkie opisywane tutaj masaże, sposoby, działania i pomoce terapeutyczne, nie są niczym UNIWERSALNYM. To są działania i rzeczy, które sprawdzają się u nas i działają na Leona, ale nie będą odpowiednie dla wszystkich, za to mam nadzieję, że znajdziecie tu coś dla siebie lub przynajmniej zainspirujecie się czymś, co pomoże Wam w codziennych wyzwaniach. Jeśli chcielibyście się podzielić czymś co się u Was sprawdza lub chcielibyście przeczytać o jakiś konkretnych pomocach terapeutycznych, piszcie komentarze, wiadomości. Bardzo dużo się od Was uczę i inspiruję
Artykuł Tunele, dociski, worki i tak dalej, czyli kolejne podejście do okiełznania czucia głębokiego pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>Artykuł Terapia Domowa, o kontynuacji, systematyczności i konsekwencji pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>
Często przy konkretnych wpisach wspominam Wam, że to robimy codziennie, że tamto kontynuujemy w domu, dlatego dzisiaj postanowiłam zebrać to wszystko w jeden, taki trochę instruktarzowy wpis z przepisem na naszą domową terapię. Jak część z Was wie, Leon chodzi do przedszkola terapeutycznego, na pięć godzin dziennie. Do przedszkola Leona mamy kawałek drogi, ale także ten element dnia traktuje, jako część terapii i uczymy się funkcjonować w przestrzeni publicznej. Zmierzam do tego, że po przedszkolu, doliczając dojazd w domu jesteśmy po 15. Najpierw oczywiście jakieś jedzenie, potem chwila oddechu i bierzemy się do roboty.

Ważny jest byśmy mieli stałe miejsce, na codzienną terapię. Miejsce ciche, spokojne, nie przebodźcowane, bezpieczne. Dobra wiem, u nas też nie zawsze jest tak pięknie, bo młodszy brat obok robi bitwę na klockowe roboty, albo pies łazi z piszczącą zabawką. Nie da się wyciszyć całego świata, ale nasze dzieci też kiedyś pójdą do szkoły albo do innej placówki, gdzie ktoś będzie stukał ołówkiem o blat, ktoś będzie śpiewał pod nosem, a jeszcze inna osoba będzie kopać w stołek. Nasze dziecko też musi powoli przyzwyczajać się, że nasz świat jest głośny.

Wszystkich ćwiczeń, nauczyła nas neurologopeda z przedszkola Leona. Ważne jest by Leon miał dużo podpowiedzi, więc podczas tych ćwiczeń malujemy usta na mocny kolor. Przydatne są rękawiczki, które dodatkowa są sensoryczną stymulacją.


Zaczynamy od powitania, ważne by dziecko siedziało naprzeciwko nas, jeśli ma problem z wysiedzeniem, staramy się zablokować jego nogi swoimi. Potem jest masaż rąk. Wałkujemy od ramienia w dół, potem każdy paluszek z osobna i tak obie ręce. Następni tak pociągamy z wyczuciem jakbyśmy chcieli porozciągać palce. Możemy stosować do tego, jakiś zwykły kremik, to daje dzieciom od razu sensoryczne doznania. Cały masaż ma pobudzić i rozluźnić narządy mowy i pomóc w utrzymaniu kontaktu wzrokowego z dzieckiem.
Jesteśmy w trakcie ćwiczenia głoski „ba” i nauki dmuchania, więc Leon ma do wyboru balon lub bańki. Mamy do tego obrazki, Leon uczy się przy okazji wskazywania palcem, bo musi wybrać aktywność. Pierwsze co zadajemy pytanie „Leon chcesz balon czy bańki?” i pokazujemy obrazki. Po dokonaniu wyboru, powtarzamy, np ” Chcesz bańki, ba, ba bańki” palcami wskazujemy mu właściwy odruch ustami, by wywołać głoskę „ba”. Potem pytamy ” Kto dmucha? Leon? Czy mama?” Leon musi wskazać na siebie, ten gest „ja”, też ćwiczymy przy okazji innych naprzemiennych ćwiczeń. Potem ćwiczymy dmuchanie, z którym Leon świetnie sobie już radzi.

Mamy jeszcze parę ćwiczeń logopedycznych, ale stosujemy je później, przy bardziej aktywizujących zabawach.

Kolejne ćwiczenia zalecił nasz terapeuta z przedszkola. Nauka naśladowania, jest niezwykle ważna w rozwoju poznawczym, intelektualny i w rozwoju mowy.
Ćwiczenia są dość proste, bierzemy kubki i po jednym klocku i dziecko musi robić, to co my, czyli nas naśladować, mówimy tez na głos polecenia, np „Leon wrzuć klocek do kubka”, „Odwróć kubek i połóż klocek na kubku”, „Połóż klocek obok kubka”, ” Daj mi kubek”













Potem, mój pomysł na kontynuację, czyli układanie z klocków tych samych układów.









Naśladowanie w rysowaniu
Moim kolejnym pomysłem na naśladowanie i jednocześnie na naukę podstawowych figur, jest codzienne rysowanie, z uwzględnieniem słownych instrukcji. Początkowo cały czas trzymałam rękę Leona i tak naprawdę rysowałam jego ręką. Obecnie czasem go tylko naprowadzam, a on często w swojej swobodnej zabawie plastycznej uwzględnia nauczone figury. Co uczymy się rysować? Linię pionową, linię poziomom, krzyżyk, koło, kwadrat, trójkąt, powtarzamy to dwa razy, czasem jak jest wena tworzymy z tych figur obrazki. O naszych działaniach plastycznych możecie przeczytać tutaj.








Kolejnym ćwiczeniem przeniesionym z przedszkola do domu, jest dopasowywanie konkretnych przedmiotów do fotografii, obrazków. Ćwiczenie ma na celu rozwój obserwacji, funkcji poznawczych i intelektualnych. Zadanie uczy kojarzenia, rozpoznawania przedmiotów użytku codziennego na płaskich fotografiach. Jest to wstęp do komunikacji obrazkowej, rozumienia znaków, piktogramów, ogólnego myślenia abstrakcyjnego. Początkowo ćwiczenie w ogóle nam nie szło, Leon rozglądał się na boki, nie wiedział o co chodzi, czego od niego chce. Po miesiącu codziennych ćwiczeń w przedszkolu i domu, wreszcie przyszły upragnione postępy. Obecnie tylko zwiększamy ilość przedmiotów, a Leon już z automatu wie o co chodzi.
Leon łączy konkretne rzeczy z tymi na zdjęciuDzisiaj chcę się z Wami podzielić jednym z ważniejszych osiągnięć Leona. Łączenie konkretnych przedmiotów z fotografiami to ćwiczenie, które Leon rozpoczął w przedszkolu a ja kontynuowałam w domu. Dzień w dzień od listopada. Początki były trudne Leon, nie wiedział w ogóle o co chodzi, potem co jakiś czas połączył jeden, dwa lub trzy obiekty a następnego dnia znowu amnezja. Tuż przed nowym rokiem coś zaskoczyło i Leon skumał o co chodzi i teraz dokładamy coraz więcej obiektów :). To ćwiczenie może wydawać się łatwe i pewnie myślicie, z czego ja się tak cieszę, ale dla dzieci że spektrum, często połączenie czegoś konkretnego z obrazkiem to zupełna abstrakcja. Przecież to jest kubek a to kartka. Różnicowanie zdjęć i obrazków to proces. Jeszcze wiele przed nami ale to, że Leon robi postępy dodaje mi mega dużo energii
Opublikowany przez Czując inaczej Poniedziałek, 15 lutego 2021??







Postępy Leona w domowej terapiiJakiś czas temu pokazywałam Wam, jak Leo radzi sobie z łączeniem przedmiotów z obrazkami. Teraz Leon śmiga z coraz większą ilością konkretów i zdjęć ?Jestem mega dumna bo to efekt naszej wielo miesięcznej współpracy z terapetami z przedszkola Leośka. Jednocześnie filmik niech będzie zapowiedzią wpisu, który już kończę o naszej domowej terapii ??
Opublikowany przez Czując inaczej Czwartek, 11 marca 2021
To nasze nowe zadanie, więc wiele Wam na razie o nim nie opowiem. Chodzi ogólnie o to żeby ustawić parę przedmiotów i poprosić dziecko, żeby wskazało konkretne. Póki co Leon nie bardzo wie o co chodzi, udało mu się wskazać jeden przedmiot na cztery, ale tak jak mówiłam to świeżutkie zadanie, nowe wyzwanie i pewnie dam Wam znać za jakiś czas jak nam idzie. To ćwiczenie ma pomóc Leonowi w rozumieniu mowy i powiązaniu konkretnych słów, wyrazów z konkretnymi przedmiotami.










Zawsze po ćwiczeniach, które Wam wyżej opisałam, wybieramy jakąś układankę, puzzle czy inną edukacyjną zabawę. O wielu naszych układankach możecie przeczytać tutaj i tutaj. Ta część naszej codziennej terapii, jest przestrzenią na stymulowanie rozwoju poznawczego, intelektualnego, ćwiczenie logicznego myślenia, kreatywności. Usprawnianie koordynacji oko-ręka, ćwiczenie precyzji, dokładności i ogólnie usprawnianie motoryki małej.

Ćwiczenie mające na celu, po pierwsze, naukę celowego wskazywania na siebie, po drugie, nauki naprzemiennej zabawy, gdzie raz ja coś robię, raz ty. Jest to kolejne ćwiczenie zalecone w przedszkolu, tak jak tam używamy do niego klocków, ponieważ są idealne do wspólnej zabawy, gdyż razem coś tworzymy. Początkowo trzeba było pokazywać Leonowi, jak ma pokazać „teraz ja”, kolejnym etapem było to, że Leon wskazywał za każdym razem na siebie, mimo, że ktoś inny teraz układał. Obecnie Leon używa tego gestu adekwatnie do sytuacji.











Tutaj zwykle jest przerwa na swobodną zabawę moich chłopców. Często jest tak, że Leon dalej coś układa, maluje, albo bawi się sensorycznymi masami. Czasami jest to czas na bujanie, czy inne ruchowe zabawy. Pamiętajcie, że swobodna zabawa dziecka jest niezwykle ważna dla jego prawidłowego rozwoju. Nikt nie jest w stanie cały dzień, bez przerwy aktywnie uczestniczyć we wszystkich działaniach terapeutycznych. Każdy potrzebuje chwili oddechu, nawet nasze dzieci.





O naszych masażach, dociskach i innych sposobach na okiełznanie czucia głębokiego pisałam Wam tutaj, więc tak w skrócie, codziennie zaczynam od masażu dociskowego całego ciała dużymi piłkami i pufom sensoryczną. Potem masaż logopedyczny i sensoryczny, nóg i rąk. Czas i intensywność masażu dostosowuję do kondycji i zapotrzebowania Leona.






Po masażu, zwykle znowu jest chwila na swobodną aktywność, potem wyciszająca kąpiel. Następnie mamy czas na czytanie książek, zawsze przy tym przykrywamy się kołderką obciążeniową. O tym co czytamy, pisałam tutaj. Na koniec spokojny masaż szczotką i kremikiem, dłoni i stóp. Często śpiewam lub nucę, wtedy coś Leonowi.
I tak robimy codziennie, oczywiście weekendy są bardziej swobodne, ale też wykonujemy te wszystkie ćwiczenia. Ta terapia, nie zawsze wyglądają tak samo, są dni, że w ogóle nam nie idzie, więc staram się dobierać jakieś prostsze układanki i nie wydłużać trudniejszych momentów. Innym razem udaje nam się zrobić jeszcze więcej, a terapia przedłuża się na swobodną zabawę Leona. Kluczem jest to, że się nie poddajemy, mimo że ćwiczenia często są żmudne i czasem dochodzę do momentu, że wydaje mi się, że on nigdy tego nie załapie, nie mija tydzień a Leon śmiga z nowa umiejętnością. Na pewno ważna jest cierpliwość, dużo wiary w dziecko, ale i też w siebie. Pamiętajmy, że jesteśmy rodzicami dzieci z wyzwaniami i nie raz będziemy musieli dokonywać, rzeczy pozornie niemożliwych. Mam nadzieje, że po tym wszystkim, jak dzieci już zasną macie ten czas i Tą osobę, która to wszystko docenia i jest gotowa teraz o Was zadbać.
Artykuł Terapia Domowa, o kontynuacji, systematyczności i konsekwencji pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>Artykuł Mocniej, bardziej, więcej, czyli o zaburzeniu Czucia Głębokiego pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>
Uzupełnieniem wpisu jest film mojego autorstwa:
O Czuciu Głębokim mogłabym Wam pisać wiele. Jednak o tym, że to inaczej Propriocepcja i wiele innych książkowych informacji, możecie przeczytać wszędzie. Jak to wygląda rzeczywiście? To tak jakby Wasze dziecko było okręcone wieloma warstwami foli bąbelkowej i nie czuło po czym stąpa, czego dotyka, lub co widzi. Zaburzenia czucia głębokiego może objawiać się w wielu sferach życia naszego dziecka od poczucia smaku, temperatury, wzroku, równowagi, tak na prawdę wszędzie.

Dziecko z zaburzonym czuciem głębokim wygląda jakby nie czuło swojego ciała. Dlatego przytula się bardzo mocno, czasem przy tym wbija brodę, gryzie lub szczypie. Potrafi obijać się o ściany, ocierać bardzo mocno o chropowate struktury. Chodzi „jak pijany zając” potyka się, upada. Jego próg bólu jest znacznie przesunięty.

Oczywiście nie jest tak cały czas. Co chwile, momenty, zdarzenia, że ta potrzeba odczuwania bardziej, jest mocniejsza. Wtedy dziecko wygląda jakby było w bańce mydlanej.

Oczywiście na formę naszych dzieci mamy spory wpływ. Jest wiele masaży, docisków i obiektów sensorycznych, o których Wam zaraz opowiem. Jednak nie możemy po raz kolejny bagatelizować DIETY.
To co jemy ma ogromny wpływ na kondycję układu Proprioceptywnego. Podczas gdy z Diety Leona wyeliminowaliśmy gluten, cukier, jaja i mleko, jego potrzeby dociskowe diametralnie spadły. Nie chce już spać pod kołderką obciążeniową, zaczął bardziej odczuwać ból a masaże stały się delikatniejsze i bardziej sensoryczne niż dociskowe.
Więcej o diecie Leona przeczytacie: https://czujacinaczej.pl/2021/01/20/leon-od-kuchni-o-diecie-gotowaniu-i-anga/


Potrzeby dociskowe Leona cały czas ewoluują, a my staramy się za nimi nadążyć. Jak już pisałam w wpisie: https://czujacinaczej.pl/2020/12/28/co-czuje-rodzic-dziecka-z-wyzwaniami/ Masujemy Leona codziennie. W sumie obu naszych synów, Bruno mimo tego, że nie posiada zaburzeń, uwielbia wszystkie czynności, które wykonujemy z Leo.





Na początku Leon w ogóle nie chciał położyć się na materacu. Przez jego hospitalizacyjną przeszłość, leżenie i to co się robi z jego ciałem było dla niego przerażające. Dlatego na początku na terapii Si nasza Terapeutka oswajała Leona z tym, że coś go dotyka lub dociska. Później ciężko było Leonowi wytłumaczyć, że to już koniec, chciał jeszcze i jeszcze. Obecnie znowu mu się zmienia. Mniej docisków, więcej masażu sensorycznego. Jeśli mamy do czynienia z zaburzeniem czucia głębokiego, musimy być przygotowani na nieustanne zmiany. Czasami nawet nie będziecie wiedzieć dlaczego, ale odczucia dziecka się zmienią. Dlatego dla mnie kwestia czucia Leona jest ciągle otwartym rozdziałem i pewnie przeczytacie o nim i jego zmianach jeszcze w niejednym wpisie.














W pewnym momencie Leo miał tak duże potrzeby, że kładł się na macie do akupunktury, przykrywał obciążeniowym kocem i jeszcze chciał by uciskać go dużą piłką. Pewnie myślicie, że to przesada albo, że mogła mu się stać krzywda, ja też tak myślałam. Jednak większym zagrożeniem był dla siebie on sam jeśli nie zaspokoiło się jego ogromnej potrzeby CZUCIA.

Jeśli mowa o docisku i czuciu głębokim, nie możemy zapomnieć o wspaniałym produkcie sensorycznym Intibag, o którym już opowiadałam Wam w wpisie: https://czujacinaczej.pl/2021/01/06/biblioteczka-leona-czyli-o-tym-co-czytac-nie-tylko-dzieciom-z-autyzmem/ . Wtedy pisałam Wam o jego wyciszającej i relaksującej funkcji. Dzisiaj będzie o tym, jak zaspakaja potrzeby Czucia głębokiego, docisku i sensoryki.








Po pierwsze dziupla, wspaniały, elastyczny materiał który dostosowuje się do ciała, oraz sensoryczna pufa, na której samo siedzenie wywołuje mnóstwo doświadczeń sensorycznych. Dziupla otula i delikatnie dociska ciało dziecka, tak że zaczyna je czuć bardziej.











Po drugie pufa sensoryczna, która jest idealna do dociskania, jak i do zatapiania się w niej. Chyba najbardziej podoba mi się to, że mamy dwa osobne produkty w jednym, które działają w duecie tak samo jak osobno.
Więcej o Intibag na stronie: https://intibag.eu/

Zacznę od tego czym masujemy. Leon preferuje, szorstkie, kłujące, rolujące masażery. Dlatego do masażu używamy, między innymi dwóch szczotek od Lullalove. Teoretycznie są przeznaczone do masażu kobiet, między innymi by uniknąć rozstępów czy cellulitu, ale ich struktura idealnie odpowiada na potrzeby Leona, także mogę mu je tylko podkradać :). Więcej o marce Lullalove znajdziecie na stronie: LULLALOVE polska marka wysoko jakościowych artykułów dla kobiet i dzieci.

Inne masażery to zwykle klasyczne drewniane, gumowe piłki, walce, oraz przedmioty innego przeznaczenia, które idealnie nadają się do masażu. Czasami chodzę po różnych działach w sklepach i szukam po wyglądzie, co mogło by spodobać się Leonowi. Były już szczotki dla zwierząt, myjki do narzędzi lub naczyń. Generalnie nie ma znaczenia do czego to jest, ważne, że działa.







Nie mogę pominąć także narzędzi do masażu logopedycznego. U nas używamy typowy masażer logopedyczny z różnymi nakładkami, szczotkę soniczną do mycia twarzy oraz płatek sylikonowy do mycia twarzy. Przy nadmiernej potrzebie gryzienia, do masażu buzi używamy szczoteczki elektrycznej, do zębów, dla dzieci.






A co masujemy? Przede wszystkim stopy, dłonie i buzie. Jeśli Leon jest w formie to także plecy, całe ręce i nogi. Ostatnio ma potrzebę masażu brzucha, nawet sam próbuje się masować. Pamiętajcie o omijaniu miejsc intymnych, okolic pach, klatki piersiowej i wewnętrznej części ud.















Kocyk, kołderka, pled, różnie się nazywa, chodzi głównie o formę obciążenia, które pomorze dziecku w nadmiernym pobudzeniu.






Kołderki obciążeniowe robi się na zamówienie, nasza jest z firmy Sensoric: https://sensoric.pl/pl Niezbędna jest wcześniejsza konsultacja z terapeutą SI, ponieważ oprócz tego, że podajemy wagę i wzrost dziecka to musimy podać w % ilość obciążenia w stosunku do wagi dziecka. Obciążenie, zależne jest od poziomu nadpobudliwości oraz zaburzeniu czucia głębokiego dziecka. Kocyk pomaga w zasypianiu i utrzymaniu dziecka w tym zdrowym wypoczynkowym śnie. Ponadto można go położyć na nogi dziecka, gdy ma problem z usiedzeniem na miejscu. My używamy go podczas czytania książek. Przyznam, że na początku kocyk wydawał mi się bardzo ciężki, jednak jak sama chwile pod nim poleżałam, poczułam jak moje mięśnie odpoczywają, co było bardzo odstresowujące i relaksujące.








Tak jak już wcześniej pisałam odczuwanie potrafi ewoluować i jak już nam się wydaje, że panujemy nad sytuacją, nagle coś się zmienia i czekają na nas nowe wyzwania w zaspokojeniu czucia głębokiego naszego dziecka. Na szczęście mamy spore zasoby w sprzęcie, doświadczeniu naszym i Terapeutów, którzy z nami współpracują, więc bierzemy to na klatę. Szukamy, próbujemy, sprawdzamy i obserwujemy.
Artykuł Mocniej, bardziej, więcej, czyli o zaburzeniu Czucia Głębokiego pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>