Artykuł Gramy w gry, czyli kolejny sposób na terapię przez zabawę pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>O naszych pierwszych grach pisałam Wam już tutaj: Gry i planszówki, czyli nauka i terapia przez zabawę












Dzisiaj zapraszam Was na kolejną dawkę gier.
Tym razem będzie znacznie więcej przykładów gier plenerowych, zręcznościowych, choć nie zabraknie klasycznych i niebanalnych planszówek.
Jeśli chodzi o gry, to tutaj głównym bohaterem jest Bruno. Leon choć ma więcej potrzeb nie odnajduje się w wszystkich regułach, a Bruno także zasługuje na swój wpisy 













Yeti w spaghetti, to ciekawa gra zręcznościowa o zasadach podobnych do bierek. Mamy miseczkę, na miseczce plastikowy makaron, a na makaronie siedzi Yeti.
Naszym zadaniem jest wyciąganie makaronu, tak by Yeti nie spadł do miski.
Świetna gra rozwijająca motorykę małą, precyzję, cierpliwość oraz chwyty.

























Leon łowca, to kolejna gra zręcznościowa, polegająca na zbieraniu żetonów z robaczkami, specjalnymi przyssawkami, z języka kameleona, który zamyka i otwiera oczy.
Jeśli kameleon zobaczy, że zabieramy mu z języka robaczki, wciągnie język i zabawa skończona.
Wygrywa ta osoba, która złowi jak najwięcej robaczków.
Gra rozwija motorykę małą, precyzję, obserwację i refleks.



Gorący ziemniak junior, to bardzo ciekawa gra, która polega na zadawaniu pytań z karteczek, podczas kręcenia się małego „bączka” i po każdej odpowiedzi rzucamy ziemniaka do kolejnej osoby.
Przegrywa osoba, która najczęściej zostanie z ziemniakiem w ręku po skończeniu się czasu.
Gra wspomaga rozwój mowy, ubogacanie słownictwa, rozwój poznawczy, kojarzenie.








Magnetic Board, to magnetyczna tablica z dziurkami, w których są metalowe punkciki, które uwypuklają się, gdy naciskamy specjalnym długopisem. Dzięki temu możemy tworzyć obrazki, wzory, a nawet pisać.
Gra rozwija motorykę małą, wyobraźni i kreatywność.















Bardzo ciekawa gra zręcznościowa, polegająca na łowieniu rybek z paszczy rekina, tak by paszcza się nie zamknęła.
Gra rozwija motorykę małą, precyzję, chwyty.









Łowca skarbów, to jednoosobowa gra zręcznościowa, w której musimy przeprowadzić łódkę z metalową kulką, przez labirynt, do wyspy ze skarbem.
Bardzo atrakcyjna gra, łódka jest na dwóch sznureczkach, które my podciągamy do góry za pomocą dwóch pokręteł, po prawej i po lewej stronie.
Jeśli kulka spadnie nam po drodze, wpadnie do szufladki z napisem „lose”, a jeśli dowieziemy ją do wyspy, wpadnie do szufladki z napisem „win”.
Gra nie jest dobra dla dzieci z słabą pewnością siebie lub dzieci, którym jeszcze jest trudno przegrywać.














Moje pierwsze Monopoly, to tradycyjny Monopol dostosowany do najmłodszych. Mamy dwa stopnie trudności. Pierwszy dla najmłodszych uczy zasady wymiany, drugi dla starszaków jest uproszczoną wersją tradycyjnej gry.
Gra rozwija umiejętności matematyczne, jest dobrą postawą do wprowadzenia zasad małe ekonomii.




















Gry magnetyczne Weveel, to świetne gry na wyjazdy, czy wyjścia. Kupiłam je w biedronce.
Możemy znaleźć tam takie gry jak warcaby, kółko i krzyżyk, cztery w rzędzie i puzzle magnetyczne.
Są bardzo małe, wręcz kieszonkowe. Magnesy dobrze trzymają.





W Molkky, mieliśmy okazję zagrać na naszym urlopie w Dzikolesie. Jest to gra plenerowa, ale jak widzicie w domu też daje redę.
Molkky, to fińskie kręgle. Czym różnią się od tradycyjnych?
Tutaj nie rzucamy kulą ani piłka, tylko drewnianym walcem. Same kręgle też mają kształt ściętych walcy, a na górze mają cyferki, które mogą być punktami, które zbieramy by wygrać.



W krykieta, mieliśmy okazję zagrać na naszym urlopie w Dzikolesie. Jest to gra plenerowa, ale jak widzicie w domu też daje redę.
W grze chodzi o to by uderzając drewnianym kijem do krykieta w kulkę, przeprowadzić ją przez wszystkie obręcze.




W tę grę mieliśmy okazję zagrać na naszym urlopie w Dzikolesie. Jest to gra plenerowa, ale jak widzicie w domu też daje redę.
To ciekawa gra zręcznościowa, w której chodzi o to by trafić obręczą na wystające patyki.
Gra jest aktywizująca, ćwiczy cela, zamach i koordynację ciała.









W Bierki XXL, mieliśmy okazję zagrać na naszym urlopie w Dzikolesie. Jest to gra plenerowa, ale jak widzicie w domu też daje redę.
Jest to gra, która od jakiegoś czasu chodziłam mi po głowie i rzeczywiście jest warta uwagi.
Zwykłe bierki mogą być nudne, za to te duże, to dopiero wyzwanie.
Dzięki nim ćwiczymy nie tylko motorykę małą, ale koordynację całego ciała, planowanie ruchów i myślenie przyczynowo skutkowe.















Bardzo ciekawa, jednoosobowa gra zręcznościowa. Mamy tu dzięcioła z magnetycznym dziubkiem, za pomocą którego wyjmujemy robaczki z dziurek drzewa i przenosimy do dziubka pisklaka.
Gra rozwija motorykę małą, precyzję , koordynację ręka-oko.













Hedbanz, czyli zgadnij kim jesteś, to jedna z ulubionych gier Bruna.
Ta wersja którą my posiadamy ma atrakcyjne opaski na głowę, w kształcie pirackiej czapki, czy rogu jednorożca.
Jest bardzo duży zasób kart z obrazkami.
Gra jest dobra na rozwój mowy, naukę opowiadania i zadawania pytań oraz świetnie rozwija poznawczo.










Pizza memory, to bardzo atrakcyjna gra pamięciowa, z różnymi rodzajami pizzy.
Nie zliczę w ile memory grałam w dzieciństwie, ale to jest rzeczywiście ciekawe i wcale nie tak proste, mimo to mój sześciolatek już parę razy mnie w nie ograł.























Super farmer i bocian, to kolejna odsłona kultowej gry super farmer.
Bardzo ciekawa gra, w której uczymy się liczyć, wymieniać się, a także małej ekonomii, czyli nie tylko zasada „jeden za jeden” ale także: „1owca za 6 królików”. Jest to wstęp do nauki korzystania z pieniędzy.
Dodatek bocian niesie za sobą dodatkowe korzyści ale można grać też bez niego.
















Kolejną grą plenerową jest łuk, proca z tarczą i strzałami z Decathlonu.
Dla dzieci kilkuletnich łuk jest trochę za trudny, trzeba nieźle się nasiągnąć, dlatego polecam procę.
Bardzo fajna gra ucząca precyzji i celowania.
Strzały są zakończone przyssawką więc fajnie przyczepiają się do różnych powierzchni.

















Nasz ostatni hit, czyli Maga Jaja Dinosaurus. Jest to gra karciana, planszowa.
Na początku wydaje się skomplikowana, ale jak tylko ułoży się dobrze karty, okazuje się bardzo łatwa i atrakcyjna.
Dodatkowo świecące jaja są bardzo atrakcyjne dla dzieci.







Już w poprzednim wpisie pokazywałam Wam grę w łowienie rybki. Jednak firma Janod, znalazła na łowienie całkiem nowy sposób.
Otóż łowimy rybki linką z magnesem zawieszoną na dziobie ptaszka, którą mamy zawieszoną na głowie, jako opaskę.
Tutaj nie tylko ćwiczymy motorykę małą, ale także koordynację całego ciała.
Jak widzicie na rynku jest bardzo wiele różnych gier, które ćwiczą różne umiejętności.
Żadna gra nie jest uniwersalna dla każdego, dlatego staram Wam się pokazać, jak to u nas gra i działa, byście mogli dobrać idealne pomocy do Waszych potrzeb.
Artykuł Gramy w gry, czyli kolejny sposób na terapię przez zabawę pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>Artykuł Gry i planszówki, czyli nauka i terapia przez zabawę pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>Często nie doceniamy gier, czy planszówek. Wydaje nam się, że nie wiele to daje do rozwoju naszych dzieci. Nic bardziej mylnego.
Po pierwsze rozwój poznawczy, nauka liczenia, często wiedza z różnych zakresów tematycznych, dopasowywanie, zapamiętywanie, dobieranie.
Po drugie rozwój emocjonalny, nauka przegrywania i wygrywania, stosowanie się do narzuconych zasad, czekanie na swoją kolej.
Ponadto rozwój motoryki małej, kreatywności i wyobraźni.
A przede wszystkim dobra, atrakcyjna zabawa i nauka współpracy.
Jedną z najtrudniejszych emocji towarzyszącą grą jest przegrywanie, poczucie porażki. Dzieci często odczuwają tu swój brak doświadczenia, złość i wiele innych emocji.
Nie pomaga przy tym, gdy dorośli dodatkowo podsycają tą złość przedrzeźniając się z młodym graczem.
Jak więc nauczyć dziecko przegrywać?
Najpierw celowo przegrać i pokazać dziecku jak my radzimy sobie z tymi emocjami, gratulując przy tym przeciwnikowi. Potem celowo wygrać, nie robimy z tego czegoś wielkiego. Często jest tak że nie od razu dziecko to zrozumie, dlatego będzie trzeba powtórzyć tą czynność.
Jeśli jednak emocje są bardzo silne, są też inne sposoby, jak gry nie przeciw sobie, a np przeciwnikiem jest czas, lub gry, w których nie ma wygranych.
Przeważnie w planszówki i większość gier, gram z Brunem. Leon jeszcze nie rozumie niektórych zasad, liczenie jest dla niego obce, więc z nim ćwiczę naprzemienność i motorykę małą.
Bruno mimo, że mówi, to też ma małe opóźnienie w rozwoju mowy. Jest to naturalny proces, przy wychowywaniu się z bratem, który ma problemy z mową. U Bruna jest o tyle łatwiej, że jest wiele gier, które pomagają nam rozwijać jego mowę i zasób słów.
Dlatego opiszę Wam teraz jakie gry i planszówki się u nas sprawdzają.
Pingwin na lodzie, to jeden z naszych faworytów. Prosta gra, w której musimy łupać kostki, o określonym kolorze, jednocześnie uważając by nie zrzucić pingwina.
Gra rozwija motorykę małą, chwyt, precyzję, napięcie w obrębie dłoni. Gra uczy cierpliwości, naprzemienności i rozróżniania kolorów.



























Skoczki, to jednocześnie prosta jeśli chodzi o zasady i trudna w zabawie, gra. Musimy trafić stożkiem z wyrzutni w otwory na planszy. Dodatkowym wyzwaniem są karty z zadaniami, choć na początek polecam po prostu naukę celowania.
Gra ćwiczy precyzję, motorykę małą, przewidywanie, nacisk.
Gra uczy naprzemienności, cierpliwości, wytrwałości oraz różnicowania kolorów.






Story cubes, to rewelacyjna gra na rozwój mowy, poszerzanie zasobu słów wyrażeń i przede wszystkim na wyobraźnie i kreatywność.
Story cubes, to kości z różnymi symbolicznymi obrazkami, które rzucamy i układamy tak, by opowiedzieć historię posiłkując się obrazkami.
Istnieje wiele rodzajów kości, my mamy jeden zestaw o bohaterach, a drugi o Batmanie, więc można dostosować tematykę do zainteresowań gracza.
















Opowiem Ci mamo, to kolejna gra na rozwój mowy. Mamy tu karty z historyjkami obrazkowymi. Musimy je ułożyć i opowiedzieć.










Grzybobranie, to jedna z popularniejszych gier, istnieje wiele jej odsłon. Mi zależało, by były tam miniatury grzybków i wiaderka, do których się je zbiera, dla większego realizmu i atrakcyjności.
Gra uczy liczenia, kolejności, cierpliwości, naprzemienności.













Burger, to jedna z serii gier magnetycznych. Bardzo ciekawa gra: mamy obrazki z warstwami burgera, losujemy na kole jakąś część i gramy tak długo aż ułożymy całego Burgera.
Gra uczy różnicowania, naprzemienności, cierpliwości i wytrwałości.









Proste zasady: trzeba szczypcami zebrać wszystkie robaki danego koloru w jak najkrótszym czasie, podczas gdy poprzez drgania, robaki podskakują
Gra jest świetnym pretekstem do ćwiczenia motoryki małej: precyzja, chwyt szczypcowy, posługiwanie się narzędziem, ćwiczenie napięcia mięśniowego w obrębie dłoni
Gra jest atrakcyjną formą terapii przez zabawę
Dwie ważne rzeczy:
Do gry potrzebujemy dwie baterie LR14, nie ma nic gorszego niż prezent bez baterii ![]()
Gra jest dość głośna, dla mnie przypomina odgłos maszynki do popcornu, więc nie będzie odpowiednia dla osób z wrażliwością słuchową






Bruno miał długo fazę na figurki Super Things, więc u nas też sprawdziły się gry z tym motywem, więc jeśli Wasze dzieci mają jakiś ulubieńców może warto sprawdzić czy nie ma gry z tym motywem, to sprawi, że gra stanie się bardziej atrakcyjna.
Super Things, Zbierz drużynę
Z pozoru standardowa planszówka, choć bardzo fajnie rozwiązana kwestia rzucania kości, pod przezroczystą kopułą, którą naciskamy, rotuje się kostka. Super rozwiązanie, na gubiące się kości.




Super Things, Gra bitewna
Nasza pierwsza gra, bardzo prosta, karciana, opierająca się na dobieraniu symboli i poruszaniu do przodu.
Gra uczy różnicowania, rozpoznawania symboli, naprzemienności.








Super things, Match
Match to trochę jakby „statki”, trochę „5 w lini”. Gra polega na tym, że musimy ułożyć 5 tych samych obrazków w rzędzie, jednocześnie osoba z drugiej strony może nam to utrudniać próbując ułożyć swój rząd.









To jedna z najprostszych, ale i najfajniejszych gier. Musimy ułożyć 4 krążki w swoim kolorze w jednej linii.
Gra rozwija motorykę małą, chwyty, naprzemienność, różnicowanie kolorów i liczenie.

Świetne i atrakcyjne rozwiązanie na memory. Sensoryczne, dotykowe, dla wszystkich sensomaniaków.





Jedna z naszych ulubionych gier, którą mamy już wiele lat, łowienie rybek.
Gra rozwija motorykę małą, chwyty, precyzję, cierpliwość, naprzemienność, posługiwanie narzędziem.















Ślimaki, to mięczaki, to niecodzienna ekologiczna gra, w której wygrywa ten, kto ostatni dojdzie na metę, za to nazbiera jak najwięcej kapsli i innych śmieci.










Potwory do szafy, to gra z elementami memory, kartami i atrakcyjną tekturową szafą, do której wrzucamy potwory.
Gra jest o tyle fajna, że nie ma jednej wygranej osoby. Wszyscy gramy o to by wszystkie potwory spod łózka trafiły do szafy.


















Kolejna forma memory, to dźwiękowe pojemniczki. Szukamy pojemniczków o tych samych wypełnieniach dźwiękowych.
Gra świetnie rozwija pamięć słuchową, zmysł muzyczny i kreatywność.












Gra nawlekaj nie czekaj, to świetna gra na rozwój motoryki małej. Mamy do niej karty z różnymi układami do nawlekania oraz klepsydrę, dla utrudnienia.


Granie w nawlekanie, to bardzo podobna gra do „nawlekaj, nie czekaj”, różnica jest taka, że zamiast sznurka mamy patyczek i bardziej zróżnicowane koraliki do nawlekania.








Traki to niebanalny rodzaj sortera. Mam 3 ciężarówki i każda ma pakę w innym kształcie, do tego mamy klocki o różnych kształtach i katalog z różnymi układami .
Możemy zrobić też własne gry! Ja jestem fanką sushi, w pandemii to już w ogóle, za to nie jestem fanką pałeczek, dlatego zbierałam je, a później graliśmy nimi w bierki.
Gra w bierki uczy precyzji, cierpliwości, planowania ruchów, naprzemienności, rozwija motorykę małą, szczególnie chwyty.
Rzutki to bardzo fajna i aktywna forma gry, która uczy planowania ruchów, celowania, uaktywnia całą obręcz barkową.
Kręgle to kolejna barko aktywizująca forma gry. Uczy precyzji, planowania, celowania. Uaktywnia nie tylko motorykę małą, ale także całą motorykę dużą.
Ja polecam Wam bardzo kręgle od B.toys, bo mają super organizer, dzięki którym nie da się ich pogubić, kula jest miniaturą prawdziwej kuli do kręgli, z otworami na palce, kręgle są dobrej wagi, przez co nie przewracają się co chwilę, do tego efekty dźwiękowe i wzrokowe.













Gry to bardzo atrakcyjna forma terapii przez zabawę, choć czasem warto nie trzymać się sztywno zasad i dać dziecku stworzyć własne, lub całą własną grę od podstaw.
Artykuł Gry i planszówki, czyli nauka i terapia przez zabawę pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>