Warning: Redis::get(): php_network_getaddresses: getaddrinfo for localhost failed: No address associated with hostname in /home/klient.dhosting.pl/rafalolisze/czujacinaczej.pl/public_html/wp-content/plugins/litespeed-cache/src/object-cache.cls.php on line 741

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/klient.dhosting.pl/rafalolisze/czujacinaczej.pl/public_html/wp-content/plugins/litespeed-cache/src/object-cache.cls.php:741) in /home/klient.dhosting.pl/rafalolisze/czujacinaczej.pl/public_html/wp-content/plugins/wp-force-ssl/wp-force-ssl.php on line 932

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/klient.dhosting.pl/rafalolisze/czujacinaczej.pl/public_html/wp-content/plugins/litespeed-cache/src/object-cache.cls.php:741) in /home/klient.dhosting.pl/rafalolisze/czujacinaczej.pl/public_html/wp-includes/feed-rss2.php on line 8
Archiwa: rower - czując inaczej https://czujacinaczej.pl/tag/rower/ strona o rodzicielstwie i spektrum autyzmu Tue, 20 Feb 2024 16:41:23 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=7.1.3 Nauka jazdy na rowerze, czyli o integracji sensorycznej na kółkach https://czujacinaczej.pl/2023/10/14/nauka-jazdy-na-rowerze-czyli-o-integracji-sensorycznej-na-kolkach/ https://czujacinaczej.pl/2023/10/14/nauka-jazdy-na-rowerze-czyli-o-integracji-sensorycznej-na-kolkach/#respond Sat, 14 Oct 2023 15:46:29 +0000 https://czujacinaczej.pl/?p=16979 Wyświetl ten post na Instagramie Post udostępniony przez czując inaczej (@czujac_inaczej) Nauka jazdy na rowerze, to jedno z wyzwań, nie tylko rodziców dzieci z specjalnymi potrzebami, ale też tych z całkiem standardowymi potrzebami. Nauka jazdy na rowerze, to nauka równowagi, podzielności uwagi, kierowania i wielu innych działań z zakresu motoryki dużej i integracji sensorycznej. Od...

Artykuł Nauka jazdy na rowerze, czyli o integracji sensorycznej na kółkach pochodzi z serwisu czując inaczej.

]]>

Nauka jazdy na rowerze, to jedno z wyzwań, nie tylko rodziców dzieci z specjalnymi potrzebami, ale też tych z całkiem standardowymi potrzebami.

Nauka jazdy na rowerze, to nauka równowagi, podzielności uwagi, kierowania i wielu innych działań z zakresu motoryki dużej i integracji sensorycznej.

Od czego zaczęliśmy, czyli foteliki, przyczepka, biegówka

Od czego warto zacząć?

W każdej umiejętności jakiej uczymy dziecko, podążam za stwierdzeniem: „dziecko nie robi tego co im każemy, tylko to co sami robimy”.

Dzieci uczą się poprzez naśladowanie i doświadczanie.

Dlatego naszą przygodę z rowerami dzieci zaczęły w fotelikach, a następnie przesiadły się w przyczepkę rowerową. O tym sposobie transportu pisałam Wam już tutaj: Dzieci lasu, o sensoryce, wyciszeniu, rowerze i spacerze

Fotelik czy przyczepka, to nie tylko bierne siedzenie, ale poprzez odczuwalne wibracje, trzęsienie i inne doznanie podczas jazdy po różnym gruncie, dziecko wspomaga integrację sensoryczną.

Bujanie w trakcie jazdy często wycisza, a nawet prowadzi do drzemki.

Samo stabilne siedzenie, wymaga od dziecka ćwiczenia równowagi i stabilności.

Jednocześnie dziecko może obserwować jako pasażer, rodzica który wykonuje szereg działań, jak stosowanie się do przepisów drogowych, pedałowanie czy kierowanie.

Przy Leonie wypróbowaliśmy mnóstwo biegówek, lecz nie było tu miłości. Nie czuł tego pędu, za to Bruno wyjeździł je tak, że nie było co zbierać.

Często jest tak, że dzieci jeżdżące na biegówkach, szybciej przesiadają się na rowery bez bocznych kółek.

Biegówki bardzo pozytywnie wpływają na rozwój całego ciała.

Kolejny etap: rowerek z bocznymi kółkami, drążek, hol rowerowy

Kolejnym etapem u nas były rowery z bocznymi kółkami. Tutaj również Leon miał problem z poczuciem pędu oraz kierowaniem.

Bruno szybko odrzucił boczne kółka i sam na podjeździe nauczysz się jeździć na dwóch kółkach.

Tutaj zrobię małe wtrącenie na temat rowerów marki Woom. Są to bardzo lekkie rowerki o różnych rozmiarach, do których od początku nie ma bocznych kółek.

W ich filozofii dziecko nie potrzebuje bocznych kółek, tylko automatycznie zamienia rower biegowy na rower z pedałami bez pomocniczych kółek.

Ich rowery rzeczywiście świetnie się w tym sprawdzają. U nas zaczęliśmy od tradycyjnych rowerów z bocznymi kółkami i drążkami pomocniczymi i po paru miesiącach przesiadaliśmy dzieci na woomy.

Bruno widział dużą różnice: lekkość, swoboda i łatwość prowadzenia.

U Leona nie poszło tak super, ale też odczuliśmy różnice w nauce jazdy. Rower jest leciutki, więc nam łatwiej pochylić się, podtrzymać pod fotelikiem czy nakierować kierownice.

Leon też chętniej na niego wsiada, a już szczególnie na holu rowerowym.

Jaki jest problem z Woomami? Cena.

Niestety, rozmiar 3,4 czyli taki przedszkolny i szkolny to wydatek około 2tys zł. Plus jest taki że używane tracą na cenie jakieś 200, 300zł więc nie tracą na wartości i od wielu lat są na czasie.

Hol rowerowy, czyli jak holujemy specjalne potrzeby

Tak jak Wam pisałam wyżej, Bruno szybko sam opanował dwa kółka i śmiga jak szalony.

U Leona za to świetnie sprawdza nam się hol rowerowy.

Jest ich na rynku parę, my mamy firmy Trail Angel: Hol Rowerowy Trail Angel – Niska cena na Allegro.pl

Leon umie pedałować, utrzymuje równowagę, ma dużo siły i jest bardzo sprawny motorycznie.

Jednak ma problem z kierowaniem i nie ma tego, jak to określam: PĘDU.

Często mówię też o tym jeśli chodzi o kwestie mowy u Leona: potrafi powiedzieć słowo, nawet całe zdanie, ma dobrze rozwinięty aparat artykulacyjny, dobrze naśladuje, ale brak mu tego PĘDU, by ta mowa ruszyła.

Jakie są jeszcze alternatywy?

Dużo osób z specjalnymi potrzebami chwali sobie duże rowery trzykołowe.

Można w nich lepiej utrzymać równowagę i nauczyć się kierować.

Obecnie nie czuję potrzeby by sprawdzać ten rodzaj roweru.

Mam w sobie poczucie, że pewnego dnia Leon, nie będzie potrzebował holu i pojedzie sam.

Myślę że to bardziej jego wsparcie psychiczne i emocjonalne, niż motoryczne.

I ma do niego pełne prawo.

Widzę, że sprawia mu to przyjemność, radość i pozytywnie wpływa terapeutycznie.

Myślę też, że może przerzucimy się potem na tandem?

Dobrze nam się tak razem jedzie i czuje się bezpiecznie, że jesteśmy nadal w pewien sposób połączeni.

Hol rowerowy, też nie jest bierną formą jazdy i wcale nie jest tak łatwy jak może wyglądać.

Na holu rowerowym dzieci muszą umieć utrzymywać równowagę, bo nie jest taki sztywny. Wiec na początku też jeździliśmy z bocznymi kółkami.

Jednocześnie gdy jadę na rowerze, czuje jak Leon przestaje pedałować więc mogę mu przypomnieć.

Leon bardzo obserwuje świat podczas jazdy, uwielbia wiatr, światło i inne sensoryczne doznania, więc potrafi się też rozpraszać.

Zakończenie na kółkach

Podsumowując, jazda na rowerze jest wartościową terapią, jednak jest też dużym wyzwaniem na które musimy być gotowi.

Pamiętajcie, że każde dziecko jest inne i uczy się w innym tempie i w różnym czasie jest gotowy na naukę nowych umiejętności.

Pamiętajcie też, że to ma być przyjemność więc nie narzucajcie presji sobie i Waszym dzieciom.

A i pamiętajcie też o kaskach!

U nas też super sprawdzają się te firmy Woom, mają magnetyczne zapięcie a ich kształt sprawia że przydają się też do innych sportów.

Artykuł Nauka jazdy na rowerze, czyli o integracji sensorycznej na kółkach pochodzi z serwisu czując inaczej.

]]>
https://czujacinaczej.pl/2023/10/14/nauka-jazdy-na-rowerze-czyli-o-integracji-sensorycznej-na-kolkach/feed/ 0
Dzieci lasu, o sensoryce, wyciszeniu, rowerze i spacerze https://czujacinaczej.pl/2021/02/09/dzieci-lasu-o-sensoryce-wyciszeniu-rowerze-i-spacerze/ https://czujacinaczej.pl/2021/02/09/dzieci-lasu-o-sensoryce-wyciszeniu-rowerze-i-spacerze/#comments Tue, 09 Feb 2021 10:25:22 +0000 https://czujacinaczej.pl/?p=1957 O naszych leśnych przygodach trochę opowiadałam Wam przy wpisie o ścieżkach sensorycznych, tutaj. Jednak las jest tak dużą częścią naszej codzienności, że mogłabym o nim pisać poruszając wiele tematów. W zależności od różnych okresów naszego życia, sposób w jaki korzystaliśmy z zasobów przyrody, też był różny. Dlatego po krótce opowiem Wam o naszych naturalnych sposobach....

Artykuł Dzieci lasu, o sensoryce, wyciszeniu, rowerze i spacerze pochodzi z serwisu czując inaczej.

]]>

O naszych leśnych przygodach trochę opowiadałam Wam przy wpisie o ścieżkach sensorycznych, tutaj. Jednak las jest tak dużą częścią naszej codzienności, że mogłabym o nim pisać poruszając wiele tematów. W zależności od różnych okresów naszego życia, sposób w jaki korzystaliśmy z zasobów przyrody, też był różny. Dlatego po krótce opowiem Wam o naszych naturalnych sposobach.

Rower, foteliki, przyczepka, czyli jak się wozi dwóch Paniczów

Do jazdy w fotelikach przyzwyczailiśmy chłopaków, mieszkając jeszcze na Pradze. Wtedy jeszcze jeździliśmy weekendowo na małe miejskie wycieczki, choć już wtedy były momenty, że Leon wyciągał mnie na małe przejażdżki.

Oprócz tego, że jazda w foteliku jest bardzo fajna, czuć prędkość, wiatr i wszystkie te fajne emocje, to zaspokaja ona również niektóre potrzeby sensoryczne. W foteliku dość mocno trzęsie, co uspokaja i wycisza, też bardziej czuć całe ciało, które balansuje i utrzymuje równowagę.

Gdy przeprowadziliśmy się pod Warszawę, chłopaki potrafili budzić nas o 5 rano, byśmy jeszcze przed pracą Rafała skoczyli do lasu na rower. W pewnym momencie, jeździliśmy codziennie. Chłopakom to jednak nie wystarczało, a ja sama nie mogłam wozić dwóch fotelików. Postanowiliśmy kupić przyczepkę. Na początek wybraliśmy jedną z najtańszych, bo nie wiedzieliśmy czy chłopakom ta forma jazdy podpasuje, jak się okazało był to strzał w dziesiątkę.

Przyczepkę Kindereo, mieliśmy i używaliśmy do zajechania, dosłownie, jej ostatnia podróż skończyła się na złamaniu pręta łączącego z rowerem. Jednak jak na nasze użytkowanie, sprawdziła się super i korzystaliśmy z niej ponad rok praktycznie codziennie.

Chłopaki mają naprawdę różne techniki jazdy na przyczepce, co oczywiście nie obeszło się bez komentarzy przechodniów, że zaraz spadnie, że nóżka wystaje, że zaraz wyskoczy, zabije się a ja będę żałować całe życie. Niektóre brzmiały naprawdę jak groźby. A w wielu przypadkach były to też docinki w stylu, że jak to kobieta ciągnie przyczepkę. Te akurat upodobał sobie mój mąż, który zawsze ma cichą satysfakcję z tego, że nie jest tym od ciężkiej i brudnej roboty.

Gdy wykończyliśmy pierwszą przyczepkę, dostałam od Rafała coś z wyższej półki, tym razem postawiliśmy na Qeridoo, więcej o tej marce i rodzajach przyczepek znajdziecie tu: https://wozimysie.pl/kategoria/qeridoo-2.

Qeridoo to limuzyna wśród przyczepek. Z wszystkimi udogodnieniami i prawie takim samym bagażnikiem jak w mojej Toyocie. Zaczęłam Wam pisać o różnych stylach jazdy chłopaków: na stojąco, na siedząco, nogi za przyczepką, lub całe ciało za przyczepką, na śpiocha, na dachu.. myślę że jeszcze parę by się znalazło. Czy to niebezpieczne? Tak czasami, ale to jak ze wspinaniem na drzewo, możesz spaść, ale wtedy nie zobaczysz świata z innej perspektywy, nie doświadczysz czegoś innego nowego. Generalnie moje dzieci są raczej z tych, które przygotowują się do zawodu kaskadera, a ja przechodzę średnio trzy zawały dziennie, ale czy zabranianie im wszystkiego bo coś może się stać, pomoże? Chyba nie. Przyczepka również ma działanie terapeutyczne: jeszcze bardziej niż na foteliku czuć trzęsienie i wibracje, dzieci trenują równowagę i balans ciała. Generalnie na przyczepce czuć bardziej.

Powrót do natury, czyli małpiszony w swoim żywiole

Tak jak już przy okazji ścieżek sensorycznych Wam pisałam, chłopaki, a szczególnie Leon korzystają w pełni z zasobów sensorycznych lasu. Chodzą po nim najczęściej na boso, wspinają się, dotykają natury. Ostatnio Leona fascynuje mech, wcześniej to była kora drzew, czy ogólnie runo leśne.

Las jest naturalnym placem zabawa, dzieci uczą się wspinać, chodzić po wąskich konarach niczym mali akrobaci. Odkrywają różne faktury, to że drzewa, krzaki, rośliny różnią się od siebie. To, że każdy patyk jest inny. To są pierwotne umiejętności i doznania, o których my dorośli często zapominamy. Pijemy sok z brzozy, ale czy wiem jak ona wygląda i jak się ten sok pozyskuje.

Chodź ze mną, kilka słów o spacerze

Zanim Leo poszedł do przedszkola, mieliśmy duży problem z chodzeniem na spacery. Leon nie umiał chodzić tak po prostu, bez celu, bez konkretnego miejsca, do którego trzeba było dojść. Dzięki współpracy z Terapeutami i Nauczycielami w przedszkolu, spacerowanie stało się jedną z ulubionych zajęć Leona.

Leon zaczął chodzić bardziej stabilnie, kałuże stały się nową fajną opcją do zabawy. Przed nami otworzyły się nowe perspektywy, horyzonty. Zaczęliśmy relaksować się na spacerze i w końcu byliśmy gotowi na psa :).

Wychodzenie z psem, jako nowy wymiar spaceru

O piesku myśleliśmy odkąd kupiliśmy dom. Jednak cały czas nie byliśmy gotowi, z wielu powodów. Leon nie chciał chodzić, forma rowerowa, była dla niego jedyną słuszną. Jak już pisałam wyżej po adaptacji w przedszkolu nasz los się odmienił i poszerzyliśmy naszą rodzinę o pieska.

Drako, wprowadza pewien chaos w naszych spacerach, ale jednocześnie zespaja nas i tworzy stado, które trzyma się razem. Chłopaki uczą się przy nim odpowiedzialności i dostosowanie do potrzeb innych.

Wyciszenie

Korzystamy w wiele sposobów z zasobów lasu, lecz chyba najważniejszym po co do niego idziemy jest spokój i wyciszenie. Zostawiłam tam już wiele smutków, przykrości i problemów. Las działa na nas kojąco, jest stały a jednocześnie cały czas się zmienia.

Jestem ciekawa czy też macie takie swoje miejsca 🙂

Artykuł Dzieci lasu, o sensoryce, wyciszeniu, rowerze i spacerze pochodzi z serwisu czując inaczej.

]]>
https://czujacinaczej.pl/2021/02/09/dzieci-lasu-o-sensoryce-wyciszeniu-rowerze-i-spacerze/feed/ 3