Artykuł O tym co nas kręci, buja i kołysze pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>
O naszych huśtawkach, bujakach i deskach do balansowanie pisałam Wam tutaj. Teraz rozszerzę trochę temat o pozostałe akcesoria do bujania, kręcenia się i kołysania.

Muszelka Bilibo, to jedna z kreatywnych zabawek, która swoja prostotą ma zachęcać dzieci do niekonwencjonalnych rozwiązań. Jej głównym zastosowaniem jest kręcenie się, które ćwiczy równowagę, stymuluje układ przedsionkowy, rozwija motorykę dużą. Jest idealna dla dzieci, którym przyjemność sprawia kręcenie się, wprowadzenie się w stan zawirowania, w którym nie panują nad własnym ciałem. Muszelka może być też, śmiesznym nakryciem głowy, siedziskiem, wyższym stopniem, elementem toru przeszkód, pojemnikiem na piasek i inne skarby. Tak na prawdę ogranicza nas tylko wyobraźnia.














O naszej drewnianej desce do balansowania pisałam Wam już tutaj. Teraz opiszę i trochę porównam Wam tę plastikowo-gumową. Deska jest bardzo ciekawa, ponieważ na spodzie ma gumowe przyssawki, także balansowanie polega na odklejaniu i ponownym przyklejaniu przyssawek do podłogi. Kolejną rzeczą która różni ją od drewnianej są uchwyty po obu bokach, dzięki czemu można bujać się siedząc lub kucając. Ponadto są tu gumowe elementy, które ułatwiają stabilizację, jeśli dziecko stoi. Te wszystkie elementy dostarczają, bardzo fajnych bodźców dotykowo-sensorycznych. Minusem jest to, że deska jest znacznie delikatniejsza i dorosły się na niej nie pokołysze, w przeciwieństwie do tej drewnianej.














O huśtawce bocianie gniazdo pisałam Wam w wpisie tutaj, w formie huśtawki podwórkowej. Teraz opowiem Wam jak tą podwórkową przystosowaliśmy do warunków domowych, oraz o innej bardziej fotelowej wersji bocianiego gniazda.
Nasze podwórkowe bocianie gniazdo, kupiłam na allegro i na dworze sprawdza się super, jest po części z szybko schnącej tkaniny, a po części z takiej sztucznej siatki, przepuszczającej wodę. W domu była za mało przytulna, twarda sztywna, dlatego również na alllego dokupiłam poduszkę specjalnie dedykowaną do tej huśtawki. Jeśli zdecydujecie się na kupno, pamiętajcie by sprawdzić rozmiar, ponieważ tak samo jak huśtawki, tak i poduszki są w dwóch standardowych rozmiarach, mianowicie średnica 90cm lub 100cm, nasza ma 100cm. Poduszka jest przyjemna wygodna, miękka, ma sznureczki, które mocują ją do haczyków w huśtawce, tak że nie zsuwa się z gniazda.










Huśtawka, której jeszcze Wam nie opisywałam, również zakupiona na allegro i również w nazwie jest bocianim gniazdem. Całą rodziną bardzo ją lubimy, bo ma wiele aspektów relaksacyjnych i przypomina fotel. Jest wygodna ma oparcie. To, że jest stworzona z sznurków, nadaje jej sensoryczny charakter i sprawia, że jest równie atrakcyjna, co inne huśtawki.









Na koniec chciałam Wam pokazać jeszcze jedno zastosowanie dziupli hollow bag, od Intibag, jako hamak dociskowy. Leon wygląda w nim trochę jak w kieszeni kangura i myślę, że tak właśnie się czuję. Ta forma działa dociskowo, wyciszająco, otulająco i kołysząco.:).
Artykuł O tym co nas kręci, buja i kołysze pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>Artykuł Mocniej, bardziej, więcej, czyli o zaburzeniu Czucia Głębokiego pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>
Uzupełnieniem wpisu jest film mojego autorstwa:
O Czuciu Głębokim mogłabym Wam pisać wiele. Jednak o tym, że to inaczej Propriocepcja i wiele innych książkowych informacji, możecie przeczytać wszędzie. Jak to wygląda rzeczywiście? To tak jakby Wasze dziecko było okręcone wieloma warstwami foli bąbelkowej i nie czuło po czym stąpa, czego dotyka, lub co widzi. Zaburzenia czucia głębokiego może objawiać się w wielu sferach życia naszego dziecka od poczucia smaku, temperatury, wzroku, równowagi, tak na prawdę wszędzie.

Dziecko z zaburzonym czuciem głębokim wygląda jakby nie czuło swojego ciała. Dlatego przytula się bardzo mocno, czasem przy tym wbija brodę, gryzie lub szczypie. Potrafi obijać się o ściany, ocierać bardzo mocno o chropowate struktury. Chodzi „jak pijany zając” potyka się, upada. Jego próg bólu jest znacznie przesunięty.

Oczywiście nie jest tak cały czas. Co chwile, momenty, zdarzenia, że ta potrzeba odczuwania bardziej, jest mocniejsza. Wtedy dziecko wygląda jakby było w bańce mydlanej.

Oczywiście na formę naszych dzieci mamy spory wpływ. Jest wiele masaży, docisków i obiektów sensorycznych, o których Wam zaraz opowiem. Jednak nie możemy po raz kolejny bagatelizować DIETY.
To co jemy ma ogromny wpływ na kondycję układu Proprioceptywnego. Podczas gdy z Diety Leona wyeliminowaliśmy gluten, cukier, jaja i mleko, jego potrzeby dociskowe diametralnie spadły. Nie chce już spać pod kołderką obciążeniową, zaczął bardziej odczuwać ból a masaże stały się delikatniejsze i bardziej sensoryczne niż dociskowe.
Więcej o diecie Leona przeczytacie: https://czujacinaczej.pl/2021/01/20/leon-od-kuchni-o-diecie-gotowaniu-i-anga/


Potrzeby dociskowe Leona cały czas ewoluują, a my staramy się za nimi nadążyć. Jak już pisałam w wpisie: https://czujacinaczej.pl/2020/12/28/co-czuje-rodzic-dziecka-z-wyzwaniami/ Masujemy Leona codziennie. W sumie obu naszych synów, Bruno mimo tego, że nie posiada zaburzeń, uwielbia wszystkie czynności, które wykonujemy z Leo.





Na początku Leon w ogóle nie chciał położyć się na materacu. Przez jego hospitalizacyjną przeszłość, leżenie i to co się robi z jego ciałem było dla niego przerażające. Dlatego na początku na terapii Si nasza Terapeutka oswajała Leona z tym, że coś go dotyka lub dociska. Później ciężko było Leonowi wytłumaczyć, że to już koniec, chciał jeszcze i jeszcze. Obecnie znowu mu się zmienia. Mniej docisków, więcej masażu sensorycznego. Jeśli mamy do czynienia z zaburzeniem czucia głębokiego, musimy być przygotowani na nieustanne zmiany. Czasami nawet nie będziecie wiedzieć dlaczego, ale odczucia dziecka się zmienią. Dlatego dla mnie kwestia czucia Leona jest ciągle otwartym rozdziałem i pewnie przeczytacie o nim i jego zmianach jeszcze w niejednym wpisie.














W pewnym momencie Leo miał tak duże potrzeby, że kładł się na macie do akupunktury, przykrywał obciążeniowym kocem i jeszcze chciał by uciskać go dużą piłką. Pewnie myślicie, że to przesada albo, że mogła mu się stać krzywda, ja też tak myślałam. Jednak większym zagrożeniem był dla siebie on sam jeśli nie zaspokoiło się jego ogromnej potrzeby CZUCIA.

Jeśli mowa o docisku i czuciu głębokim, nie możemy zapomnieć o wspaniałym produkcie sensorycznym Intibag, o którym już opowiadałam Wam w wpisie: https://czujacinaczej.pl/2021/01/06/biblioteczka-leona-czyli-o-tym-co-czytac-nie-tylko-dzieciom-z-autyzmem/ . Wtedy pisałam Wam o jego wyciszającej i relaksującej funkcji. Dzisiaj będzie o tym, jak zaspakaja potrzeby Czucia głębokiego, docisku i sensoryki.








Po pierwsze dziupla, wspaniały, elastyczny materiał który dostosowuje się do ciała, oraz sensoryczna pufa, na której samo siedzenie wywołuje mnóstwo doświadczeń sensorycznych. Dziupla otula i delikatnie dociska ciało dziecka, tak że zaczyna je czuć bardziej.











Po drugie pufa sensoryczna, która jest idealna do dociskania, jak i do zatapiania się w niej. Chyba najbardziej podoba mi się to, że mamy dwa osobne produkty w jednym, które działają w duecie tak samo jak osobno.
Więcej o Intibag na stronie: https://intibag.eu/

Zacznę od tego czym masujemy. Leon preferuje, szorstkie, kłujące, rolujące masażery. Dlatego do masażu używamy, między innymi dwóch szczotek od Lullalove. Teoretycznie są przeznaczone do masażu kobiet, między innymi by uniknąć rozstępów czy cellulitu, ale ich struktura idealnie odpowiada na potrzeby Leona, także mogę mu je tylko podkradać :). Więcej o marce Lullalove znajdziecie na stronie: LULLALOVE polska marka wysoko jakościowych artykułów dla kobiet i dzieci.

Inne masażery to zwykle klasyczne drewniane, gumowe piłki, walce, oraz przedmioty innego przeznaczenia, które idealnie nadają się do masażu. Czasami chodzę po różnych działach w sklepach i szukam po wyglądzie, co mogło by spodobać się Leonowi. Były już szczotki dla zwierząt, myjki do narzędzi lub naczyń. Generalnie nie ma znaczenia do czego to jest, ważne, że działa.







Nie mogę pominąć także narzędzi do masażu logopedycznego. U nas używamy typowy masażer logopedyczny z różnymi nakładkami, szczotkę soniczną do mycia twarzy oraz płatek sylikonowy do mycia twarzy. Przy nadmiernej potrzebie gryzienia, do masażu buzi używamy szczoteczki elektrycznej, do zębów, dla dzieci.






A co masujemy? Przede wszystkim stopy, dłonie i buzie. Jeśli Leon jest w formie to także plecy, całe ręce i nogi. Ostatnio ma potrzebę masażu brzucha, nawet sam próbuje się masować. Pamiętajcie o omijaniu miejsc intymnych, okolic pach, klatki piersiowej i wewnętrznej części ud.















Kocyk, kołderka, pled, różnie się nazywa, chodzi głównie o formę obciążenia, które pomorze dziecku w nadmiernym pobudzeniu.






Kołderki obciążeniowe robi się na zamówienie, nasza jest z firmy Sensoric: https://sensoric.pl/pl Niezbędna jest wcześniejsza konsultacja z terapeutą SI, ponieważ oprócz tego, że podajemy wagę i wzrost dziecka to musimy podać w % ilość obciążenia w stosunku do wagi dziecka. Obciążenie, zależne jest od poziomu nadpobudliwości oraz zaburzeniu czucia głębokiego dziecka. Kocyk pomaga w zasypianiu i utrzymaniu dziecka w tym zdrowym wypoczynkowym śnie. Ponadto można go położyć na nogi dziecka, gdy ma problem z usiedzeniem na miejscu. My używamy go podczas czytania książek. Przyznam, że na początku kocyk wydawał mi się bardzo ciężki, jednak jak sama chwile pod nim poleżałam, poczułam jak moje mięśnie odpoczywają, co było bardzo odstresowujące i relaksujące.








Tak jak już wcześniej pisałam odczuwanie potrafi ewoluować i jak już nam się wydaje, że panujemy nad sytuacją, nagle coś się zmienia i czekają na nas nowe wyzwania w zaspokojeniu czucia głębokiego naszego dziecka. Na szczęście mamy spore zasoby w sprzęcie, doświadczeniu naszym i Terapeutów, którzy z nami współpracują, więc bierzemy to na klatę. Szukamy, próbujemy, sprawdzamy i obserwujemy.
Artykuł Mocniej, bardziej, więcej, czyli o zaburzeniu Czucia Głębokiego pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>Artykuł Biblioteczka Leona, czyli o tym co czytać nie tylko dzieciom z autyzmem pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>
Książki i uwielbienie do słuchania czytanych opowieści, to jedno z moich największych sukcesów rodzicielskich. Już będąc w ciąży z Leonem, czytałam mu wybrane książki. Bruno słuchał mimo chodem, jak czytałam Leonowi, więc można powiedzieć że od zarodka byli oczytani.

Od zawsze starałam się by w każdym pomieszczeniu w domu były jakieś książki. Z racji tego, że u Leona zmagamy się z opóźnionym rozwojem mowy, bardzo ważne jest dla nas to jak często i co czytamy.

Jak już wiele razy słyszeliście czytanie dzieciom jest bardzo ważne dla rozwoju umiejętności społecznych, rozwoju mowy, rozwoju myślenia przyczynowo – skutkowego, rozwoju wyobraźni i kreatywności i wiele innych. Liczne spoty reklamowe co chwile opowiadają, o tym, co, ile czasu i po co mamy czytać.

Dlatego opowiem Wam co my czytamy i co się u nas sprawdza. Może znajdziecie coś dla Siebie 

O świątecznej części: „Jano i Wito zapach świąt” pisałam Wam już przy okazji wpisu o przygotowaniach świątecznych: https://czujacinaczej.pl/2020/12/25/nasze-swieta-o-tym-czy-swieta-ze-spektrum-moga-byc-wesole/

Tak jak już Wam pisałam, każda część serii ma sensoryczny element. Książka „Zapach świąt” ma element zapachowy. To trochę, jak w gazetkach Avon pocierasz stronę i czujesz zapach ;). Także w środku Wakacji możecie poczuć się jak pod koniec grudnia.

Pierwsza część „Jano i Wito w trawie”, chyba ulubiona Leona posiada element dotykowy, co bardzo go stymuluje i jest atrakcyjnym elementem książki. Pozostałe części, które posiadamy również mają elementy sensoryczne. Piszę o tych, które posiadamy, ponieważ Autorka Wiola Wołoszyn, jest bardzo płodna i cały czas wychodzą kolejne książki z tej serii.

Sama autorka jest z wykształcenia Logopedą zatem doskonalone rozumie, jaka forma pisanego teksu najbardziej pomaga w rozwoju mowy. Tekst w książkach jest pisane bardzo rytmicznie, powtarzalnie, melodyjnie. Dzieci uczą się naśladować odgłosy przyrody, zwierząt, narzędzi, pojazdów i urządzeń.
Autorka prowadzi też bloga : https://wiolawoloszyn.pl/, więcej o serii książek znajdziecie też na Facebook: https://www.facebook.com/matkawariatkapl/


Kolejną wspaniałą Autorką z wykształceniem logopedycznym jest Marta Galewska-Kustra. Nasz skromny zbiór to tylko ułamek całej serii książek i pomocy edukacyjnych.

W książkach, z tej serii jest bardzo dużo odgłosów dźwiękonaśladowczych, które zachęcają dzieci do aktywnego czytania. Tekst jest prosty i zrozumiały dla najmłodszych. Pucio, bohater książek towarzyszy dzieciom w codziennych czynnościach jak gotowanie, spanie, zabawa, spacer, odwiedziny najbliższych.


Hector Dexet to autor niebywałej i niezwykle kreatywnej serii książek „z dziurką”. Leona pierwszą i najulubieńszą częścią serii jest „Kto zjadł biedronkę”.





Seria tych książek nie zwiera wiele tekstu, jednak ich niebanalna forma rozwija u dzieci wyobraźnie i aktywizuje je podczas słuchania opowieści.








Eric Carle to nie tylko Autor naszej naj, naj, naj ulubieńszej serii, ale także niesamowity Artysta, ilustrator, twórca.

Jego ilustrację są niepowtarzalne i bardzo dla niego charakterystyczne. Ponadto książki posiadają elementy sensoryczne, okienka, rozkładanki, „dziurki”.





Nasza ulubiona „Bardzo głodna gąsienica”, nie dość, że opowiada o życiu owada jakim jest gąsienic, to jeszcze pomaga w nauce liczenia. Leon słuchał jej od maluszka i do tej pory, za każdym razem kiedy podnoszę ją z półki od razu pojawia się na jego twarzy uśmiech.






Kolejny Artysta tworzący bardzo interaktywne książki. W utworach Herve Tulleta, mimo bardzo prostych ilustracji, dużo się dzieje. Książki zachęcają do naciskania, potrząsania, wydawania odgłosów oraz do wielu innych aktywności.












Seria „Let’s pretend” wydawnictwa Usborne, to anglojęzyczne książki o zawodach. Seria jest nie tylko zwykłym opowiadaniem, ale posiada funkcje puzzli. Przy każdej ilustracji znajdziemy miejsce, gdzie mamy dopasować przedmioty, zwierzęta, postacie powiązane z tematem danej książki.







Książki są bardzo ciekawe i pomagają dzieciom w aktywnym słuchaniu i wczuwaniu się w opowieść. Przez to, że są pisane po angielsku trafią w gusta nie tylko bardziej ambitnych przedszkolaków, ale także ich rodziców. Ciekawostką jest to, że wszystkie kupiłam w sklepach z odzieżą używaną, czyli po prostu w lumpeksach. Dlatego zachęcam Was do poszukiwań, bo nie wszystko co ładne i fajne musi kosztować miliony ;).


Kolejna seria książek przy których nie można się nudzić. O części „Pod choinką” pisałam Wam już w poście o przygotowaniach do świąt: https://czujacinaczej.pl/2020/12/25/nasze-swieta-o-tym-czy-swieta-ze-spektrum-moga-byc-wesole/.

Utwór jest stworzony z niezwykłych ilustracji, które działają na poczucie sprawczości dzieci. Po przesunięciu paluszkiem dziecko zapala gwiazdy na niebie, sprawia że słońce wschodzi i zachodzi.



„Elmer” czyli opowieść o słoniu w kratkę. Osobiście uwielbiam tę książkę, opowiada o inności, tolerancji, dopasowaniu do grupy czy wyjątkowości. Czytam ją Leonowi tak często, że niemal znam ją na pamięć i często gdy czytam ” Elmer był inny. Elmer był w kratkę. Był żółty i pomarańczowy, czerwony i różowy, fioletowy, niebieski i zielony, czarny i biały”, myślę sobie: Leon był inny. Leon był w kratkę. Był wesoły i smutny, skupiony i wrażliwy, niecierpliwy, entuzjastyczny i rozdrażniony, przyjacielski i osamotniony.





Na koniec opowiem Wam, jak ważne jest to by dzieci miały swoje miejsce, do wyciszenia, gdzie czują się bezpiecznie i mogą w spokoju oddać się lekturze. U nas jest to hollow bag, czyli dziupla sensoryczna firmy Intibag.





Jest to niezwykły sensoryczny obiekt o wielu funkcjach, dlatego pewnie przeczytacie o nim jeszcze nie raz na tym blogu. Opowiem Wam na pewno więcej przy wpisie, które planuje zrobić na temat: masażu i docisków, czyli o czuciu głębokim. Jeśli jednak nie możecie się doczekać zapraszam Was na stronę: https://intibag.eu/ oraz https://www.facebook.com/IntibagWarsaw. Znajdziecie tam więcej sensorycznych obiektów, a także wiele przydatnych informacji o czuciu głębokim.

Jak już jesteśmy przy temacie tekstu, to chciałbym Wam zaprezentować coś ekstra, mianowicie koszulki z tekstami nawiązującymi do autyzmu. Ja z Leonem mamy po trzy takie i już wiem, że na tym się nie skończy. Jeśli Wam się podobają to zapraszam na stronę: https://aspiracje.com.pl/ oraz na: https://www.facebook.com/ASPIracje

Koszulki które posiadamy, maja napisy: „Pozwól mi po swojemu”, „Nie mówię, ale to nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia”, „Zawodowy tester cierpliwości”, „Autyzm nie jest zaraźliwy ignorancja owszem”, „Wystarczająco dobra mama, osoby autystycznej”. Koszulki powodują pozytywne reakcje otoczenia. Są świetnym sposobem na „oswojenie” autyzmu w głowach społeczeństwa.
Artykuł Biblioteczka Leona, czyli o tym co czytać nie tylko dzieciom z autyzmem pochodzi z serwisu czując inaczej.
]]>