Warning: Redis::get(): php_network_getaddresses: getaddrinfo for localhost failed: No address associated with hostname in /home/klient.dhosting.pl/rafalolisze/czujacinaczej.pl/public_html/wp-content/plugins/litespeed-cache/src/object-cache.cls.php on line 645

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/klient.dhosting.pl/rafalolisze/czujacinaczej.pl/public_html/wp-content/plugins/litespeed-cache/src/object-cache.cls.php:645) in /home/klient.dhosting.pl/rafalolisze/czujacinaczej.pl/public_html/wp-content/plugins/wp-force-ssl/wp-force-ssl.php on line 932

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/klient.dhosting.pl/rafalolisze/czujacinaczej.pl/public_html/wp-content/plugins/litespeed-cache/src/object-cache.cls.php:645) in /home/klient.dhosting.pl/rafalolisze/czujacinaczej.pl/public_html/wp-includes/feed-rss2.php on line 8
Archiwa: zaburzenia - czując inaczej https://czujacinaczej.pl/tag/zaburzenia/ strona o rodzicielstwie i spektrum autyzmu Thu, 09 Jun 2022 10:50:58 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.9.1 https://czujacinaczej.pl/wp-content/uploads/2021/03/cropped-133018484_106476488037038_8531112600200017433_n-1-32x32.jpg Archiwa: zaburzenia - czując inaczej https://czujacinaczej.pl/tag/zaburzenia/ 32 32 Hamaki Si Tailor, o tym jak zawisnęliśmy na dłużej https://czujacinaczej.pl/2021/10/17/hamaki-si-tailor-o-tym-jak-zawisnelismy-na-dluzej/ https://czujacinaczej.pl/2021/10/17/hamaki-si-tailor-o-tym-jak-zawisnelismy-na-dluzej/#comments Sun, 17 Oct 2021 09:49:33 +0000 https://czujacinaczej.pl/?p=6300 Hamak, hamakowi nie równy W naszej domowej terapii próbowaliśmy parę różnych hamaków, od tradycyjnych, ogródkowych po elastyczne, chińskie. Generalnie nie byłam z nich w 100% zadowolona, a to brakowało nam profesjonalnego podwiesia, a to były zbyt rozciągliwe, że szurało się pupą po podłodze, jeszcze trochę tego było, ale do rzeczy, miałam już dosyć sceptyczne podejście...

Artykuł Hamaki Si Tailor, o tym jak zawisnęliśmy na dłużej pochodzi z serwisu czując inaczej.

]]>

Hamak, hamakowi nie równy

W naszej domowej terapii próbowaliśmy parę różnych hamaków, od tradycyjnych, ogródkowych po elastyczne, chińskie. Generalnie nie byłam z nich w 100% zadowolona, a to brakowało nam profesjonalnego podwiesia, a to były zbyt rozciągliwe, że szurało się pupą po podłodze, jeszcze trochę tego było, ale do rzeczy, miałam już dosyć sceptyczne podejście do kwestii hamaku w domu, aż zawisły u nas hamaki od Si Tailor.

Hamak elastyczny

Hamak elastyczny, najbardziej uniwersalny do domowych i terapeutycznych warunków idealnie spełnia funkcje kokonu, huśtawki i oczywiście typowo hamakowe. Jest elastyczny, ale trzyma fason. Można się w nim zawinąć jak w kokonie czy worek.

Hamak Elastyczny Ursus

Hamak Elastyczny Ursus, różni się od Elastycznego wielkością. Tak jak swój mniejszy poprzednik spełnia wszystkie terapeutyczne funkcje hamaka, kokonu i huśtawki. Oprócz tego pomieści dorosłego i/lub więcej niż jedno dziecko.

Zastosowanie hamaków, czyli jak z terapii zrobić zabawę

Materiał

Hamaki są niezwykle solidne, wytrzymałe, jednocześnie bardzo przyjemne w dotyku. Niby materiał ale, jak wzięłam paczkę z nimi w rękę, to jakbym niosła grubą książkę. Tak jak wcześniej pisałam, materiał jest elastyczny i rozciągliwy, jednocześnie trzyma strukturę, dzięki czemu nie lądujemy pupą na podłodze.

Wyciszenie, funkcja kokonu

Wyciszenie, czyli to co my rodzice dzieci ze specjalnymi potrzebami próbujemy pozyskać różnymi sposobami. Na hamaku jest miło przytulnie, można zawinąć się nadmiarem materiału, lub schować na siedząco jak w cichej, stłumionej dziupli. Do tego dodajemy przyjemne kołysanie, bujanie i niczego nam więcej nie potrzeba. W hamakach możemy się odprężyć, zrelaksować, odpuścić napięcie, co jest szczególnie ważne po całym dniu pełnym terapii i innych zajęć. Pomaga przy prze stymulowaniu i nadpobudliwości. Materiał jest na tyle miły, delikatny i przyjemny sensorycznie, że można się w niego wtulić i obwinąć.

Funkcja aktywizująca, okiełznanie czucia głębokiego

Kolejnym z częstych problemów dzieci z wyzwaniami, jest problem z motywacją i zaburzenia czucia głębokiego. Jeśli chodzi o samą motywację, hamak jest bardzo atrakcyjną formą ćwiczeń, można się na nim huśtać, kręcić, bujać, można traktować go jak szarfę gimnastyczną. Te wszystkie czynności wspomagają nas, także przy okiełznaniu zaburzeń czucia głębokiego, gdzie dziecko często potrzebuje mocnego docisku, poczuć coś bardziej, mocniej, szybciej i intensywniej. Dzieci po aktywności na hamaku odczuwają pozytywne zmęczenie i spada z nich napięcie i potrzeba do stymulowania.

Zawisnęliśmy na dłużej

Jak widzicie hamaki mają bardzo wiele zastosowań, sprawdzają się w codziennej terapii, relaksie, wyciszeniu, aktywizacji, ale także są bardzo fajną formą codziennej zabawy i pomagają w prawidłowym rozwoju psycho-ruchowym. U nas sprawdzają się na prawdę rewelacyjnie, jednocześnie mają piękny niebieski kolor.

Niespodzianka! Kod rabatowy!%%%

Mam dla Was jeszcze niespodziankę na hasło: czujacinaczej, dostaniecie rabat 10%, na wszystkie produkty na stronie: https://si-tailor.pl/ , kod ważny od dziś 18.10.2021 do niedzieli 24.10.2021 włącznie. Także, jeśli zastanawiacie się nad kupnem hamaka, to teraz jest to dobry moment 😉

Artykuł Hamaki Si Tailor, o tym jak zawisnęliśmy na dłużej pochodzi z serwisu czując inaczej.

]]>
https://czujacinaczej.pl/2021/10/17/hamaki-si-tailor-o-tym-jak-zawisnelismy-na-dluzej/feed/ 1
Boskie, nie boskie dzieciaki, czyli o tym, że czasami na prawdę trudno nam kochać nasze dzieci https://czujacinaczej.pl/2021/06/22/boskie-nie-boskie-dzieciaki-czyli-o-tym-ze-czasami-na-prawde-trudno-nam-kochac-nasze-dzieci/ https://czujacinaczej.pl/2021/06/22/boskie-nie-boskie-dzieciaki-czyli-o-tym-ze-czasami-na-prawde-trudno-nam-kochac-nasze-dzieci/#comments Tue, 22 Jun 2021 11:30:31 +0000 https://czujacinaczej.pl/?p=5337 Mało tej wzniosłości w tej kupie Pewnie niektórzy mnie znielubią za ten tekst, inni przyznają rację, jeszcze inni przejdą obok i w środku będą wiedzieć, że to prawda, ale przecież o tym nie można mówić głośno, jak o wielu rzeczach w rodzicielstwie. Możemy zadać pytanie o to jak nauczyć dziecko korzystać z nocnika, ale nikt...

Artykuł Boskie, nie boskie dzieciaki, czyli o tym, że czasami na prawdę trudno nam kochać nasze dzieci pochodzi z serwisu czując inaczej.

]]>

Mało tej wzniosłości w tej kupie

Pewnie niektórzy mnie znielubią za ten tekst, inni przyznają rację, jeszcze inni przejdą obok i w środku będą wiedzieć, że to prawda, ale przecież o tym nie można mówić głośno, jak o wielu rzeczach w rodzicielstwie. Możemy zadać pytanie o to jak nauczyć dziecko korzystać z nocnika, ale nikt wprost nie powie, że im starsze dziecko tym ta kupa jest bardziej obleśna, a opiekowanie się takim dzieckiem przekracza walory estetyczne i wszelkie granice rodziców. O nie, my musimy mówić, że i tak super bo siku robi do toalety, a przecież są inne dzieci z większą niepełnosprawnością, więc my i tak mamy nie najgorzej. Fakt, ale jest też cała masa rodziców, która nawet nie pomyśli, że mając w tym wieku dziecko, musi pamiętać o poproszeniu internisty o receptę na pieluchy.

Nie boskość, a ciężka praca i wyzwania

Ten tekst został wywołany, przez moje już długoterminowe przemyślenia, przebłyski, ale też przez pewien tekst, który przeczytałam na jednej z grup wsparcia, o tym jak to niby Bóg wybiera kobiety do rodzenia „upośledzonych” dzieci. Po pierwsze „upośledzenie” jest uznawane za obraźliwe i dawno się go nie używa, równie dobrze można by tu użyć bardzo starej równie nie aktualnej klasyfikacji kretynizm, debilizm i idiotyzm. To pierwsza sprawa, druga rzecz dorabianie i dopisywanie do tragedii i nie szczęścia ludzkiego ideologii, że bozia tak bardzo Cię kocha, że daje Ci dziecko z masą wyzwań, uważam że jest dalece nie na miejscu. W wychowywaniu dzieci niepełnosprawnych nie ma nic boskiego, jest za to ciężka praca, walka, fizjologia i poczucie niesprawiedliwości.

Nie przypisujcie Bogu Waszych zasług

Nie mówię tu o tym, że wiara jest zła, potrafi dodać wiele sił, nadziei i mocy, ale błagam nie przypisujcie Bogu, że wysłuchał waszych próśb i po pielgrzymce do Częstochowy, nagle dziecko zaczęło mówić. To Wasza ciężka praca, owszem dzięki modlitwą, uzyskaliście spokój i siłę, które pomogły Wam dzień w dzień, przez „x” lat zaprowadzać dziecko do logopedy, ćwiczyć z nim w domu, czy szukać alternatywnych sposobów terapii, ale to Wy zrobiliście. Jezus nie zszedł z krzyża i nie uzdrowił Wam dziecka, to zrobiliście Wy.

Dnie i noce, noce i dnie….

Nasze dzieci co dzień stawiają przed nami masę wyzwań. Często jest ich tak dużo, że mamy zwyczajnie dość, granice naszej siły psychicznej i fizycznej są stale przekraczane. Nasze dzieci nie dość, że mają problemy z nadruchliwością w ciągu dnia, to często mają problemy z zaśnięciem, zapadaniem w głębszy sen, często wybudzają się po parę razy w nocy. I jesteśmy w tym wszystkim my: po kolejnej z rzędu nieprzespanej nocy, w stałym czuwaniu, gdy uda Nam się w końcu odstawić to dziecko do przedszkola, zdążymy ledwo zrobić zakupy i zaraz znowu odbieramy go z przedszkola. Po drodze znowu afery krzyki, zatykanie uszu, nadwrażliwości, pokładanie się na środku chodnika, znowu te spojrzenia ludzi, da się słyszeć „ja to bym sobie tak nie pozwoliła”, „co za dzieci się teraz rodzą”. W domu nie jest łatwiej kolejne ataki płaczu i krzyku, zastanawiasz się kiedy zapukają sąsiedzi, albo od razu ludzie z opieki społecznej, lub policja, choć może wcale by nie było źle… I od razu zarzucasz sobie, jak tak możesz, co z Ciebie za matka, czy ojciec? MOŻESZ! Ja Ci to mówię i każde z nas ma takie chwile, że na prawdę trudno nam kochać nasze dzieci, które potrafią uderzyć nas, gdy chcemy je przytulić, opluć nas , odpychać, uciekać, przy naszym trybie życia w którym 24 na dobę musimy być w stałej gotowości, mamy prawo czuć żal, niesprawiedliwość. W takich chwilach, tak trudno zobaczyć jutro, a co dopiero dalszą przyszłość. Czy tak zawsze będzie, czy on, ona zawsze będzie ode mnie zależny, czy jeszcze będę mieć siebie dla siebie?

Nie da się zbudować twierdzy, mając u podstaw dół

Znam wielu ludzi z dziećmi w tak zwanej „normie” i zdarza mi się słyszeć od nich, że odkąd mają dziecko, nie dziwią już ich nagłówki o tak zwanych nieodpowiedzialnych rodzicach, którzy z przemęczenia rodzicielstwem dokonali pewnych zaniedbań, a przypominam że mają dzieci zdrowe, rozwijające się harmonijnie i też mówią, że czasem mają dość swoich dzieci, a co dopiero my mamy powiedzieć. Przyznajcie się czy wśród Was jest choć jedna osoba, która choć raz nie zamknęła się przed płaczącymi dziećmi w toalecie? Ja miałam takie dni, że robiłam to parokrotnie, rycząc przy tym i zastanawiając się co mi jeszcze pozostało. Czułam, że albo oni albo ja. Dlaczego jest tyle depresji poporodowych? A dla czego one nie kończą się na okresie wychowywania niemowlaka? Nie zgadzam się z tym, że mamy chować nasz ból do kieszeni i brać wszystko na klatę. Najlepiej wszystko kisić w sobie, by w końcu wybuchnąć? Jestem za tym byśmy mówili o naszym żalu, nie da się być silnym i zbudować twierdzy, gdy zamiast podstaw mamy ogromną dziurę smutku.

To, że czasem nam ciężko nie zmienia tego, że kochamy nasze dzieci

Wiem o poświęceniu znacznie więcej niż Wam przekazuję i wiem też, że rodzicielstwo wśród wyzwań jest bardzo niewdzięczne, nie miarodajne do włożonych zasobów, jest pogiętą laurką na dzień taty, zwiędłym kwiatkiem na urodziny mamy, buziakiem, który zamienia się w ugryzienie i zbyt mocnym uściskiem. Ta chwila, w której jest nam ciężko nie zmienia całokształtu, że kochamy nasze dzieci, że chcemy dla nich jak najlepiej, ale też mamy prawo chcieć by było inaczej.

Artykuł Boskie, nie boskie dzieciaki, czyli o tym, że czasami na prawdę trudno nam kochać nasze dzieci pochodzi z serwisu czując inaczej.

]]>
https://czujacinaczej.pl/2021/06/22/boskie-nie-boskie-dzieciaki-czyli-o-tym-ze-czasami-na-prawde-trudno-nam-kochac-nasze-dzieci/feed/ 6
O partnerstwie i o tym jak ciężar wyzwań ciąży w pojedynkę https://czujacinaczej.pl/2021/06/15/o-partnerstwie-i-o-tym-jak-ciezar-wyzwan-ciazy-w-pojedynke/ https://czujacinaczej.pl/2021/06/15/o-partnerstwie-i-o-tym-jak-ciezar-wyzwan-ciazy-w-pojedynke/#comments Tue, 15 Jun 2021 10:33:48 +0000 https://czujacinaczej.pl/?p=5237 O związku i jego początkach Tworząc związek, zwykle jeszcze jako nastolatki przechodzimy przez pewien rodzaj próby i sprawdzenia jak to jest dzielić pewne chwile, czas, przestrzeń z drugą osobą. Przechodzimy pierwsze radości, uniesienia, ale i zawód, trudność w podejmowaniu kompromisów, czasem to pierwsze uczucie, że coś tracimy, czy musimy zrezygnować z wygodniejszych rozwiązań. Choć teraz...

Artykuł O partnerstwie i o tym jak ciężar wyzwań ciąży w pojedynkę pochodzi z serwisu czując inaczej.

]]>

O związku i jego początkach

Tworząc związek, zwykle jeszcze jako nastolatki przechodzimy przez pewien rodzaj próby i sprawdzenia jak to jest dzielić pewne chwile, czas, przestrzeń z drugą osobą. Przechodzimy pierwsze radości, uniesienia, ale i zawód, trudność w podejmowaniu kompromisów, czasem to pierwsze uczucie, że coś tracimy, czy musimy zrezygnować z wygodniejszych rozwiązań. Choć teraz z perspektywy czasu, tamte problemy wydają się błahe, nieistotne, proste, to tak na prawdę są postawą i korzeniem naszych aktualnych relacji.

O relacji, która nie zawsze działa

Wszystko z czym mierzyliśmy się będąc jeszcze w połowie sami, a w połowie w relacji, jest widoczne w naszym codziennym życiu, postrzeganiu siebie, tej drugiej osoby, a także tych małych osóbek, choć nieidealnych, ale stworzonych z tej najistotniejszej i najbardziej dojrzałej relacji. Oczywiście czasami, jest tak że relacja, której owocem są nasze dzieci, okazuje się najlepsza zbyt krótko, potem okazuje się dziurawa, mało wspierająca i nie trwała przy pierwszych wyzwaniach, których często przy dzieciach z zaburzeniami czy spektrum, jest bardzo wiele.

Czy jesteś gotowy na wyzwania?

Czy istnieje test, kryterium, jakakolwiek wskazówka, wytyczne, która wskazała by nam kto pozostanie z nami w tej wspólnej wędrówce z bagażem ciężkim od wyzwań, a kto już na starcie mówi, że dla niego to za wiele? A co z tymi, którzy czasem powątpiewają widząc górę, z niewidocznym szczytem, ale za chwile wracają i biorą nie tylko swój bagaż, ale i nasz. Czy jest w tym coś złego? Problem w tym, że nikt nie pyta nas: „Czy jesteś gotowy na dziecko z zaburzeniami sensorycznymi, albo z autyzmem?” Dostajemy to od tak, bo jesteśmy jednym na 100, bo geny się jakoś tak ułożyły, bo tak po prostu. Czy zatem każdy kto mówi: „nie, ja nie dam rady” jest zły? Czy może po prostu realnie ocenia swoje możliwości. Pamiętam jak na studiach, jedna z profesorek powiedziała: „Skończyła się era siłaczek, teraz macie jako nauczyciele dbać o siebie, o swój, czas i prywatność”. Skoro nauczyciele mają do tego prawo to dlaczego nie rodzice, którzy często są obwiniani za wszystko co się z dzieckiem dzieje, a jak pisałam wyżej nikt nas nie pytał czy damy radę.

Często spotkam się z tym, że jeśli jeden z rodziców, odchodzi od rodziny, w której jest dziecko z wyzwaniami, to jest zwykle tym najgorszym. Oczywiście nie wykluczam, że czasem są sytuacja, w których rzeczywiście intencje i relacja jest toksyczna, ale w większości przypadków decyzja o rozstaniu jest trudnym procesem i rozdarciem między zadbaniem o siebie i swoim szczęściem, a odpowiedzialnością i relacją rodzinną. Bardzo wiele rodzin rozpada się, gdy dzieci są w ogólnej normie, a co dopiero gdy codzienność jest tak pełna wyzwań, a przyszłość bardzo niewyraźna.

U sąsiada trawa zawsze zieleńsza

Jestem bardzo przeciwna ocenianiu naszych błędów, pod tchnięć, decyzji, szczególnie przez osoby, których owoc relacji względnie dobrze się rozwija, a jego przyszłość jest raczej jasna, wielokierunkowa i otwarta. Trawa jest zawsz zieleńsza u sąsiada, szczególnie że nasza jest wypalona przez słońce mimo nawożenia i stosowania różnych specyfików. Zapominamy jednak, że tamta jest nieużywana, na pokaz, a nasza służy za ścieżkę sensoryczną, boisko do piłki, miejsce na wyimaginowane zabawy.

Moja wina, moja wina, twoja wina…

Ciężko być, trwać w tej nieidealnej, nieprzewidywalnej przestrzeni. Ciężko do niej kogoś zaprosić bo obawiamy się oceny, odrzucenia. Dużo fajniej jest się wyrwać, mieć inną przestrzeń, w której odgrywamy inną rolę i czasem ten świat nas pochłania, najczęściej jest to praca, bo w niej czujemy że mamy kontrole, widzimy pewną przewidywalność, mniej więcej wiemy czego możemy się spodziewać. Rola rodzica, jest czymś nowym, a rola rodzica, dziecka z wyzwaniami, jest czymś kosmicznym, to sprawia, że nie czujemy się pewnie, nasze relacje partnerskie się zmieniają, krążą głównie wokół problemów, diagnoz, niezrozumiałych zachowań i ich przyczyn. Zanika mąż, żona, dominuje mama, tata. Zwykle jedno z rodziców bardziej angażuje się w pracę, w zaplecze finansowe, bo w tym czuje się lepiej, drugie zajmuje się poszukiwaniem różnych rozwiązań, skoncentrowanych na dziecko, często czuje że musi działać szybko, bo będzie za późno i coś przegapi. W całym tym zamieszaniu ginie relacja partnerska, każda z osób czuje winę, że może to jego geny, może to on, ona zrobiło coś nie tak, kobiety zwykle nieustannie przewijają w głowach cały okres ciąży i porodu, co wprowadza je w depresje, mężczyźni czują bezradność, że może było namówić partnerkę na to by więcej leżała, może wybrali zły szpital do porodu i tam czegoś im nie powiedzieli. Nakręca się cała spirala obwiniających się ludzi, którzy zaczynają czuć, że są też obwiniani prze otoczenie, co powoduje konflikty, powątpiewanie w siebie, zacierając ostatnie nicie porozumienia.

Poświęcenie

Poświęcenie to powinna być nasza decyzja, jednak coraz częściej otoczenie, społeczeństwo, system zmusza nas do niego. Od podjęcia decyzji, czy jestem w stanie urodzić dziecko, z wadami, czy bez, poprzez wygląd relacji rodzinnych, do sposobu wychowania i zajmowania się dzieckiem. Uważam, że nie ma w tym nic złego, że niektórzy rodzice nie czują, że opieka nad dzieckiem z wyzwaniami to nie dla nich i znajdują miejsca, ludzi, którzy im w tym pomagają. Często ludzie w okuł traktują nas jako osoby, które nie mają prawa do normalnego życia tylko do nieustannego smutku i całościowego poświecenia całych siebie, swojej rodziny czy nawet przyszłości innych dzieci. Jeden bardzo mądry Profesor z mojej uczelni powiedział, że „nie można nikogo zmusić do bohaterstwa”, bo bycie rodzicem dziecka z wyzwaniami jest bohaterstwem, codziennym, cichym, często niezauważalnym.

Swoim pisaniem i działaniem, staram się zgnieść ten stereotyp, pokazując jak My rodzice wiele robimy i że na prawdę, jak nikt inny zasługujemy na szczęście.

Artykuł O partnerstwie i o tym jak ciężar wyzwań ciąży w pojedynkę pochodzi z serwisu czując inaczej.

]]>
https://czujacinaczej.pl/2021/06/15/o-partnerstwie-i-o-tym-jak-ciezar-wyzwan-ciazy-w-pojedynke/feed/ 3
Tunele, dociski, worki i tak dalej, czyli kolejne podejście do okiełznania czucia głębokiego https://czujacinaczej.pl/2021/04/02/tunele-dociski-worki-i-tak-dalej-czyli-kolejne-podejscie-do-okielznania-czucia-glebokiego/ https://czujacinaczej.pl/2021/04/02/tunele-dociski-worki-i-tak-dalej-czyli-kolejne-podejscie-do-okielznania-czucia-glebokiego/#comments Fri, 02 Apr 2021 14:50:52 +0000 https://czujacinaczej.pl/?p=4187 O naszych codziennych masażach, dociskach i innych sposobach na czucie głębokie pisałam Wam już tutaj, w jak do tej pory najpopularniejszym wpisie na blogu, który na tę chwilę ma ponad 6 tysięcy wyświetleń, za co serdecznie Wam dziękuję i mam nadzieje, że ten kolejny wpis pomoże Wam w waszej domowej terapii. Tym razem opowiem Wam...

Artykuł Tunele, dociski, worki i tak dalej, czyli kolejne podejście do okiełznania czucia głębokiego pochodzi z serwisu czując inaczej.

]]>

O naszych codziennych masażach, dociskach i innych sposobach na czucie głębokie pisałam Wam już tutaj, w jak do tej pory najpopularniejszym wpisie na blogu, który na tę chwilę ma ponad 6 tysięcy wyświetleń, za co serdecznie Wam dziękuję i mam nadzieje, że ten kolejny wpis pomoże Wam w waszej domowej terapii. Tym razem opowiem Wam o tunelach, workach i pufach sensorycznych. Będziemy się masować, dociskać, turlać i kołysać.

Uzupełnienie wpisu, stanowi filmik:

Tunele sensoryczne

Tunel miękki od Senso-rynka

Tunel sensoryczny to pufa, do której możemy wejść do środka z otworami po obu stronach. Tunel służy to stymulowania czucia głębokiego, poprzez przeciskanie się przez niego. Masuje i dociska całe ciało. Ponad to pobudza sensorycznie, dotykowo, poprzez fakturę materiału oraz wypełnienie granulatem, który stymuluje także słuchowo. Dzieci z nadwrażliwością słuchową mogą być początkowo zmieszane dlatego warto zacząć wtedy od potraktowania tunelu jako pufy. Dla niektórych dzieci problemem może być też wejście do ciemnego worka, dlatego ja zaczynam od włożenia swojej ręki do środka i przewlekam ją przez cały tunel, tak żeby wskazać dziecku kierunek i drugi koniec.

Tunel to ręczna robota, stworzony przez Senso-rynka, jest dostępny w paru rozmiarach, my mamy 120x70cm. Kiedy dobieracie rozmiar tunelu dla dziecka, dobrze by było jakby był trochę dłuższy niż nasz mały człowiek. Powinien być w miarę ciasny by dociskał, ale musi mieć trochę luzu, by dziecko mogło się do stymulować.

W ofercie jest mnóstwo materiałów, od jednolitych odcieni, po różnorodne wzory i motywy. Pokrowiec jest zdejmowany i na rzepy, możemy go spokojnie prać. Granulat jest w osobnym worku. Jeśli chodzi o samo użytkowanie, to w zasadzie nie trzeba wiele, prócz pomocy dziecku w nałożeniu lub wejściu do tunelu, jednak możemy, także sami jeszcze podociskać i pougniatać dziecko w tunelu, w zależności od jego potrzeb.

Tunel sensoryczny Vest-Pol

Inną wersją tunelu jaki posiadamy jest z firmy Vest-Pol, jest bardziej uniwersalny, znajdziecie go w większości sali do integracji sensorycznej. Można go kupić na allegro, my mamy akurat tańszą wersję, bez wymiennego pokrowca, choć według producenta, można go prać w wannie lub przecierać wilgotną szmatką.

W porównaniu do tunelu od Senso-rynka, jest znacznie luźniejszy i mniej dociskowy. Na pewno jest mniej dostosowany do indywidualnych potrzeb. Za to tak, jak pisałam na początku, jest bardziej uniwersalny i na pewno lepiej sprawdza się w prowadzeniu zajęć z różnymi dziećmi.

Tunel sensoryczny beczka od Senso-rynka

Beczka jest bardziej aktywną formą tunelu, można się w niej turlać, kołysać na boki, chować i dociskać, lub przez nią przechodzić. Tutaj również można dobrać rozmiar oraz materiał. U nas beczka ma wymiar 80x50cm. Jest w nim więcej miejsca na różne manewry. Idealnie sprawdza się w formie relaksacyjnej, zabawowej, terapeutycznej. Jest świetnym materiałem na fragment toru przeszkód. Będzie pomocny, także dla młodszych dzieci, które dopiero raczkują i uczą się przewracania z brzucha na plecy.

Pufy, worki sako

Tunele sensoryczne posiadają, również funkcje pufy, więc jeśli nie macie za wiele miejsca, to tunel będzie idealnym dwa w jednym. Oprócz tuneli posiadamy dwie pufy w formie worków sako.

Pufy są wypełnione granulatem, więc podczas leżenia, zatapiamy się w nich i miło nas otulają. Spełniają funkcję relaksacyjną, dociskową, można trochę w nich tego małego człowieka powygniatać. Materiał i wypełnienie dają sporo wrażeń sensorycznych. Kształt pufy dopasowuje się do ułożenie ciała, przez co dobrze wpływa na kręgosłup.

WOREK SENSORYCZNY INTIMATE BAG/KIDS od Intibag

Worek sensoryczny to u nas ostatnio must have! Szczerze mówiąc nie sądziłam, że Leon da sobie go założyć, a tym bardziej, że nie będzie chciał z niego wychodzić. Zwykle raczej, z dużą dozą ostrożności podchodził do wszelkiego rodzaju tuneli czy klaustrofobicznych przestrzeni. Tutaj w ogóle nie było problemu.

Worek cechuje doskonała jakość materiału, bardzo rozciągliwy, miły w dotyku, nie ogranicza ruchów, dziecko nie ma problemu, by samemu dostosować sobie wysokość, na którą naciąga worek. Materiał jest oddychający, w stonowanym, uspokajającym kolorze. Idealnie działa na czucie głębokie, dociska, otula, wycisza, uspokaja, ogranicza ilość bodźców z otoczenia.

W zasadzie worek jest bezobsługowy, zakładamy go dziecku, a potem dzieje się magia w postaci stymulacji czucia głębokiego, ale oczywiście możemy ten cały proces jeszcze usprawnić. Możemy poodciskać rękami, kującymi masażerami. Przez worek dziecko będzie czuło przyjemne mrowienie. Możemy też wrzucić dziecko na huśtawkę, wtedy prócz docisku, będzie odczuwało delikatne kołysanie, co będzie idealna symulacją poczucia bezpieczeństwa w tak jak, łonie matki.

Podsumowując…

Mam dla Was jeszcze parę ciekawych, pomocy terapeutycznych, ale zostawię je na kolejny wpis, bo co za dużo to nie zdrowo. Tak jak zawsze podkreślam, że wszystkie opisywane tutaj masaże, sposoby, działania i pomoce terapeutyczne, nie są niczym UNIWERSALNYM. To są działania i rzeczy, które sprawdzają się u nas i działają na Leona, ale nie będą odpowiednie dla wszystkich, za to mam nadzieję, że znajdziecie tu coś dla siebie lub przynajmniej zainspirujecie się czymś, co pomoże Wam w codziennych wyzwaniach. Jeśli chcielibyście się podzielić czymś co się u Was sprawdza lub chcielibyście przeczytać o jakiś konkretnych pomocach terapeutycznych, piszcie komentarze, wiadomości. Bardzo dużo się od Was uczę i inspiruję 🙂

Artykuł Tunele, dociski, worki i tak dalej, czyli kolejne podejście do okiełznania czucia głębokiego pochodzi z serwisu czując inaczej.

]]>
https://czujacinaczej.pl/2021/04/02/tunele-dociski-worki-i-tak-dalej-czyli-kolejne-podejscie-do-okielznania-czucia-glebokiego/feed/ 1